Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Lechia znów robi krok w tył. Kaszana na klepisku w Gdańsku

Lechia znów robi krok w tył. Kaszana na klepisku w Gdańsku

Piłka nożna | 21 lutego 2015 18:15 | Przemysław Drewniak
Podobnie jak pozostali piłkarze Lechii, Daniel Łukasik nie zaliczy do udanych meczu z Zawiszą
fot. x-news
Podobnie jak pozostali piłkarze Lechii, Daniel Łukasik nie zaliczy do udanych meczu z Zawiszą

Obiecujemy, że nie będzie obszernie - nie można rozpisywać się o kaszanie, jaką zaserwowali nam w sobotnie popołudnie piłkarze Lechii i Zawiszy. Dość powiedzieć, że trawiło się ją znacznie ciężej, niż wczorajsze pojedynki w Bielsku-Białej i Krakowie! Zawiedli zwłaszcza podopieczni Jerzego Brzęczka, którzy w porównaniu do meczu z Wisłą zrobili wyraźny krok w tył i nie potrafili udowodnić wyższości nad ostatnią drużyną Ekstraklasy.


Dlaczego zdaniem piłkarzy mecz na PGE Arenie był jaki był? Oczywiście przez fatalny stan murawy, która przypominała bardziej polanę w Lesie Oliwskim, niż nawierzchnię jednego z najpiękniejszych stadionów w Europie. Zgadzamy się, że na takim klepisku nie da się swobodnie grać w piłkę, ale nie może stanowić to jedynego wytłumaczenia niskiego poziomu meczu kopaniny między Lechią i Zawiszą. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Bez względu na kondycję boiska, obie drużyny zagrały po prostu beznadziejnie.


Lechiści przeważali, momentami spychali rywali do głębokiej defensywy, znacznie dłużej byli w posiadaniu piłki, ale w ich poczynaniach brakowało jakości i konkretów. Oprócz Piotra Grzelczaka żaden z ofensywnych zawodników gospodarzy nie zasłużył na pochwały. Skrzydłowy Lechii stwarzał pod bramką Zawiszy największe zagrożenie, a w pierwszej połowie dwukrotnie, oczywiście po strzałach z woleja, był bliski zdobycia gola. Przy drugim z nich ogromne szczęście miał Grzegorz Sandomierski, bo piłka po odbiciu się od poprzeczki trafiła w jego nogi, ale zamiast poturlać się w kierunku siatki, wpadła mu prosto do „koszyczka”.


Szarże Grzelczaka, kilka stałych fragmentów - to wszystko, co możemy wymienić wśród zagrożeń pod bramką Zawiszy. Pozostali piłkarze biało-zielonych zagrali zdecydowanie poniżej swoich możliwości, co zresztą widać w naszych ocenach. Sforsowanie autobusu postawionego w polu karnym Zawiszy na nierównej i grząskiej murawie było oczywiście zadaniem niełatwym, ale od drużyny stworzonej za tak duże pieniądze musimy wymagać zdecydowanie więcej, nawet na samym początku rundy wiosennej. Zwłaszcza, że cierpliwość gdańskich kibiców jest na skraju wyczerpania. Oni dziś nie zawiedli (frekwencja 15 tysięcy w lutym na meczu przeciwko ostatniej drużynie w tabeli to w naszych realiach bardzo dobry wynik) i po ostatnim gwizdku mieli pełne prawo wygwizdać swoich piłkarzy. Zwłaszcza, że w samej końcówce jedna z nielicznych prób ofensywnych Zawiszy o mało nie zakończyła się golem, gdy po podaniu Jakuba Smektały tuż przed bramką minął się z piłką Alvarinho.


Zawisza podał w Gdańsku definicję słowa „antyfutbol”. Choć Lechia była w swych poczynaniach nieudolna, to przynajmniej starała się grać w piłkę, zaś goście skupili się wyłącznie na walce i przeszkadzaniu rywalom. Pół biedy, gdyby jeszcze z tego wynikały jakieś kontrataki. Podopieczni Mariusza Rumaka na ogół nawet nie podejmowali jednak ryzyka ich przeprowadzania. Gołym okiem widać było, że nad morze przyjechali po jeden punkt i swój cel osiągnęli. Patrząc na to, co się działo w Bydgoszczy zimą, trudno na tym etapie sezonu oczekiwać od Zawiszy czegoś więcej. Często w tak beznadziejnej sytuacji trzeba zapomnieć o jakimkolwiek stylu, a osiągnięciem kilku brzydkich remisów zbudować serię meczów bez porażki i poprawić morale zespołu. Zobaczymy, czy w przypadku Zawiszy taka strategia zda egzamin.


OCENY SPORT4FANS (w skali 1-10):


Lechia Gdańsk: Mateusz Bąk 5 – Grzegorz Wojtkowiak 4, Rafał Janicki 5, Mavroudis Bougaidis 5, Jakub Wawrzyniak 4 – Maciej Makuszewski 3, Daniel Łukasik 4, Mateusz Możdżeń 3 (46’ Ariel Borysiuk 3), Sebastian Mila 3 (81' Piotr Wiśniewski - bez oceny), Piotr Grzelczak 6 – Antonio Colak 4 (75’ Bruno Nazario – bez oceny).


Zawisza Bydgoszcz: Grzegorz Sandomierski 5 – Jakub Wójcicki 4, Andre Micael 5, Luka Marić 5, Sebastian Ziajka 4 – Alvarinho 3 (90' Jakub Świerczok - bez oceny), Ivan Maevski 3, Kamil Drygas 5, Cornel Predescu 2 (59’ Giorgi Alawerdaszwili 5) Sebastian Kamiński 4 (74’ Jakub Smektała – bez oceny) – Josip Barisić 3.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)