Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Kto numerem jeden na Irlandię?

Kto numerem jeden na Irlandię?

Piłka nożna | 19 lutego 2015 10:57 | Damian Wiśniewski
Artur Boruc ma duże szanse na koszulkę z nr 1.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Artur Boruc ma duże szanse na koszulkę z nr 1.

Gdyby ktoś kilka miesięcy temu powiedział, że jednym z większych problemów Adama Nawałki podczas selekcji przed kolejnymi spotkaniami eliminacji mistrzostw Europy będzie wybór trójki bramkarzy, prawdopodobnie uznano by go za niespełna rozumu. Tymczasem w tej chwili, na nieco ponad miesiąc przed pojedynkiem z Irlandią, nasz selekcjoner ma nie lada zagwozdkę.


Na początku bieżącego roku miejsce w składzie swojego klubu stracił nasz dotychczasowy numer jeden, Wojciech Szczęsny. Arsene Wenger miał już dość popełnianych przez Polaka błędów i po dwóch kolejnych w spotkaniu z Southampton, nerwy w końcu mu puściły. Szczęsny od tamtej pory zagrał dwa mecze w barwach „Kanonierów”, oba w ramach Pucharu Anglii, na który Francuz wystawia rezerwowego. Na nieszczęście dla Szczęsnego David Ospina, który wszedł w jego miejsce, radzi sobie jak na razie bez większego zarzutu, a jego występ w przegranych derbach północnego Londynu był wyśmienity. Choć puścił dwa gole, to nie miał przy nich żadnych szans, a zapobiegł utracie paru kolejnych. Wobec takiej formy Kolumbijczyka, polski goalkeeper ma mikre szanse na powrót do bramki.


Z powoływanej jak dotąd trójki bramkarzy przez Nawałkę, nie zawodzi jak na razie tylko Artur Boruc. Łukasz Fabiański po wyśmienitym początku sezonu pod koniec ubiegłego roku zaliczył kiepski występ przeciwko Liverpoolowi, a po nim jakby stracił pewność siebie. Zdarzają mu się klopsy, jak choćby w meczu FA Cup z Blackburn, gdzie przepuścił strzał, którego przepuścić nie miał prawa. Swansea odpadło z rozgrywek, w których tym razem Fabian bohaterem na pewno nie zostanie. W klubie ma jednak niepodważalną pozycję, Gary Monk jak dotąd nie zdecydował się na zmianę w bramce i postawienie na Gerharda Tremmela i raczej się na to nie zanosi. Fabiański powinien z czasem ustabilizować swoją formę, zagrał już jeden całkiem dobry mecz z Southampton, jednak nie ma pewności, czy zdąży zrobić to przed kolejnym spotkaniem reprezentacji.


Pozostaje oczywiście jeszcze Artur Boruc, który w Bournemouth pozycję ma niezaprzeczalną, to jeszcze spisuje się tam naprawdę bardzo dobrze. Jego największym problemem jest jednak to, że broni tylko na zapleczu Premier League, choć pamiętać musimy, że to już niedługo może ulec zmianie. Zespół polskiego bramkarza spisuje się w Championship wyśmienicie (drugie miejsce w tabeli, z jednopunktową stratą do pierwszego Middlesbrough) i może awansować wyżej. Kontrakt Boruca z Southampton, z którego jest wypożyczony, kończy się z upływem tego roku i będzie on sam mógł wybrać sobie klub. Jeśli The Cherries awansują do ekstraklasy, to nikogo podpisanie kontraktu z polskim bramkarzem absolutnie nie zdziwi. Jest to jednak melodia przyszłości, ale mimo tylko drugiej klasy rozgrywkowej, kandydatura Boruca do miejsca w pierwszym składzie wygląda dużo poważniej, niż jego wymienionych wyżej kolegów.


Co jakiś czas przypomina o sobie również Przemysław Tytoń. Wypożyczony z PSV do Elche bramkarz zagrał bardzo dobrze w ostatnim meczu z Eibarem, za co został nawet wybrany przez portal Whoscored do jedenastki kolejki ligi hiszpańskiej. On jednak, podobnie jak Fabiański, również ma problemy z ustabilizowaniem własnej dyspozycji. Takie mecze jak w ostatniej serii gier, czy wcześniej z Rayo, potrafi przeplatać nie najlepszymi, delikatnie mówiąc, spotkaniami z Granadą, Barceloną, czy jeszcze wcześniej z Villareal. Zrobienie z niego reprezentacyjnej jedynki niewątpliwie byłoby dość ryzykownym zadaniem, samo powołanie do kadry już nie.


Sytuacja Szczęsnego jest o tyle trudna, że dopóki Ospina nie zacznie popełniać regularnych błędów, lub nie złapie kontuzji, to Polak o miejscu między słupkami Arsenalu może zapomnieć. Arsene Wenger musiał mieć dość błędów naszego bramkarza, nie tylko w meczu ze „Świętymi”, ale również wcześniej z Manchesterem United, czy Galatasaray w Lidze Mistrzów. Tego wszystkiego było już nieco za dużo i w takim przypadku trzeba też poddać pod wątpliwość jego przydatność w reprezentacji. Musimy pamiętać o tym, że dotychczas nie zawodził, ale bramkarz, który nie broni regularnie w swoim klubie nie może dawać pewności w reprezentacji. Kto w to wątpi, niech przypomni sobie dyspozycję Ikera Casillasa podczas brazylijskiego mundialu.


Logicznym wydaje się więc wybór Artura Boruca, jednak ostateczna decyzja należy oczywiście do Adama Nawałki. Nasz selekcjoner jak dotąd raczej się nie myli i możemy zaufać, bez względu na to, na kogo postawi. Bezpieczniejszą i bardziej słuszną kandydaturą jest bramkarz Bournemouth, ale postawienie na goalkeepera, który w kadrze do tej pory nie zawodził, również da się wytłumaczyć. Oceny dokonanego wyboru będziemy mogli dokonać dopiero po spotkaniu z Irlandią.


Obserwuj autora na twitterze: @Wisniewski_D2

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)