Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Czy Nani ma po co wracać na Old Trafford?

Czy Nani ma po co wracać na Old Trafford?

Piłka nożna | 31 marca 2015 13:58 | Michał Kozera

fot. Tay Images / flickr.com

Niegdyś portugalska rewelacja i drugi Cristiano Ronaldo w szeregach „Czerwonych Diabłów”, dziś niespełniony talent, bez motywacji podczas gry w Anglii i na wypożyczeniu w swoim poprzednim klubie gdzie znów błyszczy i ponownie każe się zastanowić – czy warto na niego postawić po raz kolejny?

 

Kiedy przechodził w 2007 roku do Manchesteru United, był wychwalany pod niebiosa za swoje niebagatelne umiejętności, które przywodziły na myśl będącego na drugim skrzydle Cristiano Ronaldo. Portugalski duet oskrzydlający rywala siał postrach, podobnie jak sam Nani, gdy z klubu odszedł jego rodak. W tym czasie działo się wiele – upokorzył Arsenal, zdobył pięknego gola przeciw Liverpoolowi, zmienił Rooneya w finale Champions League, pokonując Petra Cecha podczas konkursów rzutów karnych. W sezonie 10/11 wybrany został przez kolegów z klubu zawodnikiem sezonu, błyszcząc ilością asyst.

 

Niestety, zdarzały się spadki formy. W zasadzie, było ich wiele. Luís Carlos Almeida da Cunha tak jak utalentowanym był skrzydłowym, tak również często mocno zaniżał jakość swoich występów. Brak gwarancji występu na wymaganym poziomie nie był komfortowy dla trenerów – najpierw sir Alexa Fergusona, potem Davida Moyesa i teraz Louisa van Gaala – którzy zaczęli go spychać na dalszy plan. Najpierw Ferguson na prawym skrzydle skorzystał z Antonio Valencii (który był wtedy rewelacją), na lewe ściągnął (równie przebojowego) Ashleya Younga. Pod wodzą Moyesa do drużyny wszedł Adnan Januzaj, który zaczął szybko zastępować Portugalczyka. Louis van Gaal widział, że jest źle, pozwolił więc swojemu podopiecznemu wyjechać na rok do ojczyzny by odbudować wszystko, co mu potrzebne do godnego reprezentowania Manchesteru United.

  

Z tą godnością bywało właśnie ciężko. To, co zapamiętałem już okresów gry Luisa pod wodzą Moyesa i, w okresie przygotowawczym, van Gaala, był brak motywacji. Nani wychodził na boisko i momentami spacerował, nie wiedział co robić, tak jakby w zasadzie nie miał ochoty walczyć o wynik drużyny, naciskać rywali. To odbijało się na jego umiejętnościach, bo jak ma kiwać rywali z dawną przebojowością zawodnik, któremu nie chce się tego robić? Kibice widzieli co się dzieje i w końcu nie wytrzymali, bucząc na Portugalczyka opuszczającego murawę w październiku 2013 roku. United przegrywali wówczas ze Stoke na własnym stadionie i bardzo rzadko zdarzało się, by publiczność na Old Trafford tak potraktowała Czerwonego Diabła.

 

Wiele już wówczas mówiło się o jego odejściu z Manchesteru. Kibiców raziło jak wysoka tygodniówka płacona jest skrzydłowemu, który pokazuje tak wielki brak zaangażowania w grę i fatalnie radzi sobie na boisku. Fani klubu mieli nadzieję, że przyjście van Gaala zaprowadzi właściwe zmiany w kadrze i nie zawiedli się. Dla Portugalczyka pojawiła się wielka szansa, bowiem klub postanowił ściągnąć ze Sportingu Lizbony Marcosa Rojo, a w umowę kupna wpleść opcję wypożyczenia Naniego z zastrzeżeniem opłacania jego kontraktu przez obecny klub. Taka opcja szybko skusiła Sporting i skrzydłowy poleciał w stronę przeciwną do Marcosa Rojo.

 

Jak sam przyznaje – wypożyczenie było jego wolą. - Odejście z klubu to była moja decyzja i była to dobra decyzja. Jeśli zostałbym jeden sezon więcej na Old Trafford, byłoby to dla mnie bardzo ciężkie. Potrzebowałem kogoś, kto we mnie uwierzy, zaufa mojej osobie i moim umiejętnościom dając mi szansę na pokazanie ich na murawie – przyznaje Portugalczyk. – To coś, czego bardzo chciałem i potrzebowałem, ponieważ podczas ostatnich dwóch sezonów w Manchesterze United miałem wiele kontuzji. Tęskniłem za rodziną i przyjaciółmi, chciałem czegoś nowego. Jedyne rozwiązanie, dzięki któremu Manchester i ja bylibyśmy szczęśliwi, było to.”

 

Jak się okazało, zadziałało. Zawodnik został powitany w Lizbonie jak prawdziwy bohater, bowiem w końcu klub witał swojego wychowanka, który znów miał przywdziać trykot w swoich dawnych barwach. Kibice się nie zawiedli i już wkrótce zaczęli oglądać bramki oraz asysty rodaka. Aktualnie po 30 występach ma już 11 bramek oraz 7 asyst, błyszczy techniką, spokojem na boisku i przede wszystkim – radością z gry. Tego było mu potrzeba i nareszcie to odzyskał.

 

Pytaniem jest jednak, czy zdecyduje się zabrać wszystkie swoje odratowane cechy z powrotem do Anglii. „Klub zna moją wartość i wiem, że chcą mnie zatrzymać” – powiedział zawodnik o swoich perspektywach w United. Na pewno nie pozostanie w Sportingu, gdzie jego żądania dotyczące wysokości tygodniówki zakończyły negocjacje. Nie wiadomo też, czy pozostawi go w klubie van Gaal, jednak tutaj można pokusić się o domysły. Holender stosował ostatnio taktykę 4-3-3 korzystając na skrzydłach z Younga oraz Maty. W takim ustawieniu Nani sprawdzać się powinien doskonale, jest bowiem urodzonym zawodnikiem z tendencją do zbiegania od boku w pole karne. Jego technika może też być atutem, którego potrzebuje van Gaal zwłaszcza, że niepewna jest przyszłość di Marii, podobnie jak forma Maty czy Younga. Ubył Portugalczykowi także rywal na skrzydle w osobie Antonio Valencii, który chyba już na stałe przeniósł się na bok obrony.

 
Co może stanąć na przeszkodzie? Filozofia. Zawodnikom United bardzo długo zajęło przyswojenie sobie tego jakiej gry wymaga od nich trener, a nauka wydawała się być przeprowadzana w bolesny sposób, ze względu na kolejne straty punktów. Nani będzie musiał przebyć drogę, o której mówił Herrera – zmienić swoje podejście do futbolu, nie grać indywidualnie i przede wszystkim trzymać piłkę przy nodze. Czy Portugalczyk opanuje taki styl i nie będzie, podobnie jak Hiszpan, powodować wściekłości van Gaala? Będzie mu o tyle łatwiej, że drużyna już zna schemat i umie nim grać. Naniemu pozostanie wyjść z samolotu, przyjechać do Manchesteru, wejść na boisko treningowe i pokazać, że znowu chce i umie, jak dawniej. A gdy to zrobi, kibice pokochają go, również jak dawniej.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)