Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wrąbel płaci frycowe, Śląsk wciąż bez zwycięstwa w tym roku

Wrąbel płaci frycowe, Śląsk wciąż bez zwycięstwa w tym roku

Piłka nożna | 20 marca 2015 23:18 | Przemysław Drewniak
Mariusz Pawełek pociesza Jakuba Wrąbla
fot. Superstar.com.pl/Marcin Karczewski
Mariusz Pawełek pociesza Jakuba Wrąbla

Śląsk Wrocław wciąż nie może wrócić na zwycięskie tory. Drużyna prowadzona przez Tadeusza Pawłowskiego w 2015 roku gra przeciętnie, a w ośmiu rozegranych spotkaniach ani razu nie zaznała smaku wygranej. Była bliska przełamania w Łęcznej, ale po błędzie Jakuba Wrąbla w 90. minucie Górnik doprowadził do remisu, który z przebiegu gry nie skrzywdził żadnej z drużyn.


Przebieg meczu w Łęcznej można było łatwo przewidzieć już przed jego rozpoczęciem – Śląsk prowadził grę, częściej utrzymując się przy piłce, a Górnik skupił się na defensywie i wyprowadzaniu kontrataków. Żaden z zespołów nie wykonywał jednak swoich zadań tak, jak oczekiwali tego obaj szkoleniowcy – goście mieli problem z kreacją gry w ataku pozycyjnym, zaś gospodarze byli w ofensywie zbyt mało aktywni. A gdy już wykorzystywali błędy obrony i przedostawali się w pole karne Śląska, razili nieskutecznością.


W tym ostatnim przodował Fiodor Cernych. Litwin doszedł w tym meczu do czterech dobrych sytuacji do strzelenia gola, ale w jego strzałach brakowało precyzji – albo skutecznymi interwencjami popisywał się Jakub Wrąbel, albo piłka mijała słupek jego bramki. Najlepszy snajper Górnika najwyraźniej nie wrócił jeszcze do formy z jesieni, ale mimo tego trener Jurij Szatałow nie może sobie pozwolić na sadzanie go na ławce rezerwowych. Nawet grając nieskutecznie, Cernych jest absolutnie kluczowym zawodnikiem ofensywy Górnika. Lekkości, z jaką zwodzi obrońców i wypracowuje sobie okazje strzeleckie, może mu zazdrościć większość napastników Ekstraklasy. Jesteśmy gotowi zaryzykować stwierdzenie, że już teraz spokojnie poradziłby sobie w jednym z klubów czołówki ligi. Akcje Górnika momentami z niezłym skutkiem starał się napędzać Tomasz Nowak, ale oprócz tej dwójki żaden z pomocników gospodarzy czymś szczególnym się nie wyróżnił. Wydaje się, że defensywna taktyka zablokowała potencjał ofensywny Grzegorza Bonina czy Miroslava Bożoka, którzy tym razem zaliczyli przeciętne występy.


Inna sprawa, że dzięki gęstym zasiekom zastawionym na własnej połowie Górnik mocno utrudnił zadanie Śląskowi. W grze wrocławian widzieliśmy w zasadzie powtórkę z poprzednich kolejek. Niczym nie błysnął Marco Paixao, mało produktywny był jego brat Flavio, a Robertowi Pichowi animuszu wystarczyło tylko na pierwszą połowę. Ponad przeciętność wybijał się jedynie Peter Grajciar, który wyraźnie nie unika odpowiedzialności za kreowanie gry Śląska. W Łęcznej Słowakowi trudno było jednak nawiązać nić porozumienia z braciami Paixao, a jego bardzo dobre dośrodkowania ze stałych fragmentów gry marnowali koledzy.


Tadeusz Pawłowski ma ambicję, by jego zespół cechował rozpoznawalny styl gry, który będzie jednym z ładniejszych w Ekstraklasie. Przed Śląskiem wciąż jednak sporo pracy, bo w jego poczynaniach brakuje lepszej współpracy pomiędzy zawodnikami i gry kombinacyjnej na małej przestrzeni. Gdy rywal stawia na defensywę (a tak wygląda 80% ligowych meczów wrocławian), drużyna Pawłowskiego, tak jak w Łęcznej, unika gry środkiem i próbuje przedostać się pod jego bramkę dośrodkowaniami z bocznych stref boiska oraz stałych fragmentów gry. Kilka razy niewiele zabrakło, by w taki sposób udało się pokonać Sergiusza Prusaka, ale za każdym razem czegoś brakowało – a to szczęścia, a to dokładniejszego strzału. A może po prostu będącego w gazie Marco Paixao.


Od początku wiosny narzekamy na postawę Portugalczyków, ale nawet w przeciętnej formie obaj mają na tyle duże umiejętności, by jednym zagraniem przesądzić o zdobyciu bramki. Tak było w spotkaniach w Zabrzu, w Kielcach, a także w Łęcznej. W 82. minucie Flavio ładnym lobem przerzucił Prusaka, choć akurat to była jedna z tych akcji, przy których większą zasługę należy przypisać asystentowi. Znakomitym podaniem ze środkowej strefy boiska popisał się w tym przypadku Krzysztof Danielewicz i wydawało się, że Śląsk mimo nieprzekonującej gry zaliczy typowy mecz „na przełamanie”.


W ostatniej minucie wrocławianie stracili jednak komplet punktów, który odebrał im strzał zza pola karnego Nowaka i fatalne zachowanie Wrąbla. 17-latek przepuścił piłkę między nogami, a po ostatnim gwizdku był tak załamany, że pocieszali go nawet piłkarze rywali. Nic dziwnego, bo do tego momentu bramkarz Śląska spisywał się całkiem nieźle i pewnie już zaczynał się cieszyć z pierwszego czystego konta w meczu Ekstraklasy. Z tego, jak i poprzednich błędów usprawiedliwi go oczywiście wiek, ale im szybciej do zdrowia wróci Mariusz Pawełek, tym lepiej dla defensywy Śląska. Za Wrąbla trzymamy jednak kciuki, bo to materiał na bardzo dobrego bramkarza. Bolesne, ale cenne dla doświadczenia zderzenie z Ekstraklasą w dłuższej perspektywie może mu tylko pomóc.


Oceny SPORT4FANS (w skali 1-10):


Górnik Łęczna: Sergiusz Prusak (5) – Łukasz Mierzejewski (5), Lukas Bielak (5), Tomislav Bożić (6), Patrik Mraz (4) – Grzegorz Bonin (5), Maciej Szmatiuk (5), Veljko Nikitović (5), Tomasz Nowak (6), Miroslav Bożok (4) – Fiodor Cernych (5).
Rezerwowi: Wołodymyr Tanczyk i Shpetim Hasani grali zbyt krótko, by ich ocenić.


Śląsk Wrocław: Jakub Wrąbel (3) – Paweł Zieliński (5), Piotr Celeban (5), Mariusz Pawelec (6), Kamil Dankowski (5) – Flavio Paixao (5), Tom Hateley (4), Juan Calahorro (5), Peter Grajciar (6), Robert Pich (4) – Marco Paixao (4).
Rezerwowi: Krzysztof Danielewicz (6 – od 73. minuty), Mateusz Machaj i Konrad Kaczmarek grali zbyt krótko, by ich ocenić.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)