Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Manchester City jak sparingpartner, Barcelona bez presji awansuje do 1/4!

Manchester City jak sparingpartner, Barcelona bez presji awansuje do 1/4!

Piłka nożna | 18 marca 2015 23:28 | Michał Kozera

fot. FC Barcelona / Facebook.com

Messi postanowił pograć sobie z Wyspiarzami w zakładanie siaty, reszta drużyny przyłączyła się w radosnym sparingu w ramach domowego spotkania 1/8 finału Ligi Mistrzów przeciwko Manchesterowi City. Goście udowodnili czemu na awans nie zasługują i dopełnili wstydliwy obraz porażki Premier League w Europie.

 

City nie zaczęło tego meczu źle, jednak sędzia na starcie postanowił trochę jasno dać do zrozumienia, jakie tego wieczora panują zasady gry. Dwie, szybkie żółte kartki dały do zrozumienia Obywatelom, że twarda piłka rodem z angielskich boisk tutaj nie przejdzie, efektem czego zeszła „pompa” z graczy Manchesteru. Potem, na ich nieszczęście, zaczął się oklep. Wzorowym jego przykładem okazała się bramka, która padła po pół godzinie gry – Messi dostał piłkę na prawej stronie, swobodnie sobie ją przyjął pod siebie, poczekał chwilę, popatrzył i posłał wrzutkę do wbiegającego z lewej strony pola karnego Rakiticia. Ten był kompletnie osamotniony i jako jedyny tego dnia Harta pokonał. Tak – skończyło się tylko na 1:0 dla gospodarzy, mimo to nadal mecz upłynął w atmosferze wstydu dla City.

 

Jakby tego było mało, Obywatele na odbicie się mieli szansę. W 78. minucie do rzutu karnego podszedł Sergio Aguero i… przegrał z ter Stegenem! Dosłownie chwilę później ta okazja zamieniła się na kontrę Barcy – gospodarze się nie ociągali gdy była możliwość zakończyć walkę.

 

Kto był najlepszym graczem gości? W internecie popularna jest wersja, że zdecydowanie najlepszy jest Hart. Tuż za nim uplasowali się poprzeczka oraz słupek. To nie przypadek – gracze Blaugrany niesamowicie swobodnie znajdowali się w dogodnych sytuacjach 1:1 z Joe Hartem i tylko ich nieskuteczność na spółkę z fantastyczną dyspozycją bramkarza reprezentacji Anglii zaważyła o tak niskiej porażce Manchesteru City. Warto o bramkarzu wspomnieć kilka słów – radził sobie wyśmienicie w pojedynkach z Messim, kilka razy zanotował cieszące oko interwencje w solowych akcjach, bronił strzały z dystansu – murował jak tylko to było możliwe. Faktem jest, że kilka razy atakujący gracze mogli podjąć lepsze decyzje (jak chociażby Neymar, gdy mógł lobować), nie umniejsza to jednak w żaden sposób zasługom Harta. 10 interwencji w jednym meczu – to najwyższy wynik w tej edycji Ligi Mistrzów.

 

City pokazało, że już niedługo na ich ławce trenerskiej może być potrzebna zmiana. Pellegrini mógł zrobić tu więcej, posłał jednak drużynę z takimi założeniami, które nie mogły się udać. Ciężko było upilnować będącego dziś w szczytowej formie Messiego, jednak zastosowanie podobnej ewolucji w trakcie tego meczu, co poprzedniego pokazuje, że wnioski nie zostały wyciągnięte żadne. Barcelona natomiast zaczyna urastać do rangi tej drużyny, którą możemy chcieć oglądać w finale. Przeciwko komu? Przekonamy się.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)