Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Kibic Lecha płakał, jak oglądał. „Kolejorz” znów nieporadny na wyjeździe

Kibic Lecha płakał, jak oglądał. „Kolejorz” znów nieporadny na wyjeździe

Piłka nożna | 19 kwietnia 2015 18:08 | Przemysław Drewniak
Występu w Łęcznej Darko Jevtić nie zaliczy do udanych
fot. Superstar.com.pl/Marcin Karczewski
Występu w Łęcznej Darko Jevtić nie zaliczy do udanych

Obserwowanie walki o mistrzostwo Polski zaczyna zniechęcać do oglądania Ekstraklasy. Chyba w żadnej europejskiej lidze dwa czołowe zespoły ligi nie człapią do finiszu sezonu w taki sposób, jak robią to Legia i Lech. Postawa drużyny Henninga Berga nawet nie dziwi, bo mając tak niewyraźnego rywala trudno o wyzwolenie większych pokładów mobilizacji. W niedzielę na boisku beniaminka w Łęcznej poznaniacy po bardzo przeciętnym spotkaniu zanotowali już ósmy wyjazdowy remis w tym sezonie, ale kibiców z Wielkopolski bardziej niż statystyki może martwić postawa zespołu Macieja Skorży.


W poprzedniej kolejce Górnik Łęczna i Podbeskidzie brali udział w jednym z najbardziej beznadziejnych „widowisk” tego sezonu. Znamienne dla naszej Ekstraklasy jest to, że obie drużyny już tydzień później bardzo dobrze zaprezentowały się na tle Lecha i Wisły, a przy odrobinie szczęścia mogły się pokusić o zwycięstwa. Co z tego, że ekipy z Poznania i Krakowa mają w swoim składzie kilku nieźle wyszkolonych technicznie piłkarzy, którzy umiejętnościami przerastają większość przeciwników z polskich boisk. Wystarczy dobra organizacja gry w obronie i zaangażowanie, by całkowicie zniwelować potencjał zespołów z czołówki. W piątek po raz kolejny przekonali o tym „Górale”, w niedzielę potwierdziła jedenastka Jurija Szatałowa.


Górnik wcale nie zagrał olśniewająco - choćby jesienią zaliczał spotkania, w których podobał nam się znacznie bardziej. Łęcznianie byli jednak uważni w defensywie, mądrze przesuwali się na własnej połowie gdy Lech był przy piłce, a od czasu do czasu potrafili groźnie skontrować. I to na walczącego o tytuł „Kolejorza” w zupełności wystarczyło.


Co u łęcznian podobało nam się szczególnie? Przede wszystkim trafienie Filippa Rudika, który w pierwszej połowie kapitalnym uderzeniem zza pola karnego dał Górnikowi prowadzenie i wreszcie potwierdził swój potencjał. Były pomocnik BATE Borysów zaliczył w pierwszej połowie kilka ciekawych zagrań, solidnie pracował także w defensywie, a jeśli chodzi o celność podań wcale nie odstawał od wychwalanego jesienią Darko Jevticia. Na wyróżnienie zasługuje również defensywa – Sergiusz Prusak, Lukas Bielak czy Maciej Szmatiuk skutecznie powstrzymywali piłkarzy Lecha i nie przegrywali z nimi pojedynków jeden na jeden.


Mamy kwiecień, a więc to moment, w którym czołowe drużyny powinny wchodzić już na nieco wyższy poziom. Progresu w grze Lecha absolutnie jednak nie widać, a oglądanie „Kolejorza” w Łęcznej było wręcz męczące. Mamy wątpliwości czy poznaniacy wywieźliby z Lubelszczyzny nawet jeden punkt, gdyby nie trafienie z końcówki pierwszej połowy Zaura Sadajewa. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Czeczen wykorzystał złe ustawienie Patrika Mraza i ładnym uderzeniem skierował piłkę do bramki.


Na boisku beniaminka wicemistrz Polski miał jednak kłopot by stworzyć sytuację do zdobycia bramki z akcji. Lech budował swoje akcje zbyt wolno, niedokładnie i nie miał w swoim składzie choć jednego piłkarza, który pociągnąłby go do lepszej gry. Słabsze spotkanie zaliczyli Trałka i Jevtić, swoją gorszą twarz pokazał Kasper Hamalainen, Dawid Kownacki niczym się nie wyróżnił, a Gergo Lovrencsics wygrał swój pierwszy pojedynek na skrzydle dopiero wtedy, gdy gotowy do zmiany stał już przy linii Dariusz Formella.


Trudno wyciągnąć z gry Lecha choć jedną akcję czy lepszy fragment gry, które mogłyby dobrze rokować na następne spotkania. Zimą dużo mówiło się o tym, że aby móc skuteczne walczyć o tytuł, „Kolejorz” musi pozyskać bramkostrzelnego napastnika. Runda wiosenna pokazuje jednak, że Lech ma większe problemy. Najważniejsi zawodnicy zespołu nie potrafią ustabilizować formy, a Maciej Skorża tak jak wcześniej Mariusz Rumak nie może znaleźć na to sposobu. I jeśli nic się w tym względzie nie zmieni, latem przy Bułgarskiej trzeba będzie podjąć radykalne decyzje. Takich meczów jak w Łęcznej było już zdecydowanie za dużo.


OCENY SPORT4FANS (w skali 1-10):

 

Górnik Łęczna: Sergiusz Prusak (6) - Łukasz Mierzejewski (5), Lukas Bielak (6), Tomislav Bożić (6), Patrik Mraz (5) - Grzegorz Bonin (5), Maciej Szmatiuk (5), Filipp Rudik (6), Tomasz Nowak (5), Fiodor Cernych (5) - Evaldas Razulis (3).
Rezerwowi: Veljko Nikitović (5), Shpetim Hasani (4), Filip Burkhardt grał zbyt krótko, by go ocenić.

 

Lech Poznań: Maciej Gostomski (5) - Tomasz Kędziora (5), Marcin Kamiński (5), Paulus Arajuuri (6), Luis Henriquez (5) - Gergo Lovrencsics (4), Łukasz Trałka (5), Darko Jevtić (5), Kasper Hamalainen (4), Dawid Kownacki (4) - Zaur Sadajew (6).

Rezerwowi: Dariusz Formella (4), Vojo Ubiparip grał zbyt krótko, by go ocenić.


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)