Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Demolka w Gliwicach. "Górale" o krok dalej od ósemki
Ta porażka może wiele kosztować "Górali"
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Ta porażka może wiele kosztować "Górali"

Demolka w Gliwicach. "Górale" o krok dalej od ósemki

Piłka nożna | 26 kwietnia 2015 17:50 | Paweł Przybyła

To był gwałt, na który się jednak długo nie zapowiadało. Mecz przy Okrzei wyglądał tak, jak miał wyglądać. Wróć: wyglądał tak, jak wszyscy spodziewali się, że będzie wyglądać, bo starcie w którym jedna z drużyn walczy o pozostanie w górnej ósemce, w naszym mniemaniu nie powinno prezentować tak niskiego poziomu.

 

Nie róbmy z tego spotkania wczorajszego meczu w Bełchatowie, ale że nie poniosło napisać można z czystym sumieniem. Emocje były, ale głównie powodowane przez starcia zawodników, kilka przepychanek, bądź błędy arbitra. Przynajmniej w pierwszej połowie, w której lepsze wydawało się Podbeskidzie. Iwański ustawiony na pozycji ofensywnego pomocnika, często współpracował z Chmielem, ale z tej współpracy wiele nie wynikało. A spowodowane to było bardzo prozaicznym powodem: Chmiel grał słabe spotkanie. Nie wiadomo gdzie ten zawodnik zgubił formę z niektórych spotkań jesieni, a nawet wiosny. Teraz jest cieniem gracza, którego jeszcze nie tak dawno wielu ekspertów przymierzało do kadry.
 

Trudne zadanie miał Demjan, który został świetnie zneutralizowany przez Herberta. W starciach tych dwóch silnych fizycznie piłkarzy, często na bok szły umiejętności piłkarskie, a górowała walka wręcz. Słowak częstokroć próbował się urwać brazylijskiemu obrońcy Piasta, ale udało się mu to tylko dwa razy w końcówce pierwszej połowy. Obie akcje nie zagroziły bramce Szmatuły.
 

W 34 minucie plany trenera Ojrzyńskiego na spotkanie pokrzyżowała kontuzja Stano. Piłkarz musiał opuścić boisko, a w jego miejsce na placu gry zameldował się Artur Lenartowski. Ulubieniec Ojrzyńskiego nie popełniał wielu błędów, ale nie dał takiej jakości w ofensywie, jakiej było potrzeba „Góralom”.
 

W drugiej połowie inicjatywę przejęli gospodarze i prowadzili grę już do końca meczy, choć TSP także miało kilka okazji. Najlepsze mieli Chmiel i Kołodziej. Ten drugi dwa razy bardzo silnie uderzał na bramkę rywala, a ten pierwszy po ograniu dwóch obrońców w polu karnym nie zdołał oddać celnego strzału. Piast intensywne ataki rozpoczął w zasadzie w okolicach 58 minuty, kiedy po wrzutce Podgórskiego niecelnie na bramkę Zajca uderzył Wilczek. To był impuls, który pozwolił zawodnikom Piasta się obudzić i zmobilizował ich do działania. Później, akcja za akcją, „Piastunki” coraz głębiej wchodziły w pole karne Podbeskidzia.
 

W 82 minucie do kontuzji Stano, piłkarzom z Bielska-Białej doszła jeszcze czerwona kartka, którą zobaczył Adam Deja. Grając bez tych dwóch piłkarzy, a w dodatku w osłabieniu, defensywa „Górali” długo nie wytrzymała. Podopieczni trenera Latala urządzili sobie trening strzelecki, a bramki Heberta z 85 minuty, Osyry z 87 i Wilczka z 90, dały pewne zwycięstwo Piastowi Gliwice. - Tego nikt się nie spodziewał – zgodnie po meczu mówili piłkarze.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)