Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wasyl pisze swoją historię
Dał drużynie gola, chociaż tylko honorowego.
fot. Leicester City Football Club / Facebook.com
Dał drużynie gola, chociaż tylko honorowego.

Wasyl pisze swoją historię

Piłka nożna | 31 stycznia 2015 19:18 | Michał Kozera

Sama kariera Marcina Wasilewskiego powoli zaczyna być dobrym materiałem do filmu dokumentalnego. Polski obrońca nie tylko spełnia marzenia, awansuje do jednej z najlepszej ligi świata, ale też przezwycięża gorszy okres, zdobywa miejsce w składzie, a w końcu strzela pierwszą, „polską” bramkę w Premier League. I to nie byle komu.

 

A historia zatoczyła piękne koło. 19 sierpnia 1992 roku Robert Warzycha wraz ze swoim klubem, Evertonem, przyjeżdża na Old Trafford. Polak jest w tym meczu postacią kluczową – najpierw asystuje przy pierwszej bramce, by potem samemu zadać drugi cios. Jak wspomina Warzycha, jego uderzenie w górny róg bramki wywołało u niego taką radość, że cieszynka wyczerpała ostatnie siły. Strzelił gola i szybko musiał być zmieniony. Everton wygrywa 3:0, Manchester United spada na ostatnie miejsce tabeli. Ja tego gola nie pamiętam i nie mam do tego prawa – urodziłem się zaledwie 10 dni wcześniej. Po latach wiem jednak, że to była ostatnia bramka strzelona przez Polaka w lidze, którą uważam za najlepszą na świecie.

 

Przez lata mieliśmy wielu rodaków w Premier League, którzy mogli zatrzymać wskazówkę, która się wciąż kręciła. Dariusz Kubicki, Emmanuel Olisadebe, Grzegorz Rasiak, Piotr Świerczewski, Euzebiusz Smolarek to tylko część naszych zawodników w angielskiej ekstraklasie. Ile łącznie zdobyli bramek na najlepszych, angielskich boiskach? Zero. Absolutne zero. Zdarzały im się trafienia w pucharach, jednak żaden nie potrafił wykorzystać szansy w lidze. Czy to rodzaj klątwy? Rasiak w Boltonie nie radził sobie kompletnie, przeżarła go presja. Smolarek robił co mógł, ale jego kariera szła już wówczas w złym kierunku.

 

W przypadku Wasilewskiego wygląda to zgoła inaczej. Nie chodzi tylko o bramkę, ale Wasyl naprawdę spełnia marzenia. W 2009 roku doznał otwartego złamania, które stawia karierę każdego zawodnika pod dużym znakiem zapytania. Po ponad pół roku wrócił do gry, a w Anderlechcie spędził czas do 2013 roku. Wtedy przeniósł się do Leicester, które grało w Championship i już sezon wcześniej walczyło w barażach o awans. Wasyl szybko zaskarbił sobie sympatię w szatni oraz na trybunach, a jego śladem czasami podążali kibice z Belgii. W pierwszym sezonie gry Wasyla, Lisy awans nareszcie wywalczyły, jednak w Premier League furory nie robią.

 

Polski obrońca sezonu nie zaczął w najlepszy sposób. Dużo czasu spędzał na ławce lub poza składem, nie mógł się przebić. W końcu jednak wypracował sobie występ w podstawowej jedenastce, a na boisku pokazał ogromny hart ducha i umiejętności, które zapewniły mu regularną grę. Teraz nie tylko jest w Premier League – wywalczył do niej awans i sam rozgrywa w niej mecze. Do tego – strzelił bramkę. W Anderlechcie miał ich 20, jednak to właśnie ta jest naprawdę głośna. Dawno żaden Polak nie strzelił bramki w angielskiej ekstraklasie. Ostatnio zdarzyło się to 22 lata temu, też na Old Trafford…


Zobacz również
Crystal Palace najaktywniejsze w zimę
31-sty-2015

... ot Teatr Marzeń, prawda?

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)