Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna 10 najciekawszych transferów w T-Mobile Ekstraklasie

10 najciekawszych transferów w T-Mobile Ekstraklasie

Piłka nożna | 11 lutego 2015 20:45 | Redakcja
Transfer Sebastiana Mili (z lewej) jest hitem zimowego okienka.
fot. Marcin Karczewski / Supestar.com.pl
Transfer Sebastiana Mili (z lewej) jest hitem zimowego okienka.

Zimowe okienko transferowe w T-Mobile Ekstraklasie pokazało, że polskie kluby potrafią coraz częściej głębiej sięgnąć do kieszeni. Najwięcej wzmocnień dokonała Lechia Gdańsk. Tym razem gdańszczenie poszli w jakość. Transfery Sebastiana Mili i Jakuba Wawrzyniaka mają wprowadzić drużynę do czołowej ósemki T-Mobile Ekstraklasy. W niedalekiej przyszłości nad morzem powinien też eksplodować talent Donatasa Kazlauskasa. Grosza nie poskąpiono także w Lechu Poznań, Legii Warszawa, Piaście Gliwice i Podbeskidziu Bielsko-Biała.

 

SEBASTIAN MILA: Śląsk Wrocław ->LECHIA GDAŃSK (1,3 mln. złotych)


Kwota wydana za Milę może nie rzuca na kolana, ale musimy mieć na uwadze, że wychowanek Bałtyku Koszalin to 33-latek, a za takich zawodników bardzo rzadko płaci się takie pieniądze. Saga transferowa reprezentanta Polski wydawała się nie mieć końca. Dzień przed transferem „Gazeta Wrocławska” podała, że Mila znajdzie się w samolocie na obóz do Turcji. Niespełna 24 godziny później Roger był już w Gdańsku, gdzie parafował kontrakt z Lechią.


Mila w Gdańsku ma misję do wykonania – zbudować szatnię. Pomóc w tym mają mu sprowadzeni w zimowym okienku transferowym Jakub Wawrzyniak i Grzegorz Wojtkowiak. Trener Jerzy Brzęczek ufa Mili, czego wyrazem było wręczenie mu opaski kapitana. Jego zastępcą będzie Wawrzyniak.


Mila w rundzie jesiennej wrócił do najwyższej dyspozycji. W meczach reprezentacji pokazywał zagrania na światowym poziomie. Jego przeciwnicy podkreślali, że im lepiej szło mu w kadrze, tym słabiej prezentował się w barwach Śląska. Dla WKS-u strzelił jednak kilka ważnych bramek. W tym zwycięską z Górnikiem Łęczna w doliczonym czasie gry.


Transfer Mili wzmocni Lechię nie tylko sportowo, ale też marketingowo. Boom na 33-latka, który rozpoczął się po meczu z Niemcami powinien pomóc zapełnić trybuny PGE Areny. W pierwszej kolejce Lechia zagra na własnym stadionie z Wisłą Kraków. Jeśli wygra wysoka frekwencja na kolejnych meczach gwarantowana.


TAMAS KADAR: Ziosgyori VTK -> LECH POZNAŃ (1,9 mln złotych)


Kadar to najciekawszy zagraniczny transfer klubów T-Mobile Ekstraklasy. Węgier ma 24 lata, ale już wiele meczów na wysokim poziomie. W swojej karierze reprezentował barwy między innymi Newcastle United i Rody Kerkrade. Za granicą nie poszło mu z różnych powodów najlepiej.


Zainteresowanie Kadarem Lecha, Wisły i Lechii nie wzięło się z niczego. Nowy nabytek Kolejorza jest bowiem etatowym reprezentantem Węgier. Jego zaletą jest również uniwersalność. Kadar może grać jako środkowy obrońca, lewy obrońca i defensywny pomocnik. Do Poznania sprowadzany był jednak z myślą o grze jako stoper.


Kadar zna swoją wartość. W wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” stwierdził, że już jest więcej wart niż 450 tysięcy euro. Jego opinię zweryfikuje liga.


JAKUB WAWRZYNIAK: Amkar Perm -> LECHIA GDAŃSK (za darmo)


Z Legii Warszawa odchodził do Amkara Perm, żeby regularnie grać. W Rosji kariery jednak nie zrobił. Wystąpił w 21 meczach, w tym tylko w 6 w tym sezonie. Zaledwie 441 rozegranych minut sprawiło, że Wawrzyniak koniecznie chciał zmienić klub w zimowym okienku transferowym.


Wawrzyniaka wielu postrzega przez pryzmat meczu towarzyskiego z Niemcami, w którym jego błąd pozwolił wyrównać rywalom. Od tamtego momentu w zasadzie w każdym meczu musi udowadniać, że nie jest tak słabym piłkarzem, za jakiego mają go kibice.


Lechii ma dać przede wszystkim doświadczenie i spokój. Formacja obronna była bowiem piętą achillesową gdańszczan w rundzie jesiennej. Dobre występy w barwach Lechii mogą okazać się dobrą kartą przetargową, by ponownie znaleźć się w reprezentacji. Wawrzyniak ma więc, o co walczyć.


ROBERT MAZAN: FK Senica -> PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA (500 tys. złotych)

 

Transfery gotówkowe to w naszej lidze zjawisko dosyć rzadkie. Mało który klub spoza finansowej czołówki Ekstraklasy może sobie pozwolić na pozyskanie zawodnika za kilkaset tysięcy złotych, a towarem pożądanym są piłkarze z kartami w ręku. Tym większe wrażenie budzi ruch działaczy Podbeskidzia, którzy na Roberta Mazana wydali około 500 tysięcy złotych! W ten oto sposób słowacki obrońca został najdroższym nabytkiem w historii bielskiego klubu.


W Podbeskidziu na Słowaków stawiają już od dawna, choć dotychczas pod Beskidy przyjeżdżali już ukształtowani, doświadczeni piłkarze. Przykład Ondreja Dudy podziałał jednak na wyobraźnię prezesa Wojciecha Boreckiego i właściciela firmy Murapol, która w znacznej części pokryła koszty transferu. W Bielsku-Białej liczą, że 21-letni obrońca, tak jak wychowanek MFK Koszyce, okaże się w przyszłości udaną inwestycją. Na Słowacji Mazan uważany jest za jednego z najlepszych piłkarzy młodego pokolenia. Regularnie występuje w pierwszym składzie reprezentacji U-21, a w grając w barwach FK Senica często wybierany był do jedenastki kolejki. Nie imponuje warunkami fizycznymi (mierzy 180 cm i waży 75 kg), za to wyróżnia się bardzo dobrym wyszkoleniem technicznym, dynamiką i agresją. Bardzo dobrze wykonuje stałe fragmenty gry i ma zmysł do gry kombinacyjnej, co „Góralom” bardzo się przyda.


W zimowych sparingach Mazan nie spisywał się olśniewająco i w spotkaniu z Sandecją, który stanowił próbę generalną przed ligową inauguracją, to Piotr Tomasik wyszedł na boisko w pierwszym składzie. Tuż przed przerwą były obrońca Arki Gdynia doznał jednak kontuzji i jeśli nie wyleczy się do meczu z GKS-em Bełchatów, Mazan rozpocznie rundę w wyjściowej jedenastce Podbeskidzia.

 

DOBRIVOJ RUSOV: Spartak Trnava -> PIAST GLIWICE (600 tys. złotych)


Na Słowacji zaskoczenie – jeden z najbardziej obiecujących bramkarzy w kraju odchodzi do Piasta Gliwice. Wcześniej Rusov otwierał listę życzeń Lechii Gdańsk, a mówiło się, że najbardziej prawdopodobną opcją jest w jego przypadku transfer do ligi zachodniej. Jeszcze gdy był nastolatkiem, jego pozyskaniem byli zainteresowani Rapid Wiedeń, Aston Villa i uwaga… Manchester City. Możemy mówić, że działacze polskich klubów idą za przykładem Bogusława Leśnodorskiego i sięgają po młodych Słowaków, ale można na tę sytuację popatrzeć również z drugiej strony. Mazan czy Rusov obserwują rozwój kariery Dudy i widzą, że Ekstraklasa daje duże szanse na pokazanie się skautom z lig zagranicznych. Stąd też decyzja Rusova o przejściu do Piasta, gdzie Słowak nie powinien mieć problemów z wygraniem rywalizacji z Szumskim i Szmatułą.


Piast zapłacił za Rusova jeszcze więcej niż Podbeskidzie za Mazana, bo 150 tysięcy euro. Słowacki talent podpisał w Gliwicach kontrakt na trzy lata, a to wystarczająco dużo czasu, by go wypromować i sprzedać z dużym zyskiem.

 

ERIK JENDRISEK: Spartak Trnava -> CRACOVIA (za darmo)


Kolejny piłkarz z kraju Janosika pozyskany zimą przez klub Ekstraklasy, ale już nieco innej kategorii. Tym razem mamy do czynienia nie z młodym i perspektywicznym, a doświadczonym, mającym na swoim koncie całkiem imponujące CV napastnikiem. Podobnie jak Rusov przybył do Polski ze Spartaka Trnava, ale Cracovia pozyskała go za darmo.


Szybki, silny, nieźle wyszkolony technicznie – takie atuty wyróżniają piłkarza, który jeszcze pięć lat temu szykował się na podbój Bundesligi. Po bardzo dobrych występach na jej zapleczu (34 gole w 90 meczach dla 1. FC Kaiserslautern) Jendrisek trafił do Schalke, gdzie jednak był słabszy od konkurencji i wystąpił w zaledwie trzech spotkaniach. Wówczas był także jednym z podstawowych piłkarzy swojej reprezentacji, a najważniejszym punkt przygody z kadrą stanowi dla niego gra na mundialu w RPA. Dla Słowaków Jendrisek strzelił 4 bramki w 37 występach. Latem ubiegłego roku z powodu braku ofert wrócił z 2. Bundesligi na Słowację, a w poprzedniej rundzie zdobył dla Spartaka pięć bramek. A to oznacza, że dawnej dyspozycji całkiem nie zatracił.


Najlepszą formę ma już z pewnością za sobą, ale w wieku 28 lat może być solidnym wzmocnieniem dla Cracovii, która musiała wypełnić lukę po odejściu Dawida Nowaka. Jendrisek powinien sprostać temu zadaniu.

ŁUKASZ MASŁOWSKI: Zawisza Bydgoszcz -> LEGIA WARSZAWA (3,3 mln złotych)


- Lepiej, żeby Masłowski grał w Legii, niż leżał na cmentarzu – tak o transferze swojego najlepszego piłkarza do drużyny mistrza Polski mówił Radosław Osuch. Jego słowa odnoszą się oczywiście do pseudokibiców Zawiszy, ale przenosząc tę sentencję na grunt piłkarski, trudno się z nią nie zgodzić. Dla Masłowskiego kolejna runda walki o utrzymanie w Bydgoszczy byłaby marnotrawstwem piłkarskiego potencjału. Wychowanek Strzelinianki Strzelin ma już 25 lat, więc dla niego to już ostatni moment, by stać się prawdziwą gwiazdą Ekstraklasy, ugruntować swoją pozycję w reprezentacji Polski i wypracować szansę na transfer do silniejszego klubu.


Masłowski ma szczęście, bo idealnie pasuje do taktyki trenera Henninga Berga. Do tego stopnia, że pod nieobecność Ondreja Dudy to on, a nie Orlando Sa, ma rozpocząć w podstawowym składzie mecz z Ajaksem Amsterdam w 1/16 finału Ligi Europy. Docelowo były pomocnik Zawiszy ma w tej rundzie zaaklimatyzować się przy Łazienkowskiej, a w przyszłym sezonie zastąpić Dudę i na dobre wskoczyć do wyjściowej jedenastki. Legia jest przekonana o jego potencjale – rozmowy z Osuchem na temat transferu rozpoczęła wiele miesięcy temu, a za ich finalizację zapłaciła 3,3 miliona złotych. Tym samym Masłowski jest bohaterem najdroższej transakcji na polskim rynku transferowym od czterech lat.


Dla nowego rozgrywającego Legii ten rok ma być przełomowy. Z ciekawością będziemy się przyglądali jego rozwojowi przy Łazienkowskiej – także w kontekście gry w reprezentacji.


PAWIEŁ SAWICKIJ: Nioman Grodno -> JAGIELLONIA BIAŁYSTOK (wypożyczenie)


Teoretycznie Jagiellonia zrobiła świetny ruch. Wypożyczeniem Sawickija bowiem nic nie ryzykuje. 20-latek ma za sobą 133 występy w barwach Niomana Grodno, w których strzelił 38 bramek. Wartym odnotowania jest fakt, że Sawickij w pierwszym składzie swojej poprzedniej ekipy grał już w wieku 16 lat.


Sawickij to etatowy reprezentant młodzieżowych reprezentacji Białorusi. Nowy zawodnik Jagiellonii zdążył też zadebiutować wśród seniorów. Do tej pory rozegrał 3 mecze, w których strzelił dwa gole.


W Jagiellonii o miejsce w składzie będzie walczył z Niką Dżalamidze i Patrykiem Tuszyńskim. Pierwszy nie jest ulubieńcem trenera Michała Probierza, drugi na lewym skrzydle grał z przymusu. Sawickij staje przed dużą szansą, by pokazać się szerszej publiczności. T-Mobile Ekstraklasa jest w ostatnim czasie niezłym oknem wystawowym.
 

DONATAS KAZLAUSKAS: Atlantas Kłajpeda -> LECHIA GDAŃSK (220 tys. złotych)


Mogłoby się wydawać, że transferowe szaleństwo działaczy Lechii trwa nadal, a ściągnięcie 20-letniego pomocnika Atlantasu Kłajpeda jest tylko kolejnym tego przykładem. Tym razem wygląda jednak na to, że do Gdańska trafił naprawdę ciekawy piłkarz, a jego transfer może się okazać rozsądną inwestycją. Donatas Kazlauskas uważany jest za największy talent wśród litewskich piłkarzy młodego pokolenia. Jako nastolatek sprawdzany był przez Arsenal, a tuż przed zasileniem Lechii odrzucił ofertę Lille.


Kazlauskas to regularny reprezentant młodzieżowych reprezentacji Litwy, który jesienią zadebiutował w dwóch spotkaniach kadry seniorskiej. Na pierwszy rzut oka widać, że jak na środkowego pomocnika jest bramkostrzelny – tylko w ubiegłym roku w barwach Atlantasu zdobył 12 bramek w 23 występach. Lechia wydała na niego niewiele ponad 200 tys. złotych i liczy, że w przyszłości zbije na nim złoty interes.


W Gdańsku Kazlauskas będzie miał sporą konkurencję, bo pierwszym do gry na jego pozycji będzie Sebastian Mila, a na „dziesiątce” może również grać Piotr Wiśniewski, jeden z najsolidniejszych lechistów w poprzedniej rundzie. Ciekawe, czy utalentowany Litwin już wiosną będzie w stanie zapukać do bram wyjściowego składu.
 

ARNAUD DJOUM : Akhisarspor -> LECH POZNAŃ (za darmo)


Djoum jest wychowankiem FC Bruksela. W wieku 19 lat przeniósł się do rywala zza miedzy, Anderlechtu Bruksela. Stamtąd wyfrunął do Eredivisie, do Rody Kerkrade. Tam wystąpił 119 razy w holenderskiej ekstraklasie. I de facto w Holandii dopiero wypłynął na wody seniorskiej piłki. Po przygodzie w kraju tulipanów próbował podbić Turcję, jednak przez pół roku zagrał trzynaście meczów ligowych, a pod koniec rundy wypadł ze składu. 20 stycznia rozwiązał swój kontrakt i poszukiwał nowego klubu.


Ten ruch wpisuje się w politykę transferową Lecha. I po raz kolejny udowadnia, jak skuteczny jest skauting Kolejorza. Lech miał założenia, by po transferze Kadara zaniechać aktywności na rynku transferowym. Jednak trafiła się okazja, bo tak należy nazwać rozwiązanie kontraktu przez obserwowanego zawodnika. A w takich zawodników, z kartą w ręku, Lech celuje w pierwszej kolejności. I też wie, że różnie kończy się kontraktowanie zawodników po dłuższym okresie niebytu lub nieudanych wojażach. Wystarczy przytoczyć choćby przykład Daylona Claasena.


Na szczęście dla Poznaniaków, z Claasenem podpisano półroczną umowę. I tak samo postąpiono w przypadku Kameruńczyka. To oznacza bardzo znikome ryzyko. A właściwie żadne. Jeśli ten ruch nie wypali, straty niemal nie będzie, a jeśli jednak zawodnik sprawdzi się w Lechu, będzie to kolejny przypadek potwierdzający, że dobry zawodnik wcale nie musi kosztować fortuny.

 

HUBERT BŁASZCZYK

PRZEMYSŁAW DREWNIAK

WSPÓŁPRACA: SEBASTIAN IBRON

 






Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)