Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Za minimalizm się płaci. Korzym odbiera Koronie szanse na wygraną

Za minimalizm się płaci. Korzym odbiera Koronie szanse na wygraną

Piłka nożna | 08 marca 2015 18:24 | Damian Wiśniewski
Maciej Korzym jeszcze w barwach Korony
fot. x-news
Maciej Korzym jeszcze w barwach Korony

Posyłanie dwustu dośrodkowań na minutę w trakcie drugiej połowy przyniosło bielszczanom zamierzony skutek. Podbeskidzie zdołało w samej końcówce wyrwać rywalom remis, a stało się to za sprawą strzału głową Macieja Korzyma, który jeszcze niedawno był kojarzony przede wszystkim z Koroną Kielce.


Ten mecz miał dwa oblicza. W pierwszej połowie gra była niezwykle wyrównana, ale skuteczniejsza była Korona. W drugiej części gry goście skupili się na obronie zdobytej przed przerwą przewagi i zupełnie zapomnieli o tym, że piłka nożna polega również na atakowaniu. Zazwyczaj gdy tak podchodzi się do gry, to trzeba za to gorzko zapłacić i tak było również tym razem.


Zaczęło się od sporej niespodzianki, gdyż okazało się, że Rafael Porcellis potrafi jednak strzelać gole. Ściągnięty zimą z Zawiszy Brazylijczyk oddał skuteczny strzał głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, które posłał oczywiście Golański. Ryszard Tarasiewicz nakazał dość bezpieczną grę swoim zawodnikom i to w pierwszej połowie przynosiło zamierzony efekt. Co prawda po chwili strzałem z dystansu wyrównał Marek Sokołowski, ale przed przerwą ponowne prowadzenie kielczanom dał Luis Carlos (świetna asysta Pilipczuka), kolejne wzmocnienie z Bydgoszczy.


Podbeskidzie było dłużej przy piłce, oddawało więcej strzałów, ale optycznie nie miało jakiejś ogromnej przewagi. Te strzały były posyłane głównie z dystansu i choć raz, gdy próbował Sokołowski, a pomógł Cerniauskas piłka wpadła do bramki, to zazwyczaj te próby, których autorami byli Deja i Chmiel były zupełnie nieudane.


Trener Tarasiewicz w pierwszym składzie wystawił zaledwie trzech Polaków i choć w pierwszej połowie to międzynarodowe zestawienie dawało sobie nieźle radę, to w drugiej się pogubiło. Korona oddała pole do gry przeciwnikowi, sama cofnęła się pod własną bramkę i czekała tylko na to, co zrobi jej rywal.


Szczęście kielczan polegało na to, że gospodarze skupili się głównie na tym, aby dośrodkowywać w pole karne praktycznie z każdej pozycji, często bez względu na to, czy w danym momencie jest to najlepsze wyjście, czy nie. Po wielu kolejnych próbach Iwańskiego, Sokołowskiego, Tomasika i kilku innych, Cerniauskas stawał się coraz mniej pewny na przedpolu. W końcu w doliczonym czasie gry on i Sylwestrzak popełnili błąd, który kosztował gości parę ważnych punktów. Litwin wypiąstkował piłkę prosto pod nogi Koniecznego, a ten posłał ją znowu w pole karne. Tam obrońca Korony złamał linię spalonego i Korzym strzałem głową przelobował bramkarza.


Mecz zakończył się remisem, który będzie chyba bardziej satysfakcjonował bielszczan. Korona może żałować, bo gdyby udało się jej dowieźć tę wygraną do końca, to jej strata do grupy mistrzowskiej wynosiłaby już tylko jeden punkt.


OCENY SPORT4FANS (skala 1-10)


Podbeskidzie Bielsko-Biała: Pesković (5) – Sokołowski (6), Stano (5), Deja (4), Konieczny (6), Tomasik (5), Chmiel (4), Kolcak (5), Iwański (5), Malinowski (4), Demjan (5)


Rezerwowi: Chrapek (4), Korzym (6), Pazio grał zbyt krótko, by go oceniać


Korona Kielce: Cerniauskas (1), Golański (5), Malarczyk (6), Sylwestrzak (3), Leandro (4), Carlos (6), Jovanović (5), Fertovs (4), Kapo (5), Pilipczuk (5), Porcellis (5)


Rezerwowi: Aankour oraz Kiełb zagrali zbyt krótko, by ich oceniać

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)