Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Nieskuteczna pogoń Kanonierów

Nieskuteczna pogoń Kanonierów

Piłka nożna | 18 marca 2015 00:05 | Mateusz Dziopa
Kanonierzy mimo twardej walki nie awansowali do ćwierćfinału Ligi Mistrzów
fot. Oficjalny profil Facebook Arsenalu
Kanonierzy mimo twardej walki nie awansowali do ćwierćfinału Ligi Mistrzów

Wielka pogoń Arsenalu skończyła się fiaskiem. Kanonierzy nie awansowali, mimo, że pokonali Monaco dwiema bramkami. Do pełni szczęścia zabrakło jednego trafienia.


Chciałoby się rzec „w czerwonej części Londynu wszystko po staremu”. Arsenal na 12 minut przed końcem miał strzelone dwa gole i nacierał na bramkę Monaco. Gospodarze mieli sporo szczęścia – piłka odbijała się od słupka, od obrońców, a także od będącego w wysokiej formie bramkarza Subasica. W efekcie zabrakło jednego trafienia i podopieczni Wengera znów zakończyli swój udział w Lidze Mistrzów na 1/8 finału.


Ciężko tu wskazać przyczyny porażki Arsenalu. Zgoda, niezła postawa wspomnianego Subasica i dobra postawa w defensywie Abdennoura przyczyniły się z pewnością do awansu Monaco, jednak z pewnością nie było to czynnikiem kluczowym. Być może gospodarzy uratował… gwizdek kończący pierwszą połowę spotkania. Po bramce na 0-1 goście byli ewidentnie na fali, za to Monaco miało problem z ustawieniem się w obronie i wyprowadzeniem piłki z własnej połowy boiska. Stan ten utrzymywał się do końca pierwszej części gry i kto wie, czy nie zobaczylibyśmy bramki na 0-2 jeszcze przed przerwą jeśli arbiter tego spotkania nie zdecydowałby się doliczyć więcej niż jedną minutę.


Po przerwie o wiele mocnie uwidoczniły się cele obu ekip – Monaco postanowiło przeszkadzać i szukać okazji do kontry, a z kolei Arsenal przeważał i tworzył sytuacje podbramkowe w poszukiwaniu goli. Na przeszkodzie Kanonierom stanął Subasić, który umiejętnie pokazywał, że nie przez przypadek Maarten Stekelemburg siedzi na ławce rezerwowych. Po bramce na 0-2 obraz gry nie uległ zmianie. Arsenal atakował, a Monaco wybijało i przeszkadzało gościom w rozgrywaniu piłki. Mimo tego, Kanonierzy wykreowali kilka dogodnych okazji, ale mylili się Sanchez, Ramsey i Giroud.


Podopieczni Wengera mogą narzekać na brak szczęścia, ale spójrzmy prawdzie w oczy – gdyby nie kiepska postawa podczas pierwszego spotkania obu ekip, Arsenal cieszyłby się z awansu do ćwierćfinału. Tak się jednak nie stało i bramy do ¼ znów zostały przed Kanonierami zamknięte.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)