Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Elektryzująca końcówka w Bełchatowie

Elektryzująca końcówka w Bełchatowie

Piłka nożna | 16 marca 2015 20:04 | Mateusz Decyk

fot. x-news

Są takie mecze, które nie zachęcają kibiców do pozostania na swoich miejscach do ostatnich minut przed końcem, ale ktokolwiek w Błechatowie opuścił trybuny przed końcowym gwizdkiem sędziego – Niechaj żałuje!

 

W pierwszych fragmentach spotkania dominowali gospodarze. Dosyć szybko wypracowali sobie pierwszą okazję do strzelenia bramki, kiedy to Wacławczyk zagrywał górną piłkę do Małkowskiego. Ten co prawda dobrze przyjął sobie piłkę, ale o swoim strzale na pewno będzie chciał jak najszybciej zapomnieć. Piłkarze Ruchu wydawali się nieco zagubieni, przegrywali większość pojedynków powietrznych i przebitek. Stąd tak naprawdę brała się optyczna przewaga GKS-u. Mniej więcej po kwadransie gry inicjatywę przejęli chorzowianie. Świetnie układała się współpraca Kuświka z drugą linią Ruchu, co pozwalało na częste zamykanie przeciwnika w jego własnym polu karnym. Im bliżej było do końca pierwszej połowy, tym mecz coraz bardziej wyrównywałs się, co wcale nie oznacza, iż był świetnym widowiskiem. Wręcz przeciwnie, brakowało ryzyka, a przede wszystkim strzałów z obu stron, a jak wiadomo to właśnie jest solą widowiska. Niestety wyglądało to trochę tak jakby obaj trenerzy byli przeświadczeni o tym, że w naszej lidze punkty rozdaje się za dojście do czterdziestego metra od bramki przeciwnika.

 

Druga połowa meczu również nie porwała, aczkolwiek oba zespoły zreflektowały się jeśli chodzi o akcje ofensywnie. Pomimo lekkiej przewagi Ruchu to gospodarze mieli większe szanse wyjście na prowadzenie. Po rzucie rożnym wykonanym przez Wacławczyka, najwyżej w górę wyszedł Baranowski i obił poprzeczkę bramki Putnocky'ego. Obrońca GKS-u miał do końca meczu jeszcze jedną okazję, ale za drugim razem główkował niecelnie. Sama końcówka spotkania kompletnie zrekompensowała nam całą drugą połowę. W 88. minucie świetną akcję wykonali zmiennicy. Michał Efir dośrodkował perfekcyjnie na głowę Visniakovsa, który mocną główką pokonał Trelę. Wydawało się, że jest już po meczu, ale w polu karnym Niebieskich, Kołomowa faulował Malinowski. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a do jedenastki przystąpił Flis. Młody pomocnik Bełchatowa bardzo źle wykonał jedenastkę i Putnocky obronił rzut karny. Podopieczni Kieresia rzucili się do ataku, ale jedynym tego efektem była niepotrzebna czerwona kartka Baranowskiego.

 

GKS Bełchatów – Ruch Chorzów 0:1 (0:0)


Bramki:
0:1 Visniakovs


Oceny pomeczowe SPORT4FANS (skala 1-10)

GKS Bełchatów: Trela (5) – Basta (4) , Baranowski (3), Flis (2), Zbozień (4) – Michał Mak (4), Baran (4), Rachwał (4), Wacławczyk (6), Małkowski (4)– Piech (3).

 

Rezerwowi: Prokić (3), Komołow (3), Olszar (3).

Ruch Chorzów: Putnocký (8)– Konczkowski (4), Malinowski (2), Helik (4), Oleksy (4) – Kowalski (4), Surma (4), Babiarz (4), Starzyński (5), Gigołajew (4) – Kuświk (5).

 

Rezerwowi: Zieńczuk (4), Višņakovs (6), Efir (6)

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)