Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Derby Śląska znów były wielkie. Szczęśliwy remis Górnika, coraz lepszy Ruch

Derby Śląska znów były wielkie. Szczęśliwy remis Górnika, coraz lepszy Ruch

Piłka nożna | 06 kwietnia 2015 18:45 | Przemysław Drewniak
Z taką grą jak w Zabrzu piłkarze Ruchu nie muszą obawiać się spadku
fot. x-news/T-Mobile Ekstraklasa
Z taką grą jak w Zabrzu piłkarze Ruchu nie muszą obawiać się spadku

W ostatnich sezonach często się zdarzało, że mecze pomiędzy drużynami z czołówki Ekstraklasy nie do końca spełniały nasze oczekiwania. Co innego Wielkie Derby Śląska, które regularnie dostarczają nam goli i emocji. Nie inaczej było w wielkanocny poniedziałek w Zabrzu, gdzie mimo bardzo dobrej gry Ruch Chorzów tylko zremisował z Górnikiem i pozostał w strefie spadkowej.


Ten mecz miał całkowicie inny przebieg od tego, czego mogliśmy się spodziewać. Przed pierwszym gwizdkiem o chęć gry w piłkę bardziej przecież podejrzewalibyśmy Górnika, niż walczący o utrzymanie Ruch, tymczasem scenariusz był dokładnie odwrotny. To Niebiescy byli drużyną lepiej zorganizowaną, prezentowali wyższą kulturę gry i z przebiegu spotkania zasłużyli na zgarnięcie kompletu punktów.


Nie bez wpływu na taki obrót spraw miały kartkowe absencje Erika Grendela i Adama Dancha. Bez tej dwójki kreatywność w ofensywie Górnika spadła do minimum, bo grający obok Radosława Sobolewskiego sympatyczny Dzikamai Gwaze to jednak inna para kaloszy. Gospodarze próbowali atakować zagrywając długie piłki w kierunku Wojciecha Łuczaka, co było rozwiązaniem zupełnie nieskutecznym. Bez rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia osamotniony był napastnik Górnika, nie mógł odnaleźć się Łukasz Madej, słabiej funkcjonowały też skrzydła. Na tle Ruchu drużyna Roberta Warzychy wyglądała jak zespół broniący się przed spadkiem, a nie jeden z pretendentów do gry w grupie mistrzowskiej.


Górnikowi nie brakowało w poniedziałek słabszych punktów, a dobrze dysponowany Ruch potrafił je wykorzystać. Od początku to chorzowianie częściej utrzymywali się przy piłce, wyglądali pewnie w defensywie, opanowali środek pola, a z przodu… No a z przodu mieli Grzegorza Kuświka. Napastnik Niebieskich rozegrał kolejne w tym sezonie znakomite zawody. Oprócz wzorowo wykorzystanych dwóch sytuacji dołożył kawał ciężkiej roboty w walce z obrońcami Górnika i rozgrywaniu akcji swojego zespołu. W Zabrzu strzelił dwunastą bramkę w tym sezonie i wygląda na to, że poważnie włączył się w wyścig o koronę króla strzelców. Będziemy mocno zdziwieni, jeżeli latem Lech, Wisła czy Śląsk nie zaoferują mu dobrego kontraktu, bo Kuświk swoją postawą w pełni zasługuje na grę w klubie z czołówki. A kto wie czy nie dostanie lepszych finansowo propozycji z zagranicy.


Snajpera Ruchu najlepiej pozyskać od razu w pakiecie z Filipem Starzyńskim, bo obaj świetnie do siebie pasują. Gol na 0:1 – idealne zagranie tego pierwszego i pewne wykończenie Kuświka z pierwszej piłki. Gol na 1:2 – jeszcze raz ten sam duet, następne dośrodkowanie idealne pod przyjęcie na prawą nogę i jeszcze raz perfekcyjne uderzenie napastnika Niebieskich. A to tylko przykłady bardzo dobrej współpracy ofensywnego duetu Ruchu, bo z samych 90 minut w Zabrzu moglibyśmy wyciągnąć jeszcze kilka akcji, w których Starzyński i Kuświk z łatwością ogrywali obronę Górnika.


Wydawało się, że Górnik zwyczajnie nie ma argumentów, by zgarnąć chociaż jeden punkt. I nie miałby ich, gdyby z pomocą nie przyszli piłkarze Ruchu. Najpierw Matus Putnocky, który po miękkim dośrodkowaniu Gwaze piąstkował piłkę za krótko i prosto pod nogi Błażeja Augustyna. Stoper zabrzan, choć jest w słabej formie (i trudno powiedzieć dlaczego Warzycha wciąż na niego stawia), nie mógł zmarnować takiej okazji i częściowo zrehabilitować się za kabaret, jaki odstawił do spółki z Szeweluchinem przy pierwszej bramce chorzowian. Jako drudzy pomocną dłoń wyciągnęli Rołand Gigołajew i Paweł Oleksy, którzy w końcówce kompletnie zapomnieli w polu karnym o Romanie Gergelu. Słowak po dokładnej centrze rezerwowego Rafała Kurzawy z bliskiej odległości strzelił gola na 2:2 w momencie, gdy wydawało się, że Ruch wróci do Chorzowa z kompletem punktów.


A na koniec po razie dali sobie Madej i Surma. Między piłkarzami śląskich klubów wywiązała się tak intensywna scysja, że włączył się do niej nawet Tomasz Fornalik, którego o taką porywczość nigdy wcześniej nie podejrzewaliśmy. Iskrą tego spięcia był taktyczny wślizg (choć z taktyką to niewiele miał on wspólnego) Michała Helika w nogi pędzącego z kontratakiem na skrzydle Madeja i decyzja sędziego o ukaraniu obrońcy Ruchu czerwoną kartką. Decyzja błędna, bo sytuacja ta absolutnie nie kwalifikowała się do wykluczenia dobrze grającego do tego momentu Helika. W doliczonym czasie gry zrobiło się więc jeszcze bardziej „derbowo”, a my tylko mogliśmy żałować, że po 90 minutach nie było dogrywki.


OCENY SPORT4FANS (w skali 1-10):


Górnik Zabrze: Pavels Steinbors (5) – Dominik Sadzawicki (4), Błażej Augustyn (4), Ołeksandr Szeweluchin (4), Mariusz Magiera (4) – Roman Gergel (5), Radosław Sobolewski (5), Dzikamai Gwaze (4), Łukasz Madej (5), Rafał Kosznik (5) – Wojciech Łuczak (4).
Rezerwowi: Szymon Skrzypczak (5), Robert Jeż (4), Rafał Kurzawa grał zbyt krótko, by go ocenić.


Ruch Chorzów: Matus Putnocky (4) – Martin Konczkowski (6), Marcin Malinowski (6), Michał Helik (7), Paweł Oleksy (5) – Marek Zieńczuk (5), Bartłomiej Babiarz (6), Łukasz Surma (5), Filip Starzyński (7), Rołand Gigołajew (5) – Grzegorz Kuświk (8)
Rezerwowi: Jakub Kowalski (5), Michał Efir i Eduards Visnakovs grali zbyt krótko.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)