Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Bolesny koniec pięknej przygody. Ajax zdeklasował mistrzów Polski

Bolesny koniec pięknej przygody. Ajax zdeklasował mistrzów Polski

Piłka nożna | 26 lutego 2015 21:38 | Przemysław Drewniak
Po fatalnym meczu z Ajaksem Legia odpadła z Ligi Europy
fot. Superstar.com.pl/Marcin Karczewski
Po fatalnym meczu z Ajaksem Legia odpadła z Ligi Europy

Znakomity dwumecz z Celtikiem, rekordowa jesień w Lidze Europy… Bez względu na wynik pojedynku z Ajaksem wiedzieliśmy, że kampanię Legii w europejskich pucharach zaliczymy w tym sezonie do udanych. Chyba nikt jednak nie spodziewał się, że w rewanżowym starciu z mistrzem Holandii w Warszawie podopieczni Henninga Berga zostaną tak wyraźnie zdeklasowani. Legia w jednym z najważniejszych meczów sezonu zaprezentowała się beznadziejnie i w kiepskim stylu pożegnała się z Ligą Europy.


Jesienią zawzięcie pisaliśmy, że Legia Henninga Berga to zespół dojrzalszy i bardziej świadomy swojej wartości niż Legia Jana Urbana. Spotkania z Celtikiem, Trabzonsporem czy Metalistem utwierdzały nas w przekonaniu, że od czasu porażki w dwumeczu z Steauą Bukareszt drużyna z Warszawy wyciągnęła wnioski i jest lepiej przygotowana do walki z silniejszymi przeciwnikami, zwłaszcza mentalnie i psychicznie. Czwartkowy mecz z Ajaksem Amsterdam przywołał jednak demony Legii z pamiętnego starcia z mistrzami Rumunii – fatalną postawę w obronie, której błędy już w pierwszych minutach zamknęły drogę do awansu.


Sam początek rewanżu z Ajaksem wcale na to nie zapowiadał. Legia zaskakująco odważnie ruszyła do przodu, przechwytywała piłki w środku pola i wydawało się, że to goście zaczynają się nieco gubić. Wystarczyły jednak dwie akcje Arkadiusza Milika, a by obnażyć nieporadność defensywy Legii. Najpierw reprezentant Polski wygrał pojedynek z Dossą Juniorem i wykorzystał zawahanie Łukasza Brozia, po czym pokazał, że jeśli gra prawą nogą to jego największa bolączka, to chyba już powoli możemy o nim mówić jako o piłkarzu kompletnym. Chwilę później legioniści znów nie poradzili sobie z Milikiem, faulując go na własnej połowie, a rzut wolny zamienił na gola Nick Viergever. Dwie akcje, dwa gole. Szczęście? Nie, po prostu zaskakująca bojaźń w obronie. Błędy, jakie popełniali piłkarze Legii, nie uszłyby im na sucho nawet przeciwko Podbeskidziu, które w niedzielę złoży wizytę przy Łazienkowskiej.


Po drugiej połowie w Amsterdamie byliśmy przekonani, że mistrzowie Polski są w stanie nawiązać walkę z drużyną Franka de Boera, bo różnicy klas wcale tam nie widzieliśmy. Wiadomo było, że Ajax ma zdecydowaną przewagę w wyszkoleniu technicznym, ale Legia miała nadrobić ten element większym zaangażowaniem i znakomitym przygotowaniem taktycznym. Na całej linii zawiodła zwłaszcza w tym drugim. Dlaczego? Odpowiedzi na to pytanie zapewne nie zna jeszcze nawet sam Berg.


Tak zdecydowanej porażki nie można tłumaczyć brakiem Miroslava Radovicia i Ondreja Dudy czy pustymi trybunami. Do pewnego czasu Legia walczyła, ale w jej atakach brakowało schematów, konkretnych pomysłów, co zapewne determinował też niekorzystny wynik. Najgroźniejszą sytuację pod bramką Ajaksu stworzył przed przerwą… Ricardo van Rhijn, który w ostatniej chwili wybił z linii bramkowej własne nonszalanckie podanie do Jaspera Cillessena. A gdy na 3:0 po kolejnym kontrataku podwyższył Milik, chyba nawet najwięksi optymiści stracili wiarę w możliwość odrobienia strat.


Po zmianie stron piłkarze Legii byli zbyt załamani, by skutecznie powalczyć nawet o honor. Grający na luzie Ajax pokazał swoją wyższość, która polegała głównie na tym, że w przeciwieństwie do gospodarzy w każdej formacji miał wyraźnego lidera. W obronie niemal wszystkie pojedynki wygrywał stoper Joel Veltman, w drugiej linii grę Holendrów znakomicie organizował Thulani Serero, a dojrzałość i klasę pokazywał z przodu Milik. A gdy w ostatnim kwadransie goście nieco odpuścili, to mogli liczyć na Cillessena, który popisał się kapitalną obroną po główce Tomasza Jodłowca. To też element, który dzielił w tym meczu obie drużyny – reprezentant Holandii spisywał się bramce prawie bezbłędnie, zaś Dusan Kuciak drużynie raczej nie pomógł. Słowak zdecydowanie lepiej mógł się zachować zwłaszcza przy golu na 2:0. Poza próbą Jodłowca Legia miała w drugiej połowie jeszcze jedną stuprocentową okazję, którą w koncertowy sposób zaprzepaścił Michał Kucharczyk. Jeśli przeglądacie memy, to na pewno od tej akcji nie uciekniecie.


To, że Legia odpadła po dwumeczu z Ajaksem, nie jest żadną niespodzianką. Zaskoczyły jednak rozmiary jej porażki i fatalna gra, jaką zaprezentowała w rewanżu. Nie ulega wątpliwości, że drużyna Henninga Berga zaliczyła wiosną falstart i norweski szkoleniowiec musi zrobić wszystko, by jak najszybciej wróciła na zwycięski szlak w Ekstraklasie. W przeciwnym razie przy Łazienkowskiej zrobi się gorąco.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)