Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Lider nie dla Lecha

Lider nie dla Lecha

Piłka nożna | 12 kwietnia 2015 21:28 | Adrian Szymczak

fot. x-news/T-Mobile Ekstraklasa

Podopieczni trenera Macieja Skorży nie wykorzystali porażki Legii Warszawa i nie wskoczyli na fotel lidera T-Mobile Ekstraklasy. Lech Poznań na własnym boisku sensacyjnie zremisował z Koroną Kielce 1-1.

 

Już w 7 minucie goście mogli objąć prowadzenie. Po strzale Pawła Golańskiego, bramkarz Lecha Maciej Gostomski odbił piłkę przed siebie, do której dopadł Rafael Porcellis i umieścił ją siatce, ale sędzia liniowy podniósł chorągiewkę do góry i bramka nie została uznana. Powtórki pokazały, że sędzia liniowy nie miał racji i Korona powinna prowadzić przy Bułgarskiej. W 21 minucie Dariusz Formella wyciął równo z trawą Luisa Carlosa i sędzia Jarosław Przybył podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Porcellis i huknął wysoko ponad bramką. Sytuacja była na tyle kuriozalna, że w momencie gdy do piłki podchodził zawodnik Korony, jego kolega z drużyny Siergiej Pilipczuk wbiegł już w pole karne praktycznie na wysokość jedenastego metra, ale sędzia główny nie nakazał powtórzenia rzutu karnego i wynik pozostał bez zmian. Kolejorz bardzo szybko chciał odpowiedzieć i bliski szczęścia był Kasper Hamalainen. Fin dobijał strzał Karola Linettego, ale świetną interwencją popisał się Vytautas Cerniauskas. Te sytuacje były najdogodniejszymi w pierwszej części spotkania, która zakończyła się bezbramkowym remisem.

 

Drugą połowę zdecydowanie lepiej zaczęli piłkarze Lecha Poznań. W 58 minucie poznańscy kibice mieli powody do radości. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Barry'ego Douglasa, Vytautas Cerniauskas wypiąstkował piłkę wprost pod nogi Gergo Lovrencsicsa, a skrzydłowy Lech oddał zaskakujący strzał z ostrego kąta i piłka odbijając się od słupka wpadła do siatki. Radość kibiców Kolejorza nie trwała długo, bo już w 65 minucie mieliśmy remis. Vlastimir Jovanović przy linii końcowej wykorzystał pasywną postawę obrońców Lecha, podał do Oliviera Kapo, który wypatrzył zupełnie niepilnowanego Luisa Carlosa i zawodnik Korony nie miał problemów z pokonaniem Macieja Gostomskiego. Przez resztę spotkania ani jedna ani druga drużyna nie potrafiła skonstruować skutecznej akcji i mecz zakończył się remisem 1-1.

 

Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza nie mają zbyt wielu powodów do narzekań. Z trudnego poznańskiego terenu wywieźli cenny punkt, który pomógł utrzymać miejsce w środku tabeli.

 

Z kolei drużyna Lecha Poznań zawiodła dziś kibiców na całej linii. Bezbarwny Kolejorz nie potrafił skonstruować składnej akcji. Piłka krążyła między obrońcami, którzy finalnie posyłali długą piłkę do przodu "na walkę". Poznańska lokomotywa była dzisiaj zupełnie bez pary. Na wynik dzisiejszego spotkania mógł mieć wpływ poprzedni pojedynek z Błękitnymi Stargard Szczeciński, który trwał 120 minut, ale Lech ma tak szeroką kadrę, że powinien sobie poradzić z takim problemem. Na chwile obecną drużyna z Poznania traci dwa punkty do prowadzącej Legii Warszawa, a do końca rundy zasadniczej pozostały już tylko 3 kolejki.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)