Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Multiliga: Ogrom emocji w ostatniej kolejce. Legia wygrywa rundę zasadniczą!

Multiliga: Ogrom emocji w ostatniej kolejce. Legia wygrywa rundę zasadniczą!

Piłka nożna | 29 kwietnia 2015 23:39 | Hubert Błaszczyk
Guilherme (z lewej) był kluczowym graczem Legii przeciwko Pogoni.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Guilherme (z lewej) był kluczowym graczem Legii przeciwko Pogoni.

Ostatnia kolejka T-Mobile Ekstraklasy przysporzyła wiele emocji. Przez kilkanaście minut wirtualnym liderem był Lech Poznań. W drugiej połowie Legia Warszawa odwróciła losy spotkania z Pogonią Szczecin i wygrała tym samym rundę zasadniczą. Losy meczów po stracie pierwszej bramki odmieniły też drużyny Piasta Gliwice i Cracovii.


Sa odmienił Legię


Doprawdy niezrozumiałe jest zachowanie trenera Legii Warszawa, Henninga Berga. Norweg ponownie posadził Orlando Sa na ławce, a do gry w pierwszej jedenastce oddelegował Marka Saganowskiego. Sagan w pierwszej połowie zagrał słabo, a Legia musiała odrabiać straty. Po 45 minutach prowadziła bowiem Pogoń, dla której bramkę po strzale głową zdobył Łukasz Zwoliński.


Po przerwie na boisko wszedł Orlando Sa. Portugalczyk wniósł wiele ożywienia w grę warszawian. Co prawda bramki nie strzelił, ale kombinacyjną grą z Guilherme rozrywał zasieki obronne Portowców. W 50. minucie wyrównał właśnie Brazylijczyk. Cofnięta Pogoń rozpaczliwie broniła remisu. Janukiewicz skapitulował po raz drugi po strzale głową Igora Lewczuka. Piłkę idealnie z rzutu wolnego dostarczył mu Dominik Furman. Pomocnik Legii nie będzie jednak miło wspominał tego pojedynku. Furman opuścił boisko na noszach po ostrym wejściu Michała Janoty. Zawodnik Pogoni za swoje nierozważne zagranie został ukarany czerwoną kartką.


Lech zdał egzamin


Na piątkę trudny egzamin w Bielsku-Białej zdał Lech Poznań. Trener, Maciej Skorża dokonał aż siedmiu zmian w pierwszej jedenastce, oszczędzając najlepszych zawodników na finałowy mecz Pucharu Polski. Do przerwy był remis, choć Lech miał kilka szans do strzelenia bramki.


Na drugą połowę poznaniacy wyszli wzmocnieni Pawłowskim i Hamalainenem. To jednak nie oni, a Robert Mazan miał udział przy pierwszej bramce dla Kolejorza. Najdroższy zawodnik w historii Podbeskidzia idealnie wyłożył piłkę Dariuszowi Formelli, a ten nie zmarnował świetnej sytuacji. Po stracie bramki Górale ruszyli do ataków. Piłka trafiła w poprzeczkę po strzale głową Bartłomieja Koniecznego. W ostatnich piętnastu minutach Podbeskidzie otworzyło się, z czego skrzętnie skorzystał Lech, strzelając gola na 2:0. 10. bramkę w tym sezonie zdobył Kasper Hamalainen.


Bez zmian w ósemce


Porażka Podbeskidzia sprawiła, że pierwsza ósemka nie uległa zmianom. Dzięki zwycięstwu nad Wisłą Kraków na czwarte miejsce wskoczył Śląsk Wrocław. Mecz w stolicy Dolnego Śląska mógł się podobać. Oglądaliśmy w nim walkę i piękne strzały. Po jednym z nich piłka zatrzepotała w siatce. Zdobywcą gola kolejki był Robert Pich. Słowak przymierzył nie do obrony z 20 metrów. Kilka szans do wyrównania miał Wilde Donald Guerrier. Haitańczyk swojego dorobku strzeleckiego jednak nie powiększył.


Pewne zwycięstwo odniosła Jagiellonia. Na bramkę zawodnicy Michała Probierza czekali 27 minut. Ładną zespołową akcję białostoczan zamknął Przemysław Frankowski. W drugiej połowie dwie minuty po wejściu na plac gry wynik ustalił Patryk Tuszyński.


Ciekawie było też w Zabrzu, gdzie wynik otworzył Robert Jeż. Słowak czekał na swojego kolejnego gola w T-Mobile Ekstraklasie ponad 17 godzin! Zawisza wyrównał po świetnie rozegranym fragmencie gry. Drygas zagrał piłkę głową do Barisica przy biernej postawie zabrzańskich obrońców. Chorwat stanął oko w oko z bramkarzem Górnika i wykorzystał stuprocentową sytuację. W końcówce ponownie przypomniał o sobie Jeż, któremu jak na tacy piłkę wystawił Mariusz Magiera.


Szalony mecz w Kielcach


Świadkami prawdziwej jazdy na rollercoasterze byli kibice zgromadzeni na Kolporter Arenie w Kielcach. Korona po 13. minutach prowadziła 2:0 po bramkach Olivera Kapo i Luisa Carlosa. Odrobienie strat zajęło Lechistom zaledwie 5 minut! Fantastyczna dwójkowa akcja Bruno Nazario i Kevina Friesenbichlera przyniosła bramkę kontaktową. Do wyrównania doprowadził cztery minuty później Maciej Makuszewski. W drugiej połowie na boisku działo się dużo mniej. W 73. minucie zwycięską bramkę dla gospodarzy strzelił Rafael Porcellis.
 

Wrócili z dalekiej podróży…


Losy spotkań odmieniali piłkarze Piasta Gliwice i Cracovii. Budzenie się z letargu dłużej zajęło tym drugim. Zawodnicy Jacka Zielińskiego przegrywali 0:1 po bramce z dystansu Sebastiana Olszara. Przy strzale napastnika GKS-u bierność zachowali obrońcy i Krzysztof Pilarz, który spóźnił się z interwencją. Na drugą połowę krakowianie wyszli z Bartłomiejem Kapustką w składzie. 19-latek dał starszym kolegom sygnał do ataku. Najpierw świetnie dograł z rzutu wolnego do Miroslava Covilo, a ten swoim firmowym strzałem głową dał wyrównanie Pasom. Kolejne bramki były kwestią czasu. Bezbarwni bełchatowianie stracili dwie. Na 2:1 trafił Rakels, a wynik na 3:1 ustalił Dariusz Zjawiński, dla którego środowy gol był pierwszym w T-Mobile Ekstraklasie.


Mecz w Łęcznej zaczął się dobrze dla Górnika. Szmatiuk zgrał piłkę do Bonina, a ten nie pomylił się z czterech metrów. Gliwiczanie mieli jednak w składzie Kamila Wilczka. Napastnik Piasta dołożył do swojego dorobku kolejne dwa trafienia i dał zwycięstwo gliwiczanom. Wilczek nie strzelałby, gdyby nie świetne asysty Łukasza Hanzela i Bartosza Szeligi. Jeśli jego koledzy nadal będą dogrywać mu piłki z taką dokładnością, zawodnik Piasta nie powinien mieć większych problemów, żeby sięgnąć po koronę króla strzelców T-Mobile Ekstraklasy.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)