Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Koniec pięknego romansu BVB

Koniec pięknego romansu BVB

Piłka nożna | 19 marca 2015 23:12 | Paweł Przybyła
Borussia żegna się z LM na dłuższy czas
fot. Wojciech Tarchalski / Superstar.com.pl
Borussia żegna się z LM na dłuższy czas

Borussia środową porażką z Juventusem na własnym stadionie, pożegnała się z elitarną Ligą Mistrzów. I wszyscy mają świadomość, że to rozstanie to nie chwilowa nieobecność, a skuteczne przerwanie romansu Borussii z Europą, który gdy znowu się zacznie, to będzie pisany w innym pamiętniku.


Signal Iduna Park, mimo że jest siedzibą - jak mówi wielu ludzi, najlepszych kibiców na świecie, nie za często ostatnio widuje oprawy. Oprawa w Dortmundzie to już nie jest coś na każde ligowe spotkanie. Tu oprawa nie ma dawać radości kibicom, ma pomagać zawodnikom. To, że nie liczy się ilość a jakość SüdTribüne pokazała wczoraj, przygotowując piękną oprawę nawiązującą do finału LM z 1997 roku, kiedy to po dramatycznym meczu BVB pokonała Starą Damę i sięgnęła po Puchar Europy. Jednak po co piszę o tym wszystkim? Po to, żeby pokazać państwu jak bardzo wierzył w środę cały Dortmund w cud, kolejny cud na ich magicznym stadionie. I tak te 60 tysięcy ludzi wierzyło, aż do gola Teveza. Jakiż to musiał być ból dla tych kibiców, bo zmobilizowany do pomocy swoim piłkarzom stadion, ucichł po jednym, brawurowym strzale doświadczonego Argentyńczyka. Ale ból właściwy - jeżeli użyć by takiego określenia, dopiero nadejdzie. Nadejdzie wtedy, kiedy namacalnie, przez obserwacje aktualnej sytuacji, kibice Dortmundu w LM oglądać będą Bayern, Bayer, może Schalke, a swojej, ukochanej Borussii nie ujrzą. I tak aż do jesieni 2016, oczywiście zakładając, że podpieczni Kloppa będą się spisywać w przyszłym sezonie na tyle dobrze, że zakwalifikują się do elitarnych rozgrywek UFEA.
 

Dortmund jest miastem przesiąkniętym futbolem. To miasto, które w piłce widzi podwójny sens: miłość i pieniądze. Żadne miasto w Niemczech nie korzysta tak bardzo na przychodach z dnia meczowego jak umowna stolica futbolu w Zagłębiu Ruhry. Rzesze piłkarskich turystów, jak i stali bywalcy, co dwa tygodnie zalewają miasto i zostawiają majątek w pubach, restauracjach, budkach z Bratwurstami i na stadionie. Uwielbiam przebywać w tłumie osób, które nie myślą o niczym innym niż piłka. Każdy upadek piłkarza na murawę to zawał dla przeciętnego kibica. To inny styl przeżywania meczu: emocje - pozytywne i negatywne, grają inną rolę niż np. w Anglii czy Hiszpanii. W Niemczech na stadionach przeklina się, bluzga na rywala i jego zawodników, ale tylko wtedy, gdy zachodzi taka potrzeba. Każdy kibic robi wszystko, by po meczu móc wyjść ze stadionu pijanym piwem i z uśmiechniętą miną. Nie snuję tezy, że to wszystko zniknie, bo tak nie będzie, ale na pewno się zmieni. Wróć… to zniknie, niestety zniknie. To nadal będzie miała Bundesliga, ale Lidze Mistrzów zabiera się piękne miejsce na piłkarskiej mapie.
 

Kibice BVB przeżyją brak Ligi Mistrzów. Co mieliby nie przeżyć. Powstaje jednak pytanie, jak bez kasy z UEFY poradzi sobie klub. Na pewno nie będzie to krok do przodu, a wręcz odwrotnie. Fani Borussii nie mogą teraz oczekiwać wielkich transferów, spektakularnych płac dla zawodników. Najbliższy czas, ten bez LM, będzie czasem chudym, oszczędnym, tylko żeby przetrwać. Klopp dostanie znów czas na stworzenie zespołu. Działacze oddadzą mu cały system szkolenia, skauting, młodzież. Dadzą przestrzeń taką, jakiej będzie sobie życzył tylko po to, aby stworzyć znowu Borussię, która będzie potęgą. I to potęgą nie tylko w niemieckich warunkach, ale także w Europie. Do klubu ściągną parę mniej znanych nazwisk, a „Führer” (tak nazywają Kloppa w Dortmundzie) będzie je kształtował. I tutaj widziałbym szanse klubu z Dortmundu. Lata chude, a później lata tłuste, grube, syte. Takie przyozdobione trofeami, tytułami, piękną grą. Na to wszystko piłkarzy z Signal Iduna Park stać, ale potrzeba nowego otwarcia, a przede wszystkim czasu. Niech dadzą im przegrać w przyszłym sezonie jeszcze raz, ale niech zespół się odrodzi. To co widzimy teraz, to tylko czasowy powrót do koniecznej do utrzymania się w lidze formy. Ale w grze nie ma tej lekkości, polotu, spontaniczności, błysku i swobody. Z trybun widoczne to jest jeszcze bardziej, bo siadając na trybunach SIP widać jak na dłoni, że coś tutaj nie gra. Borussia potrzebuje nowego otwarcia. Na razie jej piłkarze żegnają się z Ligą Mistrzów, a ja wierzę, że powrócą ze zdwojoną siłą, że powrócą odbudowani, pewni siebie i swojej gry. Tego im, wszystkim kibicom i sobie życzę, bo bez Borussii Dortmund piłka nigdy nie byłaby już taka sama.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)