Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Lech wytargał trzy punkty

Lech wytargał trzy punkty

Piłka nożna | 06 marca 2015 22:51 | Adrian Szymczak

fot. x-news / T-Mobile Ekstraklasa

 W najciekawszym spotkaniu 23. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lech Poznań podejmował na własnym stadionie drużynę Jagielloni Białystok. To spotkanie zapowiadało się bardzo ciekawie, ponieważ spotkały się drużyny z czołówki - trzeci Lech i druga Jagiellonia. Niestety spotkanie zawiodło oczekiwania niejednego kibica zasiadającego na stadionie…

 

Pierwsza część spotkania nie zachwycała poziomem. Była to typowa kopanina z polskiego podwórka, z dużą liczbą fauli, strat i niecelnych podań. Przy piłce dłużej utrzymywała się drużyna gospodarzy, lecz nie przekładało się to na akcje bramkowe. W 16 minucie doszło do niebezpiecznego starcia, w którym Gergo Lovrnecsics zderzył się głową z Karolem Mackiewiczem. W efekcie pomocnik Kolejorza opuścił boisko na noszach i został zmieniony przez Dariusza Formellę.

 

W 28 minucie mieliśmy pierwsza groźną akcje w wykonaniu gospodarzy. Marcin Kamiński posłał długą piłkę do Kaspra Hamalainena, który przedłużył główką piłkę do Zaura Sadaeva, ale napastnik Kolejorza nie potrafił pokonać Krzysztofa Barana z ostrego kąta.

 

Dopiero 10 minut później oglądaliśmy kolejny strzał na bramkę. Tym razem Karol Linetty pokusił się o uderzenie z około 25 metra, ale bez problemu tą piłkę złapał bramkarz gospodarzy.
Jednak z każdą minutą akcje gospodarzy były coraz ciekawsze. W 40 minucie po raz kolejny Krzysztof Baran uratował swój zespół przed stratą bramki i to znów po strzale Linettego, który tym razem lewą nogą z bliższej odległości celował po długim słupku bramki gości.

 

Pierwsza połowa była zupełnie poniżej oczekiwań. Nie obejrzeliśmy w niej praktycznie nic, co mogłoby być godne uwagi. Była kontuzja Lovrencsicsa, dwa strzały na bramkę gości i aż 7 minut doliczone do podstawowego czasu gry. To jest wystarczające podsumowanie pierwszej części gry.

 

Druga część spotkania nie wskazywała na jakąkolwiek zmianę w grze obydwu drużyn. Znów stroną przeważającą był Lech, ale piłkarze z Poznania nie potrafili rozbić szyków obronnych Jagielloni. W 63 minucie pierwszą okazję bramkową mieli goście. Dośrodkowanie z prawej strony efektownym strzałem wykończył Maciej Gajos, ale bezrobotny tego dnia Maciej Gostomski zachował odpowiednią czujność.

 

Dwie minuty później pierwszy groźny strzał na bramkę oddał zawodnik Lecha - Dariusz Formella. Po krótko rozegranym rzucie rożnym, młody zawodnik spróbował strzału z narożnika pola karnego, ale piłka po jego strzale musnęła tylko boczną siatkę bramki.

 

Na kwadrans przed końcem spotkania świetnym dośrodkowaniem popisał się Barry Douglas, który posłał dokładną piłkę wprost na głowę Paulusa Arajuuriego, ale piłka po strzale obrońcy Kolejorza minimalnie minęła słupek bramki strzeżonej przez Barana.

 

W 77 minucie Maciej Gostomski postanowił podnieść trochę temperaturę kibicom gospodarzy, ponieważ w dość prostej sytuacji posłał piłkę idealnie pod nogi napastnika Jagielloni, ale szybka reakcja obrońców Lecha uniemożliwiła strzelenie bramki.

 

Nic nie zapowiadało zmiany rezultatu, aż tu nagle w 86 minucie spotkania, jak diabeł z pudełka wyskoczył Barry Douglas i świetnym, mierzonym strzałem po ziemi z ok. 20 metra pokonał Krzysztofa Barana, a stadion przy ulicy Bułgarskiej oszalał z radości. Dwie minuty później Dawid Kownacki kapitalnym zwodem ograł obrońców Jagielloni i wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale strzelił wprost w niego i zmarnował niewiarygodną sytuację.

 

W 89 minucie po faulu na Szymonie Pawłowskim sędzia Tomasz Musiał podyktował jedenastkę , którą pewnie wykonał Tomasz Kędziora i Lech przypieczętował swoje zwycięstwo w dzisiejszym spotkaniu.

 

Lech wygrał spotkanie 2-0, lecz mecz nie powalił na kolana. Dużo walki, niecelnych podań, duża ilość fauli - 28. Lech przeważał przez całe spotkanie no i można powiedzieć, że wygrali zasłużenie. Jagiellonia ograniczyła się tylko do sporadycznych kontrataków, które nie przynosiły żadnego efektu.

 

W drużynie Jagielloni najlepiej wypadł bramkarz Krzysztof Baran. Poza nim, nie ma nikogo do wyróżnienia, co pokazuje bezbarwną Jagę w dzisiejszym dniu.

 

W Lechu sytuacja ma się podobnie, ponieważ poznańska Lokomotywa nie pracowała dzisiaj zbyt dobrze. Nie mniej jednak dobrze grał Zaur Sadaev, który walczył o każdy centymetr boiska, Darek Formella, który starał się brać grę na siebie. No i przede wszystkim strzelec bramki Barry Douglas - jego bramka uratowała drużynę Lecha Poznań. Po niewykorzystanym karnym w meczu z Ruchem Chorzów przez Marcina Kamińskiego, trener Maciej Skorża wytypował Tomka Kędziorę, który z dużym spokojem podszedł do karnego i pewnie go wykorzystał, za co należą mu się słowa pochwały. 

 

Na konferencij po meczu, trener Skorża przyznał, że takie spotkania jeszcze bardziej budują morale drużyny, bo zawodnicy wiedzą ile wysiłku musieli włożyć, by wyszarpać trzy punkty. Lech powalczył, Jaga tylko przeszkadzała na boisku. Dzisiejszy mecz był bliżej kitu niż hitu, ale wynik pójdzie w świat i trzy punkty dopisujemy do dorobku piłkarzy z Poznania.

 

Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 2:0
Bramki:

86' - Barry Douglas

90' - Tomasz Kędziora (k.)

 


Składy: Lech Poznań: Lech Poznań: Maciej Gostomski-Tomasz Kędziora-Marcin Kamiński-Paulus Arajuuri-Bary Douglas-Gergo Lovrencsics-Karol Linetty-Łukasz Trałka-Szymon Pawłowski-Kasper Hamalainen-Zaur Sadaev

 

Jagiellonia Białystok: Krzysztof Baran-Filip Modelski-Igors Tarasovs-Sebastian Madera-Łukasz Tymiński-Michał Pazdan-Rafał Grzyb-Nika Dzalamidze-Maciej Gajos-Karol Mackiewicz-Patryk Tuszyński


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)