Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Legia zdeklasowała Górali

Legia zdeklasowała Górali

Piłka nożna | 01 kwietnia 2015 22:18 | Mateusz Decyk


Wiele bramek zapewnili nam w środowy wieczór piłkarze obu drużyn w trakcie półfinałowego spotkania Pucharu Polski pomiędzy Podbeskidziem i Legią. Niestety, bramki nie przełożyły się na emocje. Mistrz Polski pokazał swoją prawdziwą klasę i nie pozostawił wątpliwości, kto zagra w finale Pucharu na Stadionie Narodowym.

 

Od samego początku dominowała Legia. Warszawianie dominowali w środku pola. Swój najlepszy mecz w barwach Wojskowych rozegrał Masłowski. Piłkarze Podbeskidzia ogromne problemy mieli z ustawianiem się w obronie, co skrzętnie wykorzystywali skrzydłowi Legii. Na połowie Górali prostopadłe podania przelatywały niczym kule na strzelnicy, a trener Leszek Ojrzyński nawet po zmianie stron nic nie potrafił na to poradzić. Nieporadność w obronie i brak głównego rozgrywającego, czyli Macieja Iwańskiego na boisku musiały doprowadzić do smutnego zakończenia. Jako pierwszy cios zadał Masłowski. Obrońcy rywala nie starali się nawet za bardzo utrudnić mu oddania strzału, ale prawdziwy festiwal niekompetencji zwieńczył Zajac, który przy strzale lecącym prosto w niego nie interweniował. Po straconej bramce słowacki bramkarz próbował się przed kolegami tłumaczyć jakąś nierównością na murawie, ale nie miał takiego prawa. Jego interwencja, a w zasadzie jej brak była koszmarna. Druga bramka padła dosyć szybko po pierwszej. Po perfekcyjnym dośrodkowaniu Brzyskiego z rzutu wolnego, piłkę głową do bramki wpakował Ivica Vrdoljak. Niewiele ładnych bramek pada w takich sytuacjach, ale ta akcja z pewnością zasługiwała na oklaski.

 

W drugiej części niewiele się zmieniło. Podbeskidzie próbowało odważniej zaatakować, ale niewiele z tego wynikało. Szansę na odmienienie losów spotkania zmarnował wraz z wykonywaną jedenastką Deja. Ta sytuacja kompletnie podcięła skrzydła Podbeskidziu. Ozdobą tego spotkania była bramka Kucharczyka, który przebiegł niemal połowę boiska i w swoim stylu pokonał Zajaca. Ta bramka najprawdopodobniej rozstrzygnęła losy całego dwumeczu i tym samym wyłoniła jednego z uczestników warszawskiego finału. W samej końcówce bramki zdobyli jeszcze Korzym i Kosecki. Trudno spodziewać się po Podbeskidziu, by było w stanie sprawić niespodziankę przy Łazienkowskiej. Dzisiaj Legia pokazała poziom europejski. Podbeskidzie ten sam co Lech Poznań we wcześniejszym środowym spotkaniu.

 

Podbeskidzie – Legia 1:4
0:1 Masłowski
0:2 Vrdoljak
0:3 Kucharczyk
1:3 Korzym
1:4 Kosecki

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)