Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Znudzeni w lidze, groźni w Europie. PSG nie składa broni

Znudzeni w lidze, groźni w Europie. PSG nie składa broni

Piłka nożna | 17 lutego 2015 23:22 | Przemysław Drewniak
Marco Verratti i Nemanja Matić w walce o piłkę na Parc des Princes
fot. UEFA Champions League Facebook Official
Marco Verratti i Nemanja Matić w walce o piłkę na Parc des Princes

Futbol bywa przewrotny, o czym po raz kolejny przekonał nas wtorkowy pojedynek na Parc des Princes. Stawiana w roli zdecydowanego faworyta Chelsea zagrała przeciwko PSG poniżej oczekiwań, a przeciętnie spisujący się w lidze podopieczni Laurenta Blanca momentami spychali lidera Premier League do głębokiej defensywy. Przed rewanżem na Stamford Bridge to jednak drużyna Jose Mourinho jest w komfortowej sytuacji, bo z Paryża przywiozła bramkowy remis, a zawdzięcza to przede wszystkim znakomitej postawie Thibaut Cortouisa.


Analizując niedawną postawę obu drużyn aż trudno było sobie wyobrazić, że PSG sprawi Chelsea tyle kłopotów co przed rokiem.Wówczas w Paryżu gospodarze wygrali 3:1, ale byli zespołem znacznie bardziej przekonującym niż dziś: dominowali w lidze, w Champions League postawili stawić czoła najsilniejszym, nieśmiało wymieniano ich nawet w gronie kandydatów do walki o finał. A co najważniejsze, słabsza była wtedy Chelsea, którą Jose Mourinho dopiero rekonstruował na swoją modłę. Od tego czasu w grze obu drużyn sporo się jednak zmieniło i spodziewaliśmy się, że na boisku The Blues mogą przewyższać paryżan o klasę.


Rywalizacja w Ligue 1, która wyzwala w piłkarzach Laurenta Blanca coraz mniej emocji, to jednak zupełnie co innego, niż gra w blasku jupiterów pod banderą Ligi Mistrzów. Przeciwko Chelsea PSG rozegrało jedno z najlepszych spotkań w tym sezonie, wreszcie spisując się na miarę budżetu i środków przeznaczanych na pensje swoich gwiazd.


Paryżanie wygrali walkę o środek pola, blokując tercet ofensywnych pomocników: Cesca Fabregasa, Williana i Edena Hazarda. Bardzo dobrze się bronili i pokazali, że kontrataki to wciąż ich największa siła, z której nie mogą korzystać na co dzień w walce z defensywnie nastawionymi zespołami z Francji. Nie było w tym elementu ryzyka – PSG wychodziło z szybkimi akcjami maksymalnie trójką lub czwórką zawodników, ale i tak potrafiło w ten sposób zagrozić Chelsea. I pewnie zrobiłoby z tego użytek, gdyby nie fantastycznie dysponowany Cortouis.


Przed meczem zastanawiano się, czy Mourinho nie powinien postawić na Petra Cecha. Czech z bardzo dobrej strony pokazał się w poprzedniej ligowej kolejce, ale były bramkarz Atletico potwierdził, że Portugalczyk podjął słuszną decyzję. W pierwszej połowie Belg popisał się znakomitą interwencją po główce Edinsona Cavaniego, a już trzy minuty później Chelsea objęła prowadzenie. Dokonała tego chyba w najmniej spodziewanym momencie, ale za to w przewidywalny dla siebie sposób – ze stałego fragmentu gry. Większą sensacją było jednak to, kto tę bramkową akcję kończył – John Terry wrzucił piłkę w pole karne, drugi ze stoperów Gary Cahill popisał się finezyjnym podbiciem piłki piętą, a Branislav Ivanović wykorzystał bierność Davida Luiza i strzałem głową nie dał szans Salvatore Sirigu.


Długimi momentami Chelsea miała problem z szybkim rozegraniem piłki, a jej ataki były wyjątkowo statyczne. Hazard czy Fabregas pokazali jedynie kilka przebłysków lepszej, szybszej gry, Willian był niemal kompletnie niewidoczny, a Diego Costa został wyłączony z gry. Mimo to londyńczycy znaleźli się w komfortowej sytuacji – prowadzili i mogli skupić się na obronie korzystnego wyniku. PSG naciskało coraz mocniej. Paryżanie próbowali atakować skrzydłami, środkiem przedzierał się Zlatan Ibrahimović, dwoił się i troił najlepszy w ich szeregach Cavani. Gospodarzy stać było tylko na jedno trafienie autorstwa Urugwajczyka, który znakomicie złożył się do główki po precyzyjnym dośrodkowaniem Blaise’a Matuidiego. A to oznacza, że to Chelsea z większym spokojem może przygotowywać się do rewanżu w Londynie.


The Blues pozostają faworytami w walce o ćwierćfinał, ale czeka ich trudniejsze zadanie, niż można było się spodziewać. Okazało się, że leniwe PSG z Ligue 1 nie ma nic wspólnego ze zdeterminowaną, motywowaną rządzą zemsty drużyną w Champions League, która mimo kilku poważnych osłabień była z przebiegu gry lepsza od Chelsea. Mamy zatem pełne prawo oczekiwać, że za dwa tygodnie na Stamford Bridge obejrzymy piłkarskie fajerwerki. 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)