Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Atletico w ćwierćfinale! Suarez wyrównał dwumecz, zadecydowały karne!

Atletico w ćwierćfinale! Suarez wyrównał dwumecz, zadecydowały karne!

Piłka nożna | 17 marca 2015 23:48 | Michał Kozera

fot. UEFA Champions League / facebook.com

Kibice musieli czekać aż 120 minut spotkania na rozstrzygnięcia pomiędzy Atletico Madryt a Bayerem Leverkusen. Dopiero seria rzutów karnych wyłoniła zwycięzcę dwumeczu, który dzięki bramce Suareza gospodarze mogli przedłużyć aż do rzutów karnych, po czym wygrać je i awansować dalej.

 

Spotkanie lepiej zaczęli goście, którzy przycisnęli Atletico i stworzyli sobie kilka szans, jednak dopiero kilkanaście minut przyszło czekać kibicom, by zobaczyć strzały z którejkolwiek ze stron. Gospodarze potrzebowali chwili na pobudkę i zorganizowanie się, a po kwadranse wyraźnie dało się zauważyć coraz lepszą postawę Hiszpanów. Na owoce starań nie przyszło długo czekać – po 27. minutach rzut rożny pod bramką Bayeru zamienił się na serię kilku wybić, a piłkę wypadającą poza szesnastkę wykorzystał Mario Suarez, którego strzał po lekkim rykoszecie zmylił bramkarza i odnalazł drogę do siatki.

 

Bramka dla gospodarzy oznaczało remis w dwumeczu i rozpoczęcie rywalizacja zupełnie od nowa. Żadna z drużyn nie miała już przewagi bramkowej, a stan ten był doskonale widoczny na murawie Estadio Vicente Calderon. Po pobudce Atletico Bayer nie zdołał już odzyskać przewagi na boisku, chociaż swoje szanse miał. W drugiej połowie na lekki plus wyszli gracze z Madrytu ale to co zwracało uwagę, to niewielka ilość klarownych sytuacji – obie drużyny prezentowały naprawdę zbliżony poziom i nie zamierzały rzucić na szalę sukcesu, wykonując szalony atak.


Nie brakowało natomiast urazów. Po zaledwie 23. minutach meczu boisko opuścił Moya na skutek kontuzji uda, który przypałętał się… znikąd. Diego Simeone nie czekał długo też z kolejną zmianą – już w przerwie na miejsce Caniego wpuścił Raula Garcię. Pod koniec meczu doszła też kolejna siła ofensywna – nieco obijanego w meczu Mandżukicia zluzował z obowiązków Torres. Po drodze goście zmienili Sona na Rolfesa i Drmicia na Kieslinga. Czy nowi zawodnicy odmienili obraz gry? Niespecjalnie.

 

Druga połowa przyniosła przewagę sytuacji ze strony Atletico, ale wciąż brak było rozstrzygnięcia. Nie dziwiło więc, gdy końca dobiegł regulaminowy czas i rozpoczęła się dogrywka. Tam również przeważali gospodarze, chociaż to Rolfes mógł zamknąć usta głośnym kibicom z Madrytu, kiedy z ok. 40 metrów posłał potężne uderzenie w lewą stronę bramki, na swoje nieszczęście minimalnie niecelne. Wiele więcej nie uświadczyliśmy i przyszedł czas na prawdopodobnie najlepszą część widowiska – rzuty karne.

 

Zaczęło się od pudła Garcii, który posłał futbolówkę nad poprzeczką. W odpowiedzi Calhanoglu „pyknął” bez entuzjazmu w środek bramki, nie myląc golkipera. Nadal było wyrównanie. Griezmann i Rolfes swoje akcje wykorzystali, podobnie jak Suarez. Toprak wykazał się ogromną nonszalancją, wolno podchodząc do 11. metra, po czym uderzając ponad poprzeczką. To jednak nie koniec atrakcji, bowiem po chwili przyszło „wyrównanie” ze strony Leno, który obronił strzał Koke. Castro strzelił i nadszedł czas na ostatnią serię karnych. Piątym wyborem Simeone był Torres i chociaż Leno dobrze odczytał uderzenie na prawy słupek, nie miał szans z jego obroną. Kiesling miał zakończyć ostatnią planowaną serię jedenastek, jednak… zakończył całe spotkanie uderzając nad poprzeczką!

 

Tym samym to Atletico awansowało dalej, chociaż Leverkusen może być z siebie zadowolone. Wespół z rywalem zaoferowali kibicom dość ładne spotkanie i pokazali jak równy poziom prezentują obie drużyny. Hiszpanie dołączają tym sposobem do PSG, Realu Madryt, Bayernu, Monako oraz Porto. Przed nami jeszcze dwa pojedynki tej fazy – Manchester City przeciw Barcelonie oraz Juventus kontra Borussia Dortmund.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)