Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Bezbarwny Ruch bez szans w Poznaniu

Bezbarwny Ruch bez szans w Poznaniu

Piłka nożna | 22 lutego 2015 19:49 | Adrian Szymczak

fot. x-news / T-Mobile Ekstraklasa

Po prawie dwumiesięcznej przerwie, T-Mobile Ekstraklasa zawitała na stadion przy ulicy Bułgarskiej w Poznaniu. Gospodarze zajmujący 4. miejsce po rundzie jesiennej zmierzyli się z drużyną Ruchu Chorzów, plasującego się na  15. miejscu w tabeli.


Początek spotkania zapowiadał się niemrawo, ale już w 6 minucie meczu debiutujący w Ekstraklasie Jakub Serafin posłał świetną piłkę w pole karne do Gergo Lovrencicsa, który wyprzedził obrońcę gości i podał wzdłuż szesnastki, gdzie pozycję wywalczył Zaur Sadaev i wpakował piłkę do siatki. Kolejorz nie odpuszczał i w 19 minucie zawodnicy gospodarzy mieli rzut karny po faulu na Sadaevie. Do piłki podszedł Marcin Kamiński, lecz strzał stopera Lecha w dobrym stylu obronił Matus Putnocky.

 

Bezbarwny Ruch dopiero w 23 minucie oddał groźny strzał na bramkę. Marek Zieńczuk przedarł się w pole karne i uderzeniem ze "szpica" próbował pokonać Macieja Gostomskiego. Dwie minuty później po dwójkowej akcji strzał oddał Bartłomiej Babiarz, ale znów Gostomski zachował odpowiednią czujność. Zawodnicy gości nie potrafili znaleźć skutecznego sposobu na sforsowanie defensywy Lecha. Większość akcji przeprowadzali lewą stroną boiska i próbowali wrzutek w pole karne, ale one nie przynosiły zamierzonego efektu.

 

Problemu ze sforsowaniem obrony przeciwnika nie miała drużyna Lecha Poznań. Gospodarze kolejną bramkę mogli zdobyć w 32 minucie, gdy Kasper Hamalainen zagrał wzdłuż bramki do nadbiegającego Łukasza Trałki, ale piłka dosłownie o kilkanaście centymetrów minęła but pomocnika Lecha. 10 minut później wynik meczu uległ zmianie. Po świetnym dośrodkowaniu z prawej strony Tomka Kędziory piłkę głową do siatki pakuje Kasper Hamalainen i Lech schodził do szatni z dwubramkową przewagą.

 

Drugą połowę z werwą zaczęli piłkarze Ruchu Chorzów. Kilkanaście sekund po rozpoczęciu strzał oddał Filip Starzyński ale znów świetną interwencją popisał się Gostomski. 5 minut później bramkarz gospodarzy znów musiał interweniować, tym razem po strzale Marka Zieńczuka. Obie drużyny przez kolejne minuty próbowały znaleźć sposób na strzelenie bramki, ale ani jedna ani druga ekipa nie strzeliła bramki. Grę głównie prowadzili poznaniacy, szukając dośrodkowań raz z prawej raz z lewej strony boiska, ale żadne z nich nie znalazło adresata. Druga połowa nie zapowiadała żadnych zmian, ale w 78 minucie sędzia Mariusz Złotek podyktował rzut karny po faulu na Rolandzie Gigolaevie. Do piłki podszedł Filip Starzyński i Ruch zmniejszył przewagę Lecha tylko do jednej bramki.

 

Po straconej bramce piłkarze poznańskiego Lecha stracili koncepcję na grę i zaczęli grać bardzo chaotycznie. Tej sytuacji nie potrafili wykorzystać zawodnicy z Chorzowa. Mimo tego, że zaczęli atakować z większym animuszem, to żadna z ich akcji nie zakończyła się bramką i mecz zakończył się wynikiem 2:1 dla piłkarzy Lecha Poznań.

 

Jeżeli chodzi o postawę poszczególnych zawodników w drużynie Ruchu Chorzów to trudno tak naprawdę pozytywnie ocenić któregokolwiek z zawodników. Słowa uznania należą się bramkarzowi Matusowi Putnocky'emu i to chyba na tyle.

 

Z kolei w drużynie Lecha Poznań kilku zawodników zagrało dzisiaj naprawdę dobre spotkanie. Przede wszystkim Zaur Sadaev. Czeczeński wojownik walczył dzisiaj o każdy centymetr boiska, nie odstawiając nogi ani na moment. Potrafił się zastawić, przyjąć piłkę z zawodnikiem na plecach, rozegrać, no i przede wszystkim - strzelił dzisiaj bardzo ważnego gola.

 

Na uwagę również zasługuje debiutujący w zespole Jakub Serafin. 18-letni zawodnik pokazał, że nie boi się "dorosłej piłki" i z przytupem wchodzi do drużyny seniorów. W niektórych momentach było widać ogromną pewność siebie i świadomość zagrań. Niekiedy odznaczał się zbyt dużą nonszalancją, ale "Serek" pokazał, że umie grać w piłkę. Oprócz tych dwóch zawodników na uwagę zasługuje bramkarz - Maciej Gostomski, który kilka razy popisał się dobrą interwencją; Szymon Pawłowski, który po kontuzji "szarpał" lewą stroną, nie dając odpocząć obrońcom Ruchu. Debiut zaliczył również sprowadzony zimą Tamas Kadar. Węgra testowano na pozycji defensywnego pomocnika.

 

Trener Maciej Skorża na konferencji pomeczowej przyznał, że nie spodziewał się, że Lech straci kontrolę nad meczem. Pytany o postawę Jakuba Serafina, powiedział, że po tak obiecującym występie, ma nadzieję, że młody piłkarz Akademii Lecha Poznań będzie ciekawą alternatywą na pozycję klasycznej "10" bądź też "8". Trener ma również nadzieję, że jego zawodnicy w każdym kolejnym spotkaniu przy ulicy Bułgarskiej przez pełne 90 minut będą panowali na boisku.

 

Lech Poznań - Ruch Chorzów 2:1

 

Bramki

1:0 - Sadaev 6'
2:0 - Hamalainen 34'
2:1 - Starzyński (k.) 78'

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)