Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Obywatele ośmieszeni przed własną publicznością

Obywatele ośmieszeni przed własną publicznością

Piłka nożna | 24 lutego 2015 22:58 | Mateusz Decyk

fot. Oficjalny Profil Facebook Champions League

Po tym jak Barcelona w ostatnim ligowym meczu przegrała z Malagą, wielu ekspertów przewidywało na Etihad masakrę. I właściwie zobaczyliśmy masakrę, jednak ofiarą nie byli gracze Barcelony, a gospodarze, którzy powinni dziękować rywalowi za tak niski wymiar kary.

 

Już przed pierwszym gwizdkiem wydawało się, że ustawienie z jednym defensywnym pomocnikiem w postaci Fernando jest bardzo ryzykownym posunięciem w wykonaniu Pellegriniego. To zrozumiałe, że szkoleniowiec Obywateli chciał atakować na własnym terenie, ale próba otwartej gry z Barceloną zakończyła się tragicznie. Gracze Blaugrany robili w pierwszej części spotkania co chcieli, momentami wręcz bawili się z Mistrzem Anglii. Jako pierwszy Joe Harta pokonał Luis Suarez, po koszmarnym błędzie obrońcy, mocnym strzałem z powietrza wpakował piłkę do siatki. Przyjezdni jeszcze bardziej się rozluźnili czego efektem była ich efektowna gra. Druga bramka Urugwajczyka również padła przez niefrasobliwość obrony gospodarzy, którzy chyba zapomnieli co oznacza krycie strefą oraz z kim mają do czynienia. W pole karne zagrał Jordi Alba, a na mocne dośrodkowanie nabiegł El Pistolero i z bliskiej odległości pokonał Harta. Nic nie wskazywało na to, by podopieczni Luisa Enrique mieli jakiekolwiek problemy w tym dwumeczu.


W drugiej połowie gracze Barcelony mocno się cofnęli i starali się bronić przed mocnym naporem Citizens. Dobrym ruchem było wprowadzenie Fernandinho i Wilfrieda Bonego, którzy z czasem zaczęli robić różnicę. Swoich szans nie potrafił wykorzystać Edin Dzeko, który tego spotkania nie zaliczy do udanych. Wyglądało na to, że momentem przełomowym będzie bramka kontaktowa zdobyta przez Sergio Aguero, ale kilka minut później jakikolwiek napór piłkarzy Manchesteru City zakończył się wskutek głupiej czerwonej kartki, którą złapał Gael Clichy. To były okoliczności, w których Barcelona powinna dobić rywala i robiła wszystko, by zapewnić sobie jeszcze spokojniejszy rewanż na Camp Nou. Tej nocy z pewnością dobrze spać nie będzie Leo Messi, bowiem miał dwie fantastyczne okazje, by strzelić bramkę. W pierwszej okazał się być na spalonym i jego bramka nie została uznana. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry, w polu karny Argentyńczyka faulował jego rodak – Pablo Zabaleta, a sędzia wskazał na wapno. Messi stanął przed szansą ustalenia wyniku meczu, jednak pierwszy strzał obronił Joe Hart, a dobijając piłkarz Barcelony trafił prosto w bandę reklamową.

 

Manuel Pellegrini powinien się cieszyć, że jego piłkarze tak nisko przegrali ten mecz. Z pewnością na Etihad pozostały jeszcze strzępki nadziei na awans do ćwierćfinału, ale każdy dobrze wie jak trudnym terenem jest Camp Nou, a dzisiejszy wynik jest bardzo korzystny dla graczy ze stolicy Katalonii. Piłkarze Barcy grali z luzem, który kiedyś wpoił im Pep Guardiola i to spotkanie może się okazać przełomowe w kontekście całego sezonu. Zwalniany przez wszystkich Lucho może jeszcze wiele ugrać ze swoimi podopiecznymi. 

Manchester City – FC Barcelona 1:2
0:1 Suarez
0:2 Suarez
1:2 Aguero

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)