Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Taiwo w Legii, czyli nowy trend przy Łazienkowskiej?

Taiwo w Legii, czyli nowy trend przy Łazienkowskiej?

Piłka nożna | 26 stycznia 2015 18:25 | Przemysław Drewniak
W 2008 roku Taye Taiwo był czołowym piłkarzem Marsylii. Już niedługo może stać się gwiazdą mistrza Polski
fot. wikipedia.org
W 2008 roku Taye Taiwo był czołowym piłkarzem Marsylii. Już niedługo może stać się gwiazdą mistrza Polski

W niedzielę późnym wieczorem media obiegła wiadomość, że na zgrupowanie Legii w tureckim Belek dołączył Taye Taiwo. Od razu pojawiły się dywagacje: 29-letni Nigeryjczyk z bogatym piłkarskim CV to wzmocnienie czy raczej kandydat na niewypał sezonu? Aktualnie nie to jest jednak najważniejsze. Liczy się to, że mistrz Polski zaczyna być magnesem dla piłkarzy o wyrobionej marce, a Ljuboja i Taiwo mogą być tylko początkiem nowego trendu przy Łazienkowskiej.


Droga Taiwo w Legii może potoczyć się dwojako. Zawodnik, który ma na swoim koncie blisko 200 meczów w barwach Olympique Marsylia i ponad 50 występów w reprezentacji Nigerii ma szansę na to, by z miejsca stać się gwiazdą Ekstraklasy i wygryźć ze składu zdrowego Tomasza Brzyskiego. Z drugiej strony może się okazać, że Taiwo nie jest już w stanie wznieść się na swój najwyższy poziom z Ligue 1, a do Warszawy przyjedzie odcinać kupony. Sceptycy zaznaczają, że w tym sezonie 29-latek nie zagrał ani jednego meczu w barwach Bursasporu, w czym przeszkodziły mu problemy z zezwoleniem na pracę w Turcji.


Nie będziemy się jednak bawić we wróżki i ferować wyrok: Taiwo na pewno się sprawdzi lub nie. Zwłaszcza, że przecież żadna umowa jeszcze go z Legią nie łączy. Ważne w tej sprawie jest to, że po Danijelu Ljuboi do Ekstraklasy znów może trafić zawodnik, którego nazwisko większość kibiców piłkarskich w Polsce gdzieś już kiedyś słyszała. Od czasu odejścia Serba Legia miała problem ze znalezieniem takiego piłkarza, ale bardzo dobre występy w europejskich pucharach umocniły markę klubu w świadomości menedżerów i piłkarzy na Starym Kontynencie.


W zeszłym roku wybryki pseudokibiców dały Legii w kość, ale pod względem transferowym wszystko układa się zgodnie z długofalowym planem Bogusława Leśnodorskiego i Dariusza Mioduskiego. Dziś Legia to jedyny klub w Polsce, który lekką ręką może odrzucić oferty kupna piłkarzy warte po kilka milionów euro, jak to miało miejsce w przypadku Ondreja Dudy i Michała Żyry. A przecież wiadomo, że te transakcje to tylko kwestia czasu, prawdopodobnie kilku najbliższych miesięcy. Legia potrafi wychowywać, wyławiać i promować młodych piłkarzy, co przynosi jej wielomilionowe zyski. Następnym etapem jest właśnie ściąganie znanych nazwisk, które będą magnesem dla kibiców. Wygląda na to, że ten moment już nadchodzi.


Legia potrzebuje nowego Ljuboi. Przy Łazienkowskiej nikt nie ukrywa zaniepokojenia frekwencją na stadionie, która spada nieproporcjonalnie do sukcesów osiąganych przez drużynę Henninga Berga. Taiwo, nawet jeśli się sprawdzi, zapewne nie dorówna statusowi gwiazdy Ljuboi, ale da zielone światło na przyjście do Legii innym piłkarzom o uznanych nazwiskach. Jasne, że tak jak Nigeryjczyk będą to zawodnicy, którzy szczyt kariery mają już za sobą. Nie oznacza to jednak, że nie mogą dać Legii ogromnych profitów. Pobyt w Warszawie Ljuboi, mimo jego ekscentrycznych zachowań, był przecież strzałem w dziesiątkę. Serb przyciągał kibiców na trybuny, wniósł do drużyny walczącej w Lidze Europy nieocenione doświadczenie i podniósł jej poziom sportowy, na czym skorzystał piłkarsko m.in. Miroslav Radović. Dziś Ljuboja wciąż współpracuje z Legią, będąc jej skautem na Francję. Kto wie, może ściągnięcie na testy Taiwo to także jego zasługa?


Pozyskiwanie nieco przygasłych, ale wciąż mogących rozjaśnić ekstraklasową rzeczywistość gwiazd to kierunek, którym powinny podążać Legia i pozostałe czołowe polskie drużyny. Jak na razie wydaje się, że tylko mistrzowie Polski mogą sobie na to pozwolić, ale trzeba zaznaczyć, że robią to rozsądnie. Szefowie Legii nie dali sobie zawrócić w głowie bogatym CV Taiwo i jak na razie sprawdzają jego przydatność na testach. To, że Nigeryjczyk się na nie zgodził, też jest dobrym prognostykiem - nie przyjechał jak po swoje i zaakceptował konieczność walki o miejsce w składzie. A jeśli uda mu się odbudować choć 60% formy z najlepszych lat, powinien stać się znaczącą postacią w warszawskim zespole.

 

PRZEMYSŁAW DREWNIAK
Twitter: @przemekdrewniak 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)