Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Jagiellonia pogromcą lwów w ichnich jaskiniach

Jagiellonia pogromcą lwów w ichnich jaskiniach

Piłka nożna | 21 lutego 2015 20:12 | Sebastian Ibron

fot. x-news

Legia to za mało. Poza aktualnym mistrzem Polski, Jagiellonia połasiła się także na wicelidera. Śląsk Wrocław poległ na własnym terenie Jadze 0:1.


Wydawało się, że Jagiellonia ma spore szanse fatalnie rozpocząć rundę wiosenną. Nawet jeśli jest się czwartą drużyną ligi, ciężko przyjmować w planie sześć punktów w starciu z liderem na dzień dobry i wiceliderem na dokładkę. A niezależnie od klasy rywali, z którymi Jaga inaugurowała wiosnę, Żółto-czerwoni podołali i to pomimo faktu, że oba te spotkania miejsce miały na wyjeździe.


Mało tego – Śląsk Wrocław w tym sezonie, do momentu starcia z Jagiellonią, jeszcze u siebie nie przegrał. A to oznacza, że padła dziś kolejna twierdza. Najpierw Górnik Łęczna na własnym terenie przegrał, a teraz nastąpiła kolej podopiecznych Tadeusza Pawłowskiego. Przyszła kryska na Matyska i możemy ogłosić oficjalnie: nie ma w Ekstraklasie drużyn niepokonanych na własnym terenie.


Sporo w tym zasługi Jagiellonii. Ciężko jednak myśleć o zwycięstwie, kiedy kluczowi zawodnicy wrocławian, Marco i Flavio Paixao gdzieś zaginęli. Zaginęli i nikt ich nie odnalazł, ba, nie wiem, czy ktokolwiek na boisku próbował ich odszukiwać.


A nawet jeżeli portugalscy bracia braliby czynny udział w ostrzeliwaniu bramki Barana, jest całkiem prawdopodobne, że i tak nie wskóraliby nic. Krzysztof Baran pokazał dziś nie lada klasę i udowodnił Michałowi Probierzowi, że nie tylko Drągowskim bramka Jagi stoi. A jeśli tak broniący bramkarz ma jeszcze przed sobą obrońców, którzy mu wydatnie w obronie pomagają, to i wicelider nie jest w stanie niczego zdziałać.


Oddać Śląskowi jednak trzeba, że poniżej pewnego poziomu nie zszedł. Wystarczy spojrzeć na statystykę strzałów po pierwszej połowie. Śląsk dziesięć, Jagiellonia trzy. Strzałów celnych? Śląsk trzy, Jagiellonia dwa. Posiadanie piłki? 61 do 39 procent na korzyść Śląska. A wynik? 0:1 dla Jagiellonii. Pech, czy nie pech, Jagiellonia jest drużyną budowaną z głową.


A z głową i jej pomocą bramkę zdobył Karol Mackiewicz. Skrzydłowy przyjezdnych uderzył niczym rasowy snajper. Zresztą, Karol rozegrał dobry mecz i na pewno Michał Probierz chętnie będzie spoglądał na jego nazwisko w dobieraniu składu na kolejny mecz. Podobnie jak w przypadku Krzysztofa Barana.


Jeżeli Lech Poznań zwycięży z Ruchem, doskoczy do Śląska. Jagiellonia zaś zrównała się punktami z Legią, z czymże Legia ma jeszcze mecz w Kielcach. W tabeli robi się ciekawie, a jak widać po inauguracji wiosny… Jagiellonii nie straszne lwy nawet w ich własnych jaskiniach.


SEBASTIAN IBRON
TWITTER: @sebastianibron

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)