Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna W dziesięciu przeciw dwunastu wygrać się nie da

W dziesięciu przeciw dwunastu wygrać się nie da

Piłka nożna | 15 marca 2015 22:49 | Damian Wiśniewski

fot. x-news

Zazwyczaj, jeśli ktoś mówi, że dana drużyna miała na boisku dwunastego zawodnika, to ma na myśli albo szalejące trybuny, albo sędziego. Nie tym razem. Śląsk Wrocław zremisował dziś na wyjeździe z Koroną Kielce, a bardzo pomógł mu w tym bramkarz gospodarzy.


Vytautas Cerniauskas, bo oczywiście o nim mowa, po raz kolejny udowodnił, że Korona albo powinna rozejrzeć się za nowym bramkarzem, albo prezes powinien w końcu dogadać się ze Zbigniewem Małkowskim. Oczywiście, teoretycznie jest jeszcze opcja Wojciecha Małeckiego, ale jakoś nie chce nam się wierzyć, że gdyby ten bramkarz był w należytej dyspozycji, to Ryszard Tarasiewicz stawiałby na Litwina.


Dlaczego tak uparliśmy się na goalkeepera, którego podobno ściągnąć chce Steaua Bukareszt (haha)? Cerniauskas najpierw załatwił kielczanom utratę dwóch punktów w starciu z Podbeskidziem, a dzisiaj zrobił to samo ze Śląskiem (o wpadkach z wcześniejszych spotkań nawet nie ma co wspominać). Te cztery oczka, które mogłaby mieć Korona bez jego nieporadnych interwencji, dałyby jej łączną liczbę 32 punktów. Tyle samo, ile ma ósma Lechia Gdańsk. Nie robi wrażenia? No to można dodać, że zamiast czteropunktowej przewagi nad strefą spadkową, to zapas wynosiłby osiem oczek. A przecież Ruch swój mecz gra dopiero jutro i ta przewaga może jeszcze stopnieć.


Ogólne mecz lepiej zaczęli wrocławianie. Marco Paixao zdobył błyskawicznego gola po tym, jak Cerniauskas minął się z piłką na przedpolu, ale z czasem to gospodarze zyskiwali coraz większą przewagę. Świetnie wyglądała ich gra na lewej stronie boiska skąd, dla odmiany, posłane były dwie asysty.


Przy tych akcjach trzeba się na chwilę zatrzymać, bo naprawdę jest o czym mówić. Najpierw Carlos podał fantastycznie piętą do Kapo, a po dośrodkowaniu Francuza i strzale Porcellisa do bramki piłkę skierował Kiełb. „Ryba” kolejnego gola zdobył niedługo potem, jednak tym razem na lewej flance podziałali Jovanović oraz Sylwestrzak. Dośrodkowywał ten drugi.


Śląsk miał problemy z przedostaniem się pod bramkę przeciwnika, między innymi dlatego, że Vlastimir Jovanović zapanował nad środkiem pola. Tutaj w pierwszej połowie rządził i dzielił, w drugiej nie było zresztą inaczej. Tę część Cerniauskas jednak również postanowił zacząć od wręczenia prezentu gościom. Nie wiedzieć czemu wyszedł daleko przed bramkę, a skorzystał z tego wprowadzony chwilę wcześniej Pich. Zawodnik Śląska przelobował rywala i na tablicy wyników znów widniał remis.


I został on tam do samego końca. Korona przeważała, starała się atakować, ale zazwyczaj kończyło się to niedokładnymi podaniami, albo strzałami z nieprzygotowanych pozycji. Trudno stwierdzić, jaki wpływ miała na to kontuzja Luisa Carlosa, czy fatalna postawa goalkeepera. Z podziału punktu niewątpliwie bardziej cieszyć się mogą zawodnicy trenera Pawłowskiego, zaś kielczanie muszą żałować sytuacji, które marnowali w pierwszej połowie.


OCENY SPORT4FANS: (skala 1-10):


Korona Kielce: Cerniauskas (1), Golański (5), Malarczyk (5), Dejmek (4), Sylwestrzak (6), Jovanović (7), Fertovs (5), Kiełb (8), Kapo (5), Carlos (6), Porcellis (5)


Rezerwowi: Aankour (4)


Śląsk Wrocław: Wrąbel (3), Zieliński (2), Celeban (5), Pawelec (3), Dudu (4), Hołota (5), Hateley (4), F. Paixao (3), Grajciar (3), Machaj (6), M. Paixao (5)


Rezerwowi: Pich (6), Kaczmarek grał za krótko, by go oceniać

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)