Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ligowe poniedziałki wciąż nie zachwycają

Ligowe poniedziałki wciąż nie zachwycają

Piłka nożna | 16 lutego 2015 20:49 | Przemysław Drewniak
Rafał Kosznik ustąpił miejsca na boisku Szymonowi Skrzypczakowi, który dał Górnikowi remis w meczu z Koroną
fot. x-news
Rafał Kosznik ustąpił miejsca na boisku Szymonowi Skrzypczakowi, który dał Górnikowi remis w meczu z Koroną

Transfery, nowe twarze, zmiany w taktykach… Pierwsza wiosenna kolejka zawsze wnosi do Ekstraklasy powiew świeżości i pewne nowinki, ale jedno wciąż nie uległo zmianie: poniedziałkowe mecze polskiej ligi wciąż nas nie rozpieszczają, zazwyczaj oferując typową ekstraklasową młóckę. Nie inaczej było dziś w Zabrzu, gdzie Górnik po przeciętnym spotkaniu zremisował z Koroną Kielce 1:1.


Pojedynek w Zabrzu zakończył się zasłużonym podziałem punktów, choć kibice i piłkarze Górnika z takim określeniem zapewne się nie zgodzą. Chociaż to Korona jako pierwsza strzeliła gola i długo dzielnie się broniła grając w dziesięciu na jedenastu, to jednak gospodarze przez większość meczu zdecydowanie przeważali i stworzyli sobie więcej sytuacji do zdobycia bramki.


Przed startem rundy chyba w kwestii Górnika chyba najbardziej interesowało nas to, jak drużyna Roberta Warzychy będzie poczynać sobie w ofensywie bez Mateusza Zachary. W meczu z Koroną trener zabrzan postawił z przodu na Wojciecha Łuczaka, który z tyłu miał wsparcie w postaci Łukasza Madeja i Bartosza Iwana. Trzeba przyznać, że jeśli chodzi o kreowanie sytuacji, wariant ten sprawdził się bardzo dobrze. Gorzej było ze skutecznością. Gospodarze już w pierwszych minutach powinni byli otworzyć wynik, ale po akcji Madeja i główce Iwana piłka minimalnie minęła słupek bramki Korony.


Cały czas wydawało się jednak, że gol dla Górnika to tylko kwestia czasu. Łuczak często się cofał, pomagając środkowym pomocnikom w rozegraniu akcji, napędzał je Madej, a w rolę egzekutora najczęściej wcielał się aktywny Iwan, któremu brakowało jednak o odrobinę lepszej dokładności. Mariusz Magiera straszył defensywę Korony niezłymi centrami (w całym meczu miał 19 dośrodkowań), a z niezłej strony pokazał się nowy nabytek Górnika, Słowak Erik Grendel. Trzykrotny mistrz Słowacji w barwach Slovana Bratysława wydaje się być idealnym dopełnieniem dla twardego, skupionego głównie na defensywie Radosława Sobolewskiego – jest dobrze wyszkolony technicznie, potrafi grać kombinacyjnie i posyłać do partnerów dokładne podania na kilkadzesiąt metrów. Po dobrej pierwszej połowie zgasł nieco w drugiej, nie ustrzegł się także błędów w defensywie, ale z czasem powinien coraz lepiej wpasowywać się do taktyki Górnika.


Gorsza postawa po zmianie stron nie dotyczy jednak tylko Grendela, a całej zabrzańskiej jedenastki, która w pierwszym kwadransie drugiej połowy oddała inicjatywę bezzębnej wcześniej Koronie i zapłaciła za to utratą bramki. Króciutki napór kielczan zaowocował kilkoma stałymi fragmentami gry, a po jednym z nich dośrodkowanie Serhija Pilipczuka zamienił na gola Radek Dejmek. Słowacki stoper skierował piłkę do siatki głową, wykorzystując fatalne ustawienie w defensywie Górnika.


Korona zagrała od początku drugiej połowy nieco odważniej i objęła prowadzenie, ale po chwili znów musiała się cofnąć, bo za drugą żółtą kartkę wyleciał debiutant Lukas Klemenz. Swoją drogą raczej niezasłużoną, a to tylko jedna z kilku kontrowersyjnych decyzji Pawła Gila, który w rundę wszedł słabiej niż piłkarze obu zespołów. Górnik znów przeważał, nadal był nieskuteczny, aż do wejścia na boisko Szymona Skrzypczaka. Cztery minuty po zastąpieniu Rafał Kosznika napastnik ściągnięty z GKS-u Katowice wykorzystał zbyt głębokie ustawienie defensywy Korony i po podaniu Sobolewskiego dał Górnikowi wyrównanie. W doliczonym czasie gry mógł nawet zostać bohaterem Zabrza, ale po jego akcji w polu karnym fatalnie spudłował Roman Gergel.


Obie drużyny mogą być umiarkowanie zadowolone - Górnik zwiększył swoją przewagę nad dziewiątym GKS-em Bełchatów do dwóch punktów, a Korona o tyle samo wyprzedza znajdujący się w strefie spadkowej Ruch. Kielczanie muszą jednak mieć się na baczności, bo jeśli za tydzień nie podążą w ślady Jagiellonii i nie zdobędą punktów w meczu z Legią, to już po następnej kolejce mogą wyprzedzać tylko bydgoskiego Zawiszę.


OCENY SPORT4FANS (skala 1-10):


Górnik Zabrze: Pavels Steinbors 5 – Adam Danch 5, Błażej Augustyn 5, Mariusz Magiera 6 – Roman Gergel 4, Radosław Sobolewski 5, Erik Grendel 5, Łukasz Madej 6, Bartosz Iwan 6, Rafał Kosznik 4 – Wojciech Łuczak 5.


Szymon Skrzypczak i Rafał Kurzawa grali zbyt krótko, by ich ocenić.


Korona Kielce: Vyutautas Cerniauskas 5 – Paweł Golański 6, Piotr Malarczyk 4, Radek Dejmek 5, Kamil Sylwestrzak 5, Jacek Kiełb 4, Lukas Klemenz 4, Aleksandrs Fertovs 4 (75’ Marcin Cebula 5), Vlastimir Jovanović 5, Serhij Pilipczuk 5 – Olivier Kapo 5.


Nabil Aankour i Jakub Kotarzewski grali zbyt krótko, by ich ocenić.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)