Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Kasper Hamalainen dla SPORT4FANS: Finał jest gdzieś w przyszłości - teraz czas na Koronę

fot. x-news/T-Mobile Ekstraklasa

Kasper Hamalainen dla SPORT4FANS: Finał jest gdzieś w przyszłości - teraz czas na Koronę

Piłka nożna | 10 kwietnia 2015 12:02 | Adrian Szymczak

- Gdzieś tam w głowie były wspomnienia ze spotkań z Żalgirisem Wilno czy Stjarnan i nie mogliśmy sobie pozwolić na podobny rezultat. Wiedzieliśmy, że dziś nie możemy popełnić tych samych błędów, co w tamtych spotkaniach i musimy odrobić straty - mówił po meczu Lecha Poznań z Błękitnymi Stargard Szczeciński Kaspar Hamalainen. Fin strzelił bramkę na 4:1 dla Kolejorza.

 

Grając praktycznie cały mecz z jednym zawodnikiem więcej dopiero po dogrywce poradziliście sobie z drużyną grająca dwie klasy niżej. Jak to wyglądało z Twojej perspektywy?


To nie było to, co chcieliśmy dziś pokazać - 120 minut, a na horyzoncie mecz przeciwko Koronie, nie wyszło to zbyt dobrze. Oczywiście cieszymy się, że wygraliśmy. O wiele lepiej byłoby wygrać mecz 4-0, 5-0 i czuć się komfortowo, ale ta sztuka nam się nie udała, bo to Błękitni strzelili pierwszą bramkę. Grali bardzo ambitnie i stawiali opór nawet grając jednego mniej. Futbol jest nieobliczalny.  Gdzieś tam w głowie były wspomnienia ze spotkań z Żalgirisem Wilno czy Stjarnan i nie mogliśmy sobie pozwolić na podobny rezultat. Wiedzieliśmy, że dziś nie możemy popełnić tych samych błędów, co w tamtych spotkaniach i musimy odrobić straty. Zespół wiedział, że szanse na bramki będą, ale trzeba było je po prostu wykorzystać.

 

W momencie gdy straciliście pierwszą bramkę, czy drużyna się podłamała w jakiś sposób? Czarne myśli przeszły przez Twoją głowę?

 

Nie raczej nie. Wiadomo, w pierwszej chwili szok, niedowierzanie. Później chłodna kalkulacja i wiedzieliśmy, że musimy strzelić co najmniej trzy bramki, by doprowadzić do dogrywki. Jeżeli o mnie chodzi to nie byłem zaniepokojony. Było to raczej na zasadzie: "Będzie ciężej, ale damy radę". Tak jak wspomniałem, zespół wiedział, że szanse prędzej czy później będą i wyjdziemy zwycięsko z tego pojedynku. Jak wszyscy widzieliśmy odrobienie strat nam się udało i to jest budujące. To jest znak charakterystyczny silnej drużyny.

 

Czy rzeczywiście jesteście silniejsi? Czy po takim meczu jaki oglądaliśmy dzisiaj morale drużyny jest jeszcze wyższe?

 

Myślę, że tak. Pokazaliśmy, że potrafimy wytrzymać presję, która otaczała nas z każdej strony. Wszyscy oczekiwali od nas zwycięstwa i gdybyśmy dzisiaj nie wygrali to byłaby prawdziwa katastrofa i wstyd dla klubu. Całe szczęście udało nam się odwrócić losy dwumeczu. Wiedzieliśmy, że bramki są kwestią czasu, ale nie jest łatwo grać przeciwko drużynie, która walczy o każdy centymetr boiska. Grali prawdopodobnie najważniejszy mecz w swoich karierach i chcieli się pokazać z jak najlepszej strony. My jednak okazaliśmy się lepsi i to Lech zagra w finale.

 

Za 3 dni rozgrywacie mecz ligowy z Koroną Kielce, a dzisiaj za Wami 120 minut gry. Drużyna będzie gotowa fizycznie do tego pojedynku?

 

Teraz zdecydowanie nie jesteśmy gotowi. Kolejka do lekarza po dzisiejszym spotkaniu była długa. Mamy dwa dni żeby dojść do siebie, odpocząć, jeść, pić i spać - zrobić wszystko żeby być gotowym w stu procentach na niedzielne spotkanie. Poza tym musimy się przygotować mentalnie na kolejny ciężki pojedynek w lidze, bo przecież nikt nam nie odda punktów za darmo. Myślę, że drużyna sobie z tym wszystkim poradzi i pokażemy się z dobrej strony.

Finałowe spotkanie Pucharu Polski rozegracie na Stadionie Narodowym z odwiecznym rywalem Legią Warszawa. Jak myślisz, dacie rade powtórzyć wynik z ostatniego spotkania obu drużyn?

 

Jeżeli chodzi o grę na Stadionie Narodowym to jestem bardzo zadowolony, że będę mógł tam zagrać. Nie byłem tam nigdy, ale słyszałem wiele dobrego na temat tego stadionu i atmosfery jaka na nim panuje. Z pewnością będzie wypełniony po brzegi na meczu finałowym, ale to spotkanie jest gdzieś w przyszłości. Teraz musimy się skupić na meczu T-Mobile Ekstraklasy.  Mamy przed sobą wiele ważnych spotkań, z których musimy wyjść zwycięsko, by być liderem ligi. Możemy mieć bardzo dobrą końcówkę sezonu i wszystko jest w naszych rękach i nogach.  Ostatnio z Legią wygraliśmy i gdyby udało się ten wynik powtórzyć na Narodowym byłoby wspaniale. Jednak nie to jest teraz najważniejsze - najważniejszy jest niedzielny mecz z Koroną.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)