Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Uno, dos, lecz jeszcze bez tres. Schalke - Real 0:2

Uno, dos, lecz jeszcze bez tres. Schalke - Real 0:2

Piłka nożna | 18 lutego 2015 23:10 | Sebastian Ibron

fot. Champions League/twitter.com

Real Madryt zwyciężył dziś z Schalke na Veltins-Arena 2:0, a to oznacza, że Schalke zminimalizowało swoje szanse na awans niemal do zera.


Królewscy po tym starciu powinni udać się do biura patentowego i opatentować swój pomysł na wygrywanie z Schalke. W poprzednim sezonie obie drużyn spotkały się w tej samej fazie rozgrywek europejskiego czempionatu. W dwumeczu padł rezultat 9:2, na co złożyły się wyniki 6:1 i 3:1.


Wówczas podopieczni jeszcze Jensa Kellera zagrali bardzo odważnie. Próbowali grać z Realem jak równy z równym. A jak to się skończyło, doskonale zobrazowały wyniki. Roberto Di Matteo założył jednak, że krawiec tak kraje, jak mu materiału staje. Wyszedł więc teoretycznie pięcioma obrońcami, trzema zawodnikami środka pola i dwoma napastnikami. Na próżno było szukać skrzydłowych, na których teoretycznie powinna opierać się drużyna chcąca grać z kontrataku.


Gra trójką stoperów uniemożliwiła wprawdzie Realowi powtórkę z poprzedniej edycji i masowe ostrzeliwanie białego prostokąta Niemców, jednak jest to miecz obusieczny. Również i Schalke cierpiało na deficyt szans bramkowych. Gra toczyła się przede wszystkim w środkowej strefie boiska.


Schalke jest drużyną grającą mało efektownie, acz ich celem jest efektywność. A efektywność polega na regularności i systematyczności. Tego jej nie można odmówić, lecz grając przeciwko Realowi należy liczyć się z tym, że rywale wykorzystają każde potknięcie. Dlatego właśnie padł pierwszy gol dla przyjezdnych. Autorem bramki – rzecz jasna – Cristiano Ronaldo, który tym samym zakończył bramkową posuchę trwającą trzy mecze. Moment nieuwagi, chwila dekoncentracji i bęc, mamy bramkę.


A nie dość, że od 26 minuty Die Knappen przegrywali, w bramce mieli nowicjusza Wellenreuthera, to parę minut później stracili Huntelaara, którego zastąpił młody Felix Platte. I choć nie mieliśmy żadnych powodów, by wiele od tego młokosa oczekiwać, to właśnie on był najbliższy zdobycia gola dla gospodarzy. Szarpał, walczył, starał się, a w końcówce meczu huknął w poprzeczkę.


Fakt faktem – Schalke nie grało jak jakiś przypadkowy ogórek, lecz byli bardzo nieprzyjemnym rywalem dla podopiecznych Carlo Ancelottiego. Tego jednak należało się spodziewać, skoro szkoleniowiec Królewsko-niebieskich w prowadza Kirchoffa za Neustadtera. Jakby można tę zmianę wytłumaczyć? W końcu Schalke przegrywało 0:1 na własnym terenie. Irracjonalnym wydawałoby się więc wprowadzenie skądinąd środkowego obrońcy za pomocnika.


Neustadter był dziś niepewny. Stąd przypuszczam, że Di Matteo pragnął go jak najprędzej ściągnąć, a że było za wcześnie na wprowadzenie dużo bardziej ofensywnego Meyera, na boisku zameldował się Kirchoff. Stąd też taka, a nie inna decyzja.


A innym wątkiem jest to, że Meyer został wprowadzony za późno, bo już w momencie, w którym było pozamiatane. A pozamiatał, jak co najmniej nieprzypadkowy konserwator powierzchni płaskich, Marcelo. Takiego strzału nie powstydziłby się nawet Łukasz Czapla. I co ciekawe – znów w roli głównej była słabsza noga bocznego obrońcy Królewskich. Najpierw piłkę do Ronaldo wrzucił Carvajal lewą nogą, a przy drugiej bramce najbardziej zasłużyła się prawa noga Marcelo. Noc słabszych nóg bocznych obrońców Realu – któżby pomyślał?


Reasumując. Real do urzędu patentowego oraz przez Santiago Bernabeu do 1/4 Ligi Mistrzów, Wellenreuther i Platte na boisko, Schalke bardziej do przodu, a modły fanów Realu do słabszych nóg bocznych obrońców Królewskich.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)