Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wisła nie pogoniła Pogoni

Wisła nie pogoniła Pogoni

Piłka nożna | 20 lutego 2015 23:00 | Sebastian Ibron

fot. x-news

1:1, czyli wynik dnia. Po meczu w Bielsku, identyczny wynik padł w Krakowie w starciu Wisły oraz Pogoni.


Remis, pomimo że to Portowcy dużo lepiej wyglądali na początku. Zacieśnili szyki obronne i dość ochoczo korzystali z gościnności Wisły na jej połowie. Dlatego też krakowianie mieli takie problemy chociażby z wyprowadzeniem piłki przez dłuższy czas.


Kiedy w końcu podopieczni złotoustego Franciszka Smudy wzięli się w garść, przystąpili do konsumpcji przyjezdnych. Ładną wymianę piłki między Stiliciem i Burligą bardzo elegancko sfinalizował Paweł Brożek, dla którego było to jedenaste trafienie w tym sezonie i gol numer siedem w starciach przeciwko Pogoni. A był to jego trzynasty mecz przeciwko Portowcom. Wszystkie gole przeciwko szczecinianom zdobył albo w tym, albo w poprzednim sezonie.


Ot, wykupił sobie karnet Paweł Brożek. Jednak w pojedynku snajperów nie pozostał mu dłużny Marcin Robak, który, z karnego, bo karnego, ale jednak, zdobył trafienie wyrównujące. Gol Robaka był jego szóstym w tym sezonie, lecz nie zdobyłby go, gdyby nie szybkość Karola Danielaka i jego dziubnięcie futbolówki, które doprowadziło do faulu Alana Urygi.


Jednak poza tym, że Danielak dał się sfaulować, nie pokazał niczego godnego uwagi. Nie wniósł żadnej wartości dodanej. Może i jest szybki, ma to odejście, ale… właściwie nic poza tym. Można nawet pokusić się o porównanie, że Danielak to taki biały Sarki. Sarki, po którego pierwszym zagraniu w meczu Franciszek Smuda schował twarz w dłoniach.


Wydaje się, że dla wychowanka Jaroty Ekstraklasa to jednak za wysokie progi, podobnie zresztą jak w przypadku Kamessa. Łotysz przypomina definicyjnego pozoranta według Stanislava Levy’ego i definicyjnego ananasa według redaktorów Weszło. Do gry wnosi jedynie dynamikę. Dynamikę w przekazywaniu sobie piłek przez drużyny. Strata za stratą, notorycznie nieudane dryblingi, generalnie ból, lód i kasztany.


Drugi pełny mecz Pogoń rozegrała z Danielakiem i Kamessem. Panie Janku, może już pora zakończyć eksperyment pod tytułem „gra bez skrzydłowych”?


Ogórki ogórkami, ale pochwalić trzeba Huberta Matynię. Ten gość nie dał sobą pomiatać ani Jankowskiemu, ani Sarkiemu. Ba, Sarkiego nawet pokonywał w pojedynkach szybkościowych, a to nie lada wyczyn. Wydaje się, że należy na niego chuchać i dmuchać, bo Matynia może być rozwiązaniem naszych reprezentacyjnych bolączek.


I co? I właściwie tyle. Pogoń jest bardzo stabilna, bo drugi raz z rzędu zremisowała 1:1, co właściwie nic jej nie daje, a może jedynie przynieść stratę lokaty, bo za jej plecami czai się Górnik i GKS Bełchatów. Na pewno więc Jan Kocian nie jest zadowolony z tego remisu zadowolony, podobnie jak Franciszek Smuda, którego Wisła mogła wskoczyć na podium.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)