Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Widowiskowy wieczór na Stamford Bridge. Paryż zostaje w grze

Widowiskowy wieczór na Stamford Bridge. Paryż zostaje w grze

Piłka nożna | 12 marca 2015 00:14 | Damian Wiśniewski

fot. Chelsea FC / facebook com

W tym meczu było wszystko. Dramaturgia do ostatnich sekund i gwizdka kończącego mecz, fatalne, katastrofalne błędy arbitra i czerwona kartka. Gole też były niczego sobie, choć wszystkie zdobywane po stałych fragmentach (trzy po rzutach rożnych!). Sam awans PSG wywalczony w momencie, kiedy na boisku nie było Zlatana Ibrahimovicia i trzeba było radzić sobie w dziesięciu na jedenastu rywali też musi być dla zespołu i kibiców bardzo ważny.


Podopieczni Laurenta Blanca pokazali, że w ekstremalnych sytuacjach są sobie w stanie radzić bez swojego lidera. Kiedy trzeba w środku pola poczarować może Verratti, fantastyczną piłkę dorzucić potrafi Javier Pastore. Tylko Edinson Cavani wciąż nie potrafi wyjść spod cienia Szweda i dzisiaj nawet już kiedy stanął przed pustą bramką, to i tak trafił tylko w słupek.


Chelsea dość niespodziewanie przegrała ten mecz w środku pola. Mając takich zawodników jak Nemanja Matić, Ramires, czy wreszcie Cesc Fabregas można liczyć na większą swobodę w rozgrywaniu piłki. Tego jednak praktycznie nie było i Chelsea poza stałymi fragmentami gry, nie potrafiła stworzyć sobie żadnej bramkowej sytuacji. Żadnej.


Paryżanie nie wyglądali w tym względzie jakoś szczególnie lepiej, ale oni mogą się tłumaczyć tym, że zmuszeni byli grać w dziesiątkę po absurdalnej decyzji arbitra o wyrzuceniu Zlatana Ibrahimovicia z boiska. Björn Kuipers może być pewien, że jego nazwisko będzie od teraz znał praktycznie każdy kibic piłki nożnej. Liczy błędów tego arbitra łatwo zliczyć się nie da, ale do najważniejszych, oprócz kartki dla Ibry, należą między innymi:


- brak rzutu karnego dla Chelsea (faul Cavaniego na Coscie)
- brak czerwonej kartki dla Luiza (atak bez piłki na Costę i uderzenie go łokciem)
- brak czerwonej kartki dla Costy (za pchnięcie Marquinhosa).


Troszkę za dużo nazbierało się tego jak na jedno spotkanie, a pamiętajmy, że to jedynie odsetek wszystkich pomyłek, jakie przydarzyły się dzisiaj holenderskiemu arbitrowi.


W kwestiach czysto piłkarskich rządziły stałe fragmenty gry. Dwukrotnie wydawało się, że po objęciu prowadzenia Chelsea już go nie odda, jednak dwukrotnie było inaczej. Trzeba też wspomnieć o fantastycznej drodze, jaką przeszedł Thiago Silva. Kapitan PSG najpierw w głupi sposób zagrał ręką we własnym polu karym (jedenastkę na gola zamienił Hazard), a następnie zapewnił swojej drużynie awans. Swoista droga z piekła do nieba.


Kibice Chelsea mogą pytać, co by było, gdyby czerwoną kartkę otrzymał David Luiz, przecież na pewno nie doprowadziłby do wyrównania. Sędzia jednak mylił się dzisiaj w obie strony i trudno dojść do tego w którą częściej. W przeciągu całego dwumeczu paryska drużyna była jednak lepsza i jej awans jest zasłużony.


Chelsea – Paris Saint-Germain 2:2 (0:0), (1:1), (2:1)

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)