Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Drużyny, które zapomniały o obronie. Zabrze świadkiem kolejnej kanonady

Drużyny, które zapomniały o obronie. Zabrze świadkiem kolejnej kanonady

Piłka nożna | 14 marca 2015 21:08 | Przemysław Drewniak
Piotr Tomasik nie zaliczy do udanych meczu z Górnikiem - po jego faulu rywale wykonywali 2. rzut karny
fot. x-news
Piotr Tomasik nie zaliczy do udanych meczu z Górnikiem - po jego faulu rywale wykonywali 2. rzut karny

W najbliższych dniach w Ekstraklasie czekają nas prawdziwe hity: Legia zmierzy się z Wisłą i Lechem, a o dominacji pod Wawelem zadecydują zbliżające się derby. Podczas gdy kibice w Polsce ostrzą sobie zęby na te starcia, pojedynek dwóch najbardziej widowiskowych drużyn naszej ligi już się odbył. Na stadionie w Zabrzu, gdzie pada najwięcej goli w Ekstraklasie, Górnik zmierzył się z Podbeskidziem, w którego meczach notujemy najwyższą średnią strzelonych bramek. Dodając do tego fakt, że obie drużyny jeszcze nie „skaziły” się w tym sezonie remisem 0:0, wynik sobotniego spotkania przy Roosevelta mógł być tylko jeden: kanonada.


Zapowiedź dzisiejszego meczu w Zabrzu mieliśmy już jesienią, gdy na tym samym stadionie w Pucharze Polski Podbeskidzie było górą 4:2, po spotkaniu dziwnym, rozgrywanym w gęstej mgle. Również tym razem oczekiwaliśmy wielu bramek i nie zawiedliśmy się.


Dlaczego w meczach Górnika i Podbeskidzia pada tyle goli? Odpowiedź jest w miarę prosta. Obie drużyny dysponują całkiem niezłymi przednimi formacjami, których potencjał mógłby zagwarantować im awans do czołowej ósemki. Mógłby, gdyby nie fatalna postawa w defensywie i problemy z utrzymaniem odpowiedniego tempa gry przez pełne 90 minut. Zarówno Górnik jak i Podbeskidzie nie rozegrały wiosną ani jednego meczu, w którym zaprezentowałyby się solidnie od pierwszej do ostatniej minuty.


- Mecz w piłce nożnej ma dwie połowy, dla nas były one dziś całkowicie różne. Pierwsza część była w naszym wykonaniu makabryczna – stwierdził Leszek Ojrzyński. I faktycznie, jego piłkarze sprawiali do przerwy wrażenie, jakby nie dojechali do Zabrza, choć odległość z Bielska-Białej na Górny Śląsk wynosi raptem kilkadziesiąt kilometrów. Zanim popis nieudolności dali obrońcy „Górali”, sytuacji sam na sam z Pavelsem Steinborsem nie wykorzystał Maciej Korzym. Górnik z minuty na minutę coraz bardziej się rozkręcał, aż w końcu objął prowadzenie. Fantastyczną asystą jak nie z tej ligi popisał się Erik Grendel, który z dużym wyczuciem, inteligentnie posłał piłkę za linię obrony. Tam dopadł do niej Rafał Kosznik i niczym rasowy snajper pokonał Richarda Zajaca. Wykończenie tej akcji to nie przypadek – lewy skrzydłowy Górnika od początku rundy jest w najlepszej formie, odkąd Zabrze opuścił obecny selekcjoner, Adam Nawałka. Gra pewnie w obronie, a każde jego wejście w pole karne rywala sprawia mu zagrożenie. W meczu z Podbeskidziem najpierw trafił do siatki, a potem wywalczył rzut karny po bezsensownym faulu Kristiana Kolcaka tuż przy linii końcowej.


Wcześniej bielszczanie zdobyli się na błysk w ofensywie i strzelili wyrównującą bramkę, którą zapamiętamy za sprawą znakomitej asysty piętą Bartosza Śpiączki do Damiana Chmiela. Co z tego, że obaj dwoili się i troili na połowie zabrzan, skoro w defensywie „Górali” panowała totalna degrengolada. Trzy minuty po skutecznym egzekwowaniu rzutu karnego Mariusz Magiera po raz kolejny ustawił piłkę na jedenastym metrze, bo spóźniony Piotr Tomasik faulował w szesnastce Romana Gergela.


W tym momencie wydawało się, że jest po meczu. Gospodarze prowadzili 3:1, a drugą połowę rozpoczęli od stuprocentowej szansy Grendela, który zbyt słabo kopnął piłkę w pojedynku jeden na jeden z Zajacem, przez co jego strzał w ostatniej chwili zablokował Adam Deja, rehabilitując się tym samym za fatalną stratę przed polem karnym. To była jednak jedyna taka akcja Górnika w pierwszej połowie. Piłkarze Roberta Warzychy od tego momentu cofnęli się i oddali inicjatywę bielszczanom. Jakby nie pamiętali, że od sierpnia przy Roosevelta wszystkie złe siły sprzysięgają się, by nie wygrywali.


Podbeskidzie dostało w przerwie ostrą reprymendę od Ojrzyńskiego, który bezproduktywnego Korzyma zastąpił Malinowskim. Działania trenera „Górali” opłaciły się, bo w drugiej połowie to bielszczanie byli stroną przeważającą. I jak nie oni, strzelili bramki po pięknych, kombinacyjnych akcjach. Po dwójkowej wymianie piłki Malinowskiego i Macieja Iwańskiego ten drugi popisał się znakomitym zagraniem piętą do Śpiączki, który z bliskiej odległości pokonał Steinborsa, a dziesięć minut przed końcem superrezerwowy „Malina” popisał się precyzyjną centrą na głowę Chmiela. Pomocnik Podbeskidzia strzelił swoją ósmą bramkę w tym sezonie, i jak się okazało, zapewnił remis swojej drużynie.


We wszystkich tych sytuacjach błędy popełniali obrońcy Górnika. Kibiców najbardziej rozsierdziła strata Błażeja Augustyna, która pozwoliła Podbeskidziu przeprowadzić akcję na 2:2. - Nie potrafiliśmy sprostać zadaniom, jakimi były „dowiezienie” wyniku i wykorzystanie sytuacji na zdobycie 4 bramki. Powtórzę to co wszyscy znamy: niewykorzystane sytuacje się mszczą i nawet przy wyniku 3:1 nie można być pewnym wygranej – mówił po spotkaniu Dankowski. Dziwne, bo wydaje się, że to nie brak skuteczności, a problemy w defensywie sprawiają, że Górnik drugi raz traci u siebie punkty po remisie 3:3.


Górnik i Podbeskidzie walczą o miejsce w czołowej ósemce, ale ich przewaga nad zespołami z drugiej części tabeli jest niewielka. Warzycha i Ojrzyński muszą znaleźć sposoby, by ich drużyny zaczęły wygrywać u siebie i nie traciły tylu bramek. W przeciwnym razie obie drużyny w maju spotkają się jeszcze raz, ale w mało przyjemnych okolicznościach walki o utrzymanie.

 

OCENY SPORT4FANS (w skali 1-10):

 

Górnik Zabrze: Pāvels Šteinbors 5 - Ołeksandr Szeweluchin 4, Błażej Augustyn 3, Mariusz Magiera 6 - Roman Gergel 5, Erik Grendel 6, Adam Danch 5, Łukasz Madej 6 (66' Róbert Jež 5), Bartosz Iwan 4 (66' Maciej Mańka; 73' Konrad Nowak - obaj bez oceny), Rafał Kosznik 7 - Wojciech Łuczak 4.

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Richard Zajac 5 - Marek Sokołowski 4, Kristián Kolčák 3, Pavol Staňo 4, Bartłomiej Konieczny 5, Piotr Tomasik 3 - Bartosz Śpiączka 7 (68' Róbert Demjan 5), Maciej Iwański 6, Adam Deja 4, Damian Chmiel 7 (90' Dariusz Kołodziej - bez oceny) - Maciej Korzym 4 (46' Piotr Malinowski 7).


Z Zabrza Przemysław Drewniak
Twitter: @przemekdrewniak




Zobacz również
Rafał Kosznik: Odczuwamy duży niesmak
15-mar-2015

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)