Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Górale pod ścianą. Potrzebny doskonały mecz z Lechem

Górale pod ścianą. Potrzebny doskonały mecz z Lechem

Piłka nożna | 28 kwietnia 2015 13:47 | Paweł Przybyła
Podbeskidzie do awansu do ósemki potrzebuje niemal cudu
fot. x-news.pl
Podbeskidzie do awansu do ósemki potrzebuje niemal cudu

Niedzielnym meczem w Gliwicach, Górale dorobili sobie kilka zakrętów w drodze do górnej ósemki. Ich sytuacja w praktyce nie jest wcale taka zła i gra piłkarzy Leszka Ojrzyńskiego w grupie mistrzowskiej jest jak najbardziej realna. Jednak to tylko matematyka. Jestem w stanie uwierzyć w to, że Górnik Zabrze przegra z Zawiszą Bydgoszcz, Korona Kielce ogra u siebie Lechię Gdańsk, a tym bardziej, iż Legia wygra z rozkręconą Pogonią Szczecin. Moja piłkarska tożsamość nie pozwala mi jednak uwierzyć, że Podbeskidzie ogra Lecha Poznań. Nawet przy Rychlińskiego.
 

W kontekście środowego spotkania w Bielsku-Białej, 29. kolejka pokazała bardzo wiele. Bielszczanie dali popis swojej boiskowej bezradności. Piłkarze Lecha natomiast, świetnie zaprezentowali się w meczu przeciwko Śląskowi Wrocław przy Bułgarskiej. I tak powstał wymowny kontrast. W dodatku powiedźmy sobie szczerze: Lech aspiruje do mistrzostwa Polski, ogrywa najlepsze polskie zespoły, a Podbeskidzie nie daje sobie rady z Piastem Gliwice, więc nad wskazaniem faworyta środowego starcia nie trzeba się długo zastanawiać.
 

Forma to jedno, a druga sprawa to sytuacja kadrowa obu zespołów. O Lechu w tym kontekście wiele pisać nie trzeba, bo Maciej Skorża ma tak szeroki skład jak na polskie warunki, że jakby nie ustawił swoich piłkarzy, personalnie będą lepsi od TSP. Ojrzyńskiemu wypadło w ostatnim czasie tylu piłkarzy, że gdy wyobrażam sobie siebie na jego miejscu, do głowy przychodzi mi tylko płacz. Normalnie usiadłbym i zaczął płakać. - Taka jest piłka nożna. Niczego nie można być pewnym. Jesteśmy profesjonalistami i trzeba być przygotowanym na rożne scenariusze. Za dwa dni będziemy już wszystko wiedzieli- mówi w krótkiej rozmowie z naszym portalem Gracjan Horoszkiewicz. - Nie chce wybiegać w przyszłość, bo decyzje ostatecznie podejmuje trener. Ja wykonuje swoje obowiązki najlepiej jak się da, a ostatecznie i tak na pierwszy miejscu stoi dobro drużyny - kontynuuje pytany o jego nadzieje, na występ w meczu z Lechem. Wydaje się, że ta szansa staje się oczywista. Przy problemach kadrowych, które ma teraz Podbeskidzie, Horoszkiewicz jest jednym z niewielu zdolnych do gry środkowych obrońców. Jednak od kiedy jest w klubie z Bielska-Białej, można zauważyć pewną niechęć, bądź zasadę ograniczonego zaufania stosowaną wobec niego przez trenera. Już w Gliwicach, kiedy Stano doznał kontuzji, Ojrzyński wysłał 20-latka na rozgrzewkę, a ostatecznie do gry oddelegował Artura Lenartowskiego.
 

- Lecha znamy dobrze, wiemy że to silny zespół, znamy ich atuty, ale my także mamy środki, żeby ich zaskoczyć- zakończył Horoszkiewicz. Ja mam jednak wrażenie, że to tylko bardzo często zastosowana przez piłkarzy poprawność polityczna. Przecież żaden z zawodników nie stanie teraz i nie powie, że nie wierzy w zwycięstwo z Lechem, bo po pierwsze wyleciałby ze składu, a po drugie przyjęło się, że tak się nie robi i szlus. Mam wrażenie, że piłkarze Macieja Skorży szybko rozstrzygną wynik, a kibice którzy najprawdopodobniej znowu licznie odwiedzą stadion, będą po meczu musieli przestawić myślenie z marzeń o europejskich pucharach, do strachu przed zapleczem ekstraklasy.

Paweł Przybyła
Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)