Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Hity i niewypały transferowe Premier League

Hity i niewypały transferowe Premier League

Piłka nożna | 04 lutego 2015 18:44 | Bartłomiej Kornecki
Diego Costa cieszy się ze zdobytej bramki.
fot. Facebook
Diego Costa cieszy się ze zdobytej bramki.

Za nami 23 mecze Premier League. To odpowiedni moment, by podsumować, które transfery można uznać za hity i niewypały. Bardzo dobre wzmocnienia poczyniła Chelsea, zyskał też Arsenal. Na drugim biegunie znajduje się Liverpool. Wyróżniliśmy aż trzech ich graczy, którzy nie sprawdzają się w ligowych bojach.

 

HITY (kolejność od najlepszego zawodnika)

 

1. Cesc Fabregas (Chelsea)

 

 

Wrócił do Londynu, dostał zaufanie Jose Mourinho i odpłacił się jak najlepiej mógł. W końcu w Chelsea wrócił na swoją nominalną pozycję do środka pola – gdzie czuje się najlepiej - i gra na poziomie jakim pamiętamy go z występów w Arsenalu. Łącznie w tym sezonie 19 asyst w 31 meczach, a gdyby policzyć jeszcze asysty drugiego stopnia i stworzone sytuacje, mielibyśmy statystycznego giganta. Bezapelacyjnie najlepszy transfer w Premier League.

 

2. Alexis Sanchez (Arsenal)

 

 

W Barcelonie był nierówny i lepsze mecze zastępował słabszymi, tak w Arsenalu odpalił od razu. W Anglii dawno nie było takiego wejścia do ligi. Chilijczyk sam napędza Kanonierów, strzela, asystuje a wszystko przekłada się na punkty. Strach pomyśleć gdzie w tabeli byłby zespół Wengera bez tego piłkarza. W 21 meczach strzelił aż 12 bramek i zaliczył 7 asyst.

 

3. Diego Costa (Chelsea)

 


Od jesieni doskonale spisuje się w Anglii. Do zdobycia 12 goli potrzebował 13 meczów, czyli mniej więcej pięć razy mniej od Torresa. W tym momencie ma już ich na koncie 17 i sam bezkonkurencyjnie przewodzi w tabeli strzelców, oddając od początku ją tylko na moment Sergio Aguero. Do tego wszystkiego oddaje średnio zaledwie trzy strzały na mecz – to aż średnio o dwa mniej od Argentyńczyka. Dużo było wątpliwości co do tego transferu, ale Mourinho trafił w dziesiątkę.

 

NIEWYPAŁY (kolejność od najgorszego zawodnika)

 

1. Mario Balotelli (Liverpool)

 


Włoch to facet, który w trakcie krótkiego pobytu na Anfield częściej zmienia fryzury niż trafia do siatki. W rankingu dochodzenia do sytuacji jest na samym końcu, podobnie zresztą wygląda klasyfikacja akcji stwarzanych. Balo nie strzela, nie pracuje dla zespołu, a w meczu z Realem wymienia się koszulką z Pepe. W przerwie… Przed sezonem uważałem, że 16 milionów zapłacone za niego to promocja. Uległem euforii wierząc, że tym razem na pewno będzie grzeczny, a dodatkowo będzie grał jak z nut. Rzeczywistość okazała się brutalna, Włoch nie jest wart nawet połowy tej kwoty i sam jest sobie winien.

 

2. Dejan Lovren (Liverpool)

 


Dobre mecze w jego wykonaniu w nowych barwach możemy policzyć na palcach jednej ręki. Chorwat swego czasu wykonywał więcej pustych przelotów niż dobrych interwencji. W dodatku 20 milionów funtów, które The Reds musieli na niego wydać to kasa wyrzucona w błoto. Nie wiadomo czy to wina tak dużej kwoty czy po prostu stracił pewność siebie po kilku błędach. Chociaż Southampton po jego odejściu ma w tym sezonie najmniej straconych bramek w Premier League. Przypadek?

 

3. Eliaquim Mangala (Manchester City)

 


Patrząc na Francuza pod względem cena/jakość – to jest totalnie przepłaconym zawodnikiem. Oczywiście jest młody, ale 31 milionów euro za tak nieukształtowanego piłkarza –w dodatku obrońcę - to przesada. Zaczął całkiem przyzwoicie, ale teraz wzbudza w fanach City mieszane uczucia. Mangala jest nieprzewidywalny. W meczu przeciwko Hull City sprokurował karnego, a w meczu z Southampton wyleciał za czerwoną kartkę. Póki co wygląda bardziej na nowego mającego problemy z koncentracją Davida Luiza, niż Vincenta Kompany’ego.

 

4. Rickie Lambert (Liverpool CF)

 


32-latek dotychczas był gwiazdą małych klubów. Występował w Blackpool, Macclesfield, Stockport, Rochdale, Bristolu i Southampton. W tym ostatnim klubie zrobił prawdziwą furorę. Świetne występy pozwoliły mu na transfer do Liverpoolu, gdzie powoli okazuje się, że to za wysokie progi dla Lamberta. Napastnik w rozgrywkach Premier League tylko pięciokrotnie rozpoczął spotkanie w pierwszym składzie i strzelił dwie bramki. Trudno będzie mu na Anfield zagrzać miejsce na dłużej.

 

BARTŁOMIEJ KORNECKI

WSPÓŁPRACA: MATEUSZ DZIOPA

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)