Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Koniec passy Jagiellonii. Korona wygrywa przy Słonecznej

Koniec passy Jagiellonii. Korona wygrywa przy Słonecznej

Piłka nożna | 01 marca 2015 18:25 | Tomasz Chomczyk
x-news.pl
x-news.pl

To miał być łatwy spacerek dla podopiecznych Michała Probierza. W niedzielne popołudnie drużyna z Białegostoku gościła Koronę Kielce. Ryszard Tarasiewicz i jego piłkarze deklarowali walkę o 3 punkty, ale chyba nikt nie brał ich na poważanie, patrząc w jakim "gazie" do tego spotkania przystępowała Jagiellonia.

 

Spotkanie zaczeło się przy akompaniamencie dobrej gry gospodarzy. Już w pierwszych 10 minutach, formę bramkarza Korony sprawdzali kolejno Tuszyński, Świderski oraz Gajos. Żadnemu z nich nie udało się jednak pokonać Černiauskasa. Jaga zmieniała styl gry, najpierw próbowała lewą stroną, ale dośrodkowania Modelskiego najczęściej lądowały na głowie Malarczyka. Potem z prawej swoje szczęście testowali Straus i Gajos, ale ich akcje również nie znalazły drogi do siatki. Gości starali się odpowiadać, lecz indywidualne akcje Carlosa i Kapo były mało skuteczne wobec dobrej defenywy gospodarzy.
 

W przerwie chyba wydarzył się cud, albo zadziała siła autorytetu i geniuszu taktyczego Ryszarda Tarasiewicza. Piłkarze Korony wyszli na drugie 45 minut pełni energii i woli walki. Jagiellonia miała problem z wyprowadzeniem piłki, konststrukcją akcji, co przejawało się stratami i bezmyślnymi faulami. W 53 minucie nastąpiła własnie jedna z taki niepotrzebnych strat. Jovanovic uwolnił Pilipczuka, ten dośrodkował na głowe Oliviera Kapo, a Francuz z najbliższej odległości pokonał Krzystofa Barana.

 

Gra Jagiellonii nie ulegała poprawie. Pilkarze Probierza byli w cieżkim szoku, a goście konsekwentie "grali swoje". W 63 minucie 5 metrów od lewego narożnika boiska dochodzi do faulu, a jak to zwyklę bywa w takiej sytuacji, piłkę ustawia Paweł Golański. W życiu są pewne 3 rzeczy - śmierć, podatki oraz, że Golański pośle dobre dośrodkowanie. Nie inaczej było tym razem. Kapitan Korony dorzucił piłkę w pole karne, w zamieszaniu podbił ją Pazdan, a do siatki skierował,zamykający akcję, Radek Dejmek. 15 000 kibiców na stadionie przy Słonecznej przecierało oczy ze zdumienia, tylko wyraz twarzy Ryszarda Tarasiewicza zdawał się mówić "ćwiczone, wyknonane, tak robota...".

 

Jaga otrząsnęla się po dwóch ciężkich ciosach i ruszyła do walki. Próbował Mackiewicz, Mystkowski, Gajos, Tuszyński, ale żaden z nich nie wiedział jak pokonać, wyśmienicie spisującego się tego dnia w bramce, Černiauskasa. Jeżeli Jaga nie może, Korona nie chce pomóc, to sędzia musiał wskazać drogę. Pan Marciniak rzeczywiście wskazał i to na wapno, po tym jak metr od bramki gości, Dejmek uniemożliwił Mackiewiczowi zdobycie  2 bramki w Ekstraklasie. Do 11 podszedł Tuszyński i na 6 minut przed końcem, zmniejszył straty. Do ostatniego gwizdka wynik nie uległ już zmianie, a Ryszard Tarasiewicz i jego piłkarze zainkasowali, pierwszą w tej rundzie, 3 punktową zdobycz.


Jagiellonia Białystok 1-2 Korona Kielce

53' O.Kapo

61' R.Dejmek

87' P.Tuszyński


MVP: Olivier Kapo

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)