Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna GKS - Wisła 3-1 po najlepszym meczu obu zespołów w tej rundzie

fot. x-news.pl/ T-Mobile Ekstraklasa

GKS - Wisła 3-1 po najlepszym meczu obu zespołów w tej rundzie

Piłka nożna | 28 lutego 2015 17:34 | Mateusz Bednarczyk

Dla obu zespołów początek rundy wiosennej był sporym rozczarowaniem. Drużyna z Bełchatowa w słabym stylu przegrała spotkania z Podbeskidziem i Piastem Gliwice, zaś podopieczni Franciszka Smudy w meczach z Lechią i Pogonią nie zaprezentowali swojego potencjału i zdobyli w nich w sumie zaledwie jeden punkt. Zespół gości grał dzisiaj bez swojego prawdopodobnie najlepszego zawodnika, Richarda Guzmicsa, który odbywał karę zawieszenia za czwartą żółtą kartkę. Ponadto, w podstawowych składach drużyn doszło do kilku zmian, a największe oczekiwania związane były z debiutami Dariusza Treli oraz Bobana Jovicia, którzy znaleźli się w pierwszych jedenastkach swoich klubów. Mecz nie zawiódł podobnie jak debiutanci, należy go zaliczyć do grona najlepszych spotkań w rundzie, a skuteczniejszą drużyną byli gospodarze, którzy wygrali z Wisłą 3-1.

 

Początek należał do świetnie ustawionych Wiślaków, którzy totalnie zdominowali gospodarzy. Jednak to Bełchatów szybko strzelił bramkę – fatalne dośrodkowanie z rzutu wolnego Stilicia zaowocowało kontratakiem, który został wzorowo wykorzystany przez tercet Małkowski-Mak-Piech. Pięknie rozegrana akcja zakończyła się już trzecim golem dla GKSu Piecha, ale dopiero pierwszym, zdobytym bez pomocy sędziego (poprzednie strzelił ze spalonych). Poważny błąd popełnił Dariusz Dudka, który zastąpił w obronie Guzmicsa – fatalne ustawienie i złamanie linii spalonego przez byłego reprezentanta Polski musiało skończyć się golem. A pierwsze występy Piecha w Bełchatowie są analogiczne do spotkań Roberta Lewandowskiego w Bayernie Monachium – najpierw dwa gole ze spalonych, ale później przyszedł czas na bramki zdobyte prawidłowo.

 

Wisła okazję do rehabilitacji miała chwilę później, ale chyba najgorszy w tym sezonie sędzia Ekstraklasy, Bartosz Frankowski, w kolejnym prowadzonym przez siebie meczu dał „popis” i za rękę gospodarzy w okolicach 15 metra od własnej bramki podyktował… rzut wolny zza pola karnego dla Wisły. Następnie ze znakomitej strony pokazali się debiutanci – Boban Jovic wypracował wymarzoną sytuację Brożkowi, jednak kiepskie zachowanie napastnika Wisły wykorzystał Trela, ratując swój zespół. Chwilę później druga akcja GKSu zakończyła się drugą bramką i znów kluczową rolę odegrał bohater pierwszej połowy, Maciej Małkowski. Piękną wrzutkę z woleja sfinalizował niecelnym strzałem Wacławczyk, jednak piłkę odbił po drodze jeszcze zupełnie zdezorientowany Arkadiusz Głowacki, strzelając samobója. Dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy Wisła dopięła swego i zdobyła kontaktową bramkę – znakomity strzał z woleja Sarkiego został wprawdzie odbity końcami palców przez Trelę, ale chwilę później po rzucie rożnym i wspaniałej wrzutce Stilicia, zrehabilitował się Głowacki, który zachował się w powietrzu niczym napastnik z Premier League, demolując w pojedynku Baranowskiego. Do końca połowy Wisła szukała bramki, jednak 45 minut dominacji przyjezdnych oraz bardzo zorganizowanej i pełnej jakości zawodników ofensywnych gry gospodarzy zostało zakończone wynikiem 2-1.

 

Po bardzo dobrym meczu w pierwszej połowie, również druga rozpoczęła się od mocnego uderzenia. W znakomitej sytuacji znalazł się Brożek, ale nie tylko nie zagrał piłki do znakomicie ustawionego Sarkiego, ale spudłował, decydując się na strzał. Bełchatów nie pozostał dłużny gościom i również przenosił grę w pole karne Wisły. W dalszej części spotkania kolejne dwie sytuacje zmarnował Paweł Brożek, a po jednej z nielicznych akcji GKSu i fantastycznym rozegraniu Wacławczyka z Piechem ten drugi zdobył już czwartą bramkę w tej rundzie. Warto podkreślić, że napastnik gospodarzy nie był w polu karnym atakowany przez nikogo, mimo tego, że był w nim jedynym graczem swojego zespołu, a dookoła siebie miał czterech obrońców, którzy pozwolili mu spokojnie przyjąć piłkę i praktycznie wjechać z nią do bramki. W kolejnej akcji wymarzoną sytuację miał ponownie Brożek, ale Trela znów wygrał z nim pojedynek. Emocje praktycznie zakończyła czerwona kartka mocno krytykowanego w ostatnim czasie, lecz dobrze grającego dziś Sadloka.

 

Wiśle udało się zdominować gospodarzy, jednak o wyniku przeważyła skuteczność w starciach ataku z obroną. Mimo stworzenia dużo większej liczby sytuacji i pozornego panowania na boisku, jakość zarówno podczas wykończenia jak i kluczowych interwencji w defensywie, była po stronie Bełchatowian. Nie sposób nie pochwalić całej czwórki ofensywnej zespołu gospodarzy. Wacławczyk, Piech, Małkowski oraz Mak nie mieli wielu sytuacji do wykazania się, jednak w niemal wszystkich ośmieszyli defensywę gospodarzy.

 

Formacja obronna Wisły wyglądała dziś jak dzieci we mgle. Mimo czerwonej kartki, dobrze spisał się Maciej Sadlok, a największym winnym porażki jest Dariusz Dudka, który zawalił zarówno przy pierwszej, jak i trzeciej bramce dla GKSu. W poprzednich dwóch spotkaniach formacja ta zebrała mnóstwo pochwał, bo rywale mimo częstego przebywania pod bramką Wisły, dzięki doskonałej grze stoperów nie tworzyli sobie zbyt wielu sytuacji podbramkowych. Dziś Bełchatów, gdy już byłw pobliżu pola karnego Buchalika, nie miał problemu ze zdobywaniem goli, a gracze gospodarzy podczas tworzenia bramkowych akcji nie byli atakowani praktycznie przez nikogo. Zabrakło agresji, pewnego odbioru piłki. Można powiedzieć, że do zwycięstwa zabrakło dziś Wiśle jednej, kluczowej postaci – Richarda Guzmicsa.

 

Wydaje się także, że intuicja trenerska zupełnie opuściła w tym dniu Franciszka Smudę. W defensywie postawił na głównego winowajcę utraty goli – Dudkę, zaś zdjęci z boiska w drugiej połowie zostali Sarki, Stilic i Jovic. Do gry tej trójki nie można mieć praktycznie żadnych zastrzeżeń – szczególnie Stilic, który ostatnio rozczarowywał, wyraźnie się poprawił. Z kolei Jovic, mimo iż widać było, że jest obrońcą i grając na skrzydle zbyt dużo myśli o obowiązkach defensywnych, podobnie jak Trela, zaliczył bardzo dobry debiut. Dziwi brak zdjęcia z boiska Pawła Brożka, o którym można powiedzieć, biorąc pod uwagę wszystkie jego okazje bramkowe, że Trela dziś po prostu go zniszczył.

 

Oceny SPORT4FANS (skala 1-10)


GKS Bełchatów: Trela (8) – Mójta (6), Baranowski (6), Flis (5), Basta (6) – Rachwał (7), Baran (6) – Małkowski (8), Wacławczyk (8), (87’ Komolov) Mak (7) – Piech (8)


Rezerwowi: 
Wroński (5), Komolov i Zboizeń grali zbyt krótko, by ich ocenić


Wisła Kraków: Buchalik (5) – Sadlok (5), Dudka (2), Głowacki (5), Burliga (4) – Uryga (4), Boguski (6) - Sarki (6), Stilic (7), Jovic (7) – Brożek (3)

 

Rezerwowi: Barrientos (6), Jankowski i Garguła grali zbyt krótko, by ich ocenić

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)