Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wczorajszy Szczęsny, szpital Wengera, 2:0 dla Southampton

Wczorajszy Szczęsny, szpital Wengera, 2:0 dla Southampton

Piłka nożna | 01 stycznia 2015 18:23 | Sebastian Ibron

fot. Premier League / twitter.com

St Mary’s Stadium był dziś świadkiem ostatniego starcia z serii „mission impossible”. Gospodarze tego meczu grali ostatni mecz z serii tych najtrudniejszych, bo za dziesięć dni grać będą na Old Trafford. Southampton podejmował dziś Arsenal. Arsenal, który jest bezpośrednim sąsiadem Świętych w tabeli.


To naprawdę zastanawiające, że drużyna, która rokrocznie melduje się w rozgrywkach Ligi Mistrzów, regularnie zajmuje czołowe lokaty w Premier League, przy Southampton, które tak naprawdę jedynie pretenduje do tego miejsca, w którym znajdują się Kanonierzy, wygląda co najwyżej blado.


Kibice Świętych uwielbiają wręcz Ronalda Koemana. Wydawało się przecież, że po letniej wyprzedaży, najlepszym, co mogło się zdarzyć Southampton, to stabilne, choć jałowe bytowanie w środku tabeli. A dziś dostaliśmy próbkę umiejętności gospodarzy dzisiejszego meczu. Warto byłoby się w ogóle zastanowić, czy Southampton jest drużyną, jakich wiele. Niejednokrotnie w historii Premier League zdarzało się, że dana ekipa przez bardzo długi czas walczyła jak równy z równym z najlepszymi w lidze.


Jedno jest pewne. Jeśli Święci choć w połowie będą grać zawsze tak dobrze, jak dziś, niemało krwi jeszcze napsują, a i niekoniecznie muszą wypaść z walki o europejskie puchary. Mało tego – jest niemała szansa, że Sadio Mane w obecnej formie może otrzymać zaproszenie do wystąpienia w Tubokozaku. Wkręcił dziś absolutnie pięknie piłkę z bardzo ostrego kąta, tym samym lobując Szczęsnego. A inna kwestia, że Szczęsny mu bardzo wydatnie pomógł.


Łukasz Fabiański rok 2014 zakończył bardzo efektownym bublem nabijając plecy Adama Lallany, a rok 2015 co najmniej niefortunnie zainaugurował Wojciech Szczęsny. I to nie tylko nie najlepszą decyzją o wyjściu do Sadio Mane, a także dołożył swoje kilka groszy przy drugim trafieniu, kiedy zupełnie niepotrzebnie wybijał piłkę nogą wprost pod nogi Tadicia.


Szpital na Emirates daje się we znaki Arsenowi Wengerowi. Kanonierzy musieli dziś wyjść w składzie dość eksperymentalnym. W środku pola zagrali choćby Chambers wraz z Coquelinem, który rozegrał szósty mecz w tym sezonie Premier League. Poza tym – Wenger do dyspozycji nie miał ani Welbecka, ani Giroud, musiał więc sobie radzić bez tej dwójki, a na szpicy w zamyśle grać miał Sanchez. Dopiero w końcówce na boisku zameldował się Akpom.


Niemniej niemałą czkawką odbija się brak Ramseya, Wilshere’a, czy Oezila. Bez głównych dział, Kanonierzy nie mają czym strzelać. A Southampton ten fakt wykorzystało bezlitośnie.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)