Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Radosław Gilewicz dla SPORT4FANS: Wyspiarski futbol się zmienił

Radosław Gilewicz dla SPORT4FANS: Wyspiarski futbol się zmienił

Piłka nożna | 24 marca 2015 20:02 | Paweł Przybyła
W niedzielę Polacy zagrają w Dublinie z Irlandią.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
W niedzielę Polacy zagrają w Dublinie z Irlandią.

W najbliższą niedzielę podopieczni selekcjonera Adama Nawałki zagrają w Dublinie z Irlandią. O wypowiedź przed tym meczem poprosiliśmy eksperta, Radosława Gilewicza.

 

SPORT4FANS: Czy niedzielnym spotkaniem w Eliminacjach do Mistrzostw Europy w 2016 roku, Polacy mogą zapewnić sobie już bilet do Francji?
Radosław Gilewicz: Teoretycznie tak, aczkolwiek nie można patrzeć na to spotkanie w kategoriach meczu o wszystko. To jest bardzo ważny mecz, musimy pokazać swoją wartość i absolutnie nie stoimy na straconej pozycji. Na wyspy lecimy, jako lider tabeli i z pewnością siebie, która wynika z liderowania w grupowej układance, powinniśmy osiągnąć dobry rezultat.
 

Grał Pan wiele lat w piłkę i wie Pan, że z takimi rywalami jak Irlandczycy- silnymi, walczącymi o każdy centymetr boiska, zaangażowanymi w stu procentach w każdą sekundę meczu, gra się szczególnie trudno. Czy nasi piłkarze są na to przygotowani?
Oczywiście, że tak. Wynika to głównie z tego, że nasi zawodnicy grają w poważnych europejskich klubach, są ograni na wysokim poziomie w Europie. Piłkarze na pewno zdają sobie sprawę, że na wyspach gra się bardzo, bardzo ciężko, ale z drugiej strony ten wyspiarski futbol się zmienił. To już nie jest „leć a bij” czy „hurra i do przodu”. Mają już swoją kulturę grania w piłkę i potrafią w nią grać. Nie przez przypadek przecież zdobyli te 7 punktów. Tak samo jak Niemcy i my chcą awansować na mistrzostwa. Mają świetnych piłkarzy i grają u siebie. Wiemy jak gorąco jest na trybunach w Dublinie. Jednak tak jak mówię: nie jesteśmy na straconej pozycji i jedziemy tam na pewno po trzy punkty.
 

Te nasze 10 punktów w tabeli, to chyba wyznacznik tego, że Adam Nawałka wykonał kawał dobrej roboty.
Trzeba pochwalić trenera Nawałkę, ponieważ do teraz zrobił wszystko dobrze. Punktów, które mamy nikt nam nie zabierze, ale nie wolno się tym faktem zadowolić. Myślę, że piłkarze mają swoją ambicję i poczucie wartości. Cały czas powtarzam, że jadą do Irlandii, jako lider! Atmosfera jest dobra, trzeba tylko zadbać o to, żeby mieć swój styl, aby w trudnych momentach, mieć sposoby na wybrnięcie z sytuacji.
 

Dużo zamieszania było wokół tego, że selekcjoner nie powołał na zgrupowanie kadry Jakuba Błaszczykowskiego. Jak odnajduje Pan tę sytuację?
Nie chcę być kolejną osoba, która komentuje tę sprawę, bo wydaje mi się, że już wszyscy powiedzieli wszystko na ten temat (śmiech). Wydaje mi się, że z czysto sportowego punktu widzenia Kuba jest znakomitym piłkarzem i nie ulega wątpliwości, że na swojej pozycji jest najlepszym piłkarzem w Polsce. Można mieć argumenty w postaci innych piłkarzy, którzy grają na prawej stronie, lecz to nie są piłkarze pokroju Błaszczykowskiego. Kuba to ogromny autorytet, ale za powoływanie czy niepowoływanie piłkarzy, odpowiada selekcjoner i dopiero po meczach można go rozliczać.
 

A stać nas na jego brak?
To jest pytanie do trenera. To on ustala kadrę i zabiera piłkarzy, pasujących do jego taktyki. Jeżeli więc trener uważa, iż na ten moment Kuba nie jest jeszcze gotowy, to musi mieć ku temu pewne powody. Może na ten moment Adam Nawałka potrzebuje innego piłkarza? Nie wiemy.
 

Jako eksperta Bundesligi wypada mi zapytać Pana o Sebastiana Boenischa. Mamy problem na lewej stronie i nikt mnie nie przekona, że go nie ma. A moim zdaniem, przyglądając się niektórym spotkaniom Leverkusen, w których gra nasz lewy obrońca, wypada nieźle.
Absolutnie się nie zgodzę. Boenisch wypadł kompletnie z obiegu bym powiedział, gra sporadycznie i to tylko wtedy, kiedy Wendell musi odpocząć. Brazylijczyk rozgrywa naprawdę świetny sezon i Polak nie ma żadnych szans na dzień dzisiejszy w rywalizacji z tym piłkarzem. Uważam, że Boenisch jest tylko alternatywą, a jeżeli zostanie na najbliższy okres w Bayerze, będzie to oznaczać, że pogodził się z rolą rezerwowego i ona mu pasuje. Jeśli zmieni otoczenie, będzie miał więcej szans na grę, będziemy mogli mówić o Boenischu, jako piłkarzu do kadry. Dzisiaj nie jest to zawodnik, warty uwagi przy wyborze zawodników do reprezentacji.

 

Łukasz Piszczek złapał ostatnio kontuzję, która wyeliminowała go z gry w najbliższym spotkaniu kadry. Paweł Olkowski gra w FC. Köln znakomicie i tutaj chyba Pan się ze mną już zgodzi, że złapał fantastyczną formę.
Rzeczywiście. Byłem ostatnio na dwóch meczach w Köln i muszę przyznać, że chłopak prezentuje się dobrze, solidnie. Rozmawiałem z działaczami, trenerami, z którymi współpracowałem już w Austrii Wiedeń i oni bardzo pochlebnie się o nim wypowiadają. Na Irlandię nie widzę innej opcji, niż Olkowski w pierwszym składzie. Oczywiście, w meczu z Irlandią od bocznych obrońców nie będziemy oczekiwać zbyt dużo ofensywnych akcji, bo trzeba będzie przede wszystkim zabezpieczyć tyły, ale o Olkowskim mogę powiedzieć jedno słowo: solidny. Jeżeli ktoś zbiera w Bundeslidze tak dobre noty, to głupotą byłoby nie wykorzystanie tego w reprezentacji.
 

A co po wizytach w Köln może Pan powiedzieć o klubowym koledze Olkowskiego, Sławomirze Peszce?
Bardzo wiele kadrze może dać współpraca tych dwóch zawodników. Gra bez piłki, asekuracja, zaangażowanie. Prawa strona Olkowski-Peszko funkcjonowała bardzo dobrze; oczywiście, to nie jest jakość pary Piszczek- Błaszczykowski, ale znowu mogę powiedzieć jedno słowo: solidność. Nie wiem, dlaczego Adam Nawałka miałby nie skorzystać z takiej pary, kiedy oni świetnie współpracują, a to jest bardzo ważne.

 

Na koniec pytanie o Łukasza Szukałę. To jest chyba jedna, wielka zagadka. Piłkarz zmienił ligę na dużo słabszą, w której nie można go ocenić na poziomie europejskiej piłki. Czy będąc na miejscu selekcjonera powołałby Pan tego piłkarza?
To nie pierwszy i nie ostatni trener, który powołuje piłkarzy wzbudzających kontrowersje. Taka sytuacja była pamiętam z Jackiem Krzynówkiem, który nie grał w klubie i przyjeżdżał na kadrę, w której grał dobrze. Nie tak dawno, za trenera Beenhakkera identyczna sytuacja była z Jackiem Bąkiem, który grał w Katarze, a mimo wszystko pojechał na mistrzostwa Europy. Trener szuka piłkarzy, którzy go gdzieś po drodze nie zawiedli. W meczu z Irlandią, będzie bardzo gorąco, więc doświadczenie takiego piłkarza może się przydać. W jakiej jest dyspozycji? Dowiemy się w niedzielę. Tę sytuację rozumiem tak, że trener ma zgraną parę środkowych obrońców i liczy na to, że oni będą grali tak dobrze, jak na jesień.

rozmawiał Paweł Przybyła
Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)