Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wielkie emocje w Bielsku-Białej! Podział punktów w meczu o górną ósemkę.

Wielkie emocje w Bielsku-Białej! Podział punktów w meczu o górną ósemkę.

Piłka nożna | 18 kwietnia 2015 01:01 | Paweł Przybyła
Wisła i Podbeskidzie po piątkowym meczu zostały w tym samym miejcu
fot. Wojciech Tarchalski / Superstar.com.pl
Wisła i Podbeskidzie po piątkowym meczu zostały w tym samym miejcu

Mecz w Bielsku-Białej był tym z rodzaju o 6 punktów. Oba zespoły zostawiły na boisku bardzo wiele zdrowia, chociaż w przekroju całego meczu, i jednym i drugim do zwycięstwa zabrakło jakości.
 

Przy Rychlińskiego nie zobaczyliśmy zbyt wielu elementów, związanych z dobrym futbolem. W akcjach szczególnie Podbeskidzia niebyło ani ładu, ani składu. Choć w pierwszej połowie za sprawą świetnie funkcjonującego środka pola bielszczan, kilka razy udało im się w sposób ciekawy zainicjować akcję, bardziej były to „Janosikowe” zrywy, niż wykorzystywanie schematów wypracowanych na treningach. Znakomicie zagrał Anton Sloboda, który wrócił do pierwszego składu „Górali”, grając pierwszy mecz w wyjściowym zestawieniu po kontuzji w ekstraklasie. To od niego i Macieja Iwańskiego, uzależniona była de facto cała gra ofensywna zespołu gospodarzy.
 

Najciekawiej zrobiło się w 16 minucie, i to wydarzenia z ponad kwadransa po pierwszym gwizdku Daniela Stefańskiego, można uznać za „wydarzenie meczu”. Podbeskidzie przeprowadziło akcję, którą wejściem w pole karne zakończył Damian Chmiel. Pomocnik Podbeskidzia po interwencji drugiego obok sędziego bohatera meczu- Donalda Guerriera, upadł na murawę. Arbiter bez wahania wskazał na wapno, jednak po konsultacji ze swoim asystentem odwołał wcześniejszą decyzję i polecił zawodnikom TSP rozegranie rzutu rożnego. Do stałego fragmentu gry podszedł jak zwykle Maciej Iwański i wrzucił piłkę w pole karne. Tam po raz drugi w ciągu dwóch minut sędzia dopatrzył się faulu: tym razem Urygi na Stano. Tej decyzji nie odwołał, a karnego na bramkę zamienił Iwański.
 

Dla Wisły, wobec ewidentnego braku pomysłów na rozgrywanie kolejnych akcji, jedynym ratunkiem były akcje indywidualne. Akcje indywidualne i Semir Stilic, który czuł, że może zrobić na boisku coś ciekawego. Stlic dzielił piłkami, ale nie miał nikogo, kto mógłby mu pomóc w ofensywnych akcjach swojego zespołu. Dopiero w 37 minucie wiślacy się przebudzili, a konkretniej Guerrier, który po tym, jak zwiódł obrońców, pokonał Richarda Zajaca. Na odpowiedź „Górali” długo nie trzeba było czekać i 4 minuty później, podopieczni trenera Leszka Ojrzyńskiego znowu prowadzili. W stu procentach zaangażowany w mecz Tomasz Górkiewicz po dalekim wrzucie z autu Marka Sokołowskiego, bardzo szczęśliwie wpakował piłkę do siatki Michała Buchalika.
 

Na drugą połowę piłkarze Podbeskidzia wyszli skoncentrowani w defensywie. Uważnie starali się przykryć każdy fragment boiska, co bardzo utrudniło grę Wiśle, która miała problemy ze swobodnym rozgrywaniem akcji. Ta kampania obronna nie przetrwała jednak długo, bo w 72 minucie, po podaniu rezerwowego Macieja Jankowskiego, do bramki „Górali” po raz drugi w meczu trafił Guerrier, któremu tym razem bardzo pomógł bramkarz.
 

Ostatnie minuty należały do gospodarzy, którzy na tzw. aferę chcieli coś ugrać. Serię kilku rzutów rożnych, po których piłkę wybijali silni obrońcy Wisły Kraków, niecelnym strzałem z efektownej przewrotki zakończył Konieczny, a sędzia po jego strzale gwizdnął po raz ostatni.
 

Po tym spotkaniu żadna z drużyn nie zrobiła kroku w przód, w kontekście awansu do czołowej ósemki. Bardziej żałować mogą chyba „Górale”, bo to oni byli dużo bliżej zwycięstwa w meczu z Wisłą.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)