Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Marcin Kamiński dla SPORT4FANS: Najwyższy czas, by Lech sięgnął po trofeum

Marcin Kamiński dla SPORT4FANS: Najwyższy czas, by Lech sięgnął po trofeum

Piłka nożna | 30 kwietnia 2015 18:31 | Przemysław Drewniak
Marcin Kamiński (z lewej) liczy, że po 6 latach przerwy Lech wygra Puchar Polski
fot. Superstar.com.pl/M. Karczewski
Marcin Kamiński (z lewej) liczy, że po 6 latach przerwy Lech wygra Puchar Polski

- Wygrana w sobotę nie tylko dałaby nam trofeum, ale też takiego pozytywnego kopa, który pomógłby nam w walce o tytuł. Jedziemy do stolicy z wiarą, że tak właśnie się stanie - mówi w rozmowie z naszym serwisem obrońca Lecha Poznań, Marcin Kamiński. 


Sezon zasadniczy zakończyliście zwycięstwami ze Śląskiem i Podbeskidziem, czyli jak na razie ten wielki tydzień Lecha Poznań jest dla was w stu procentach pomyślny.
Dokładnie tak. Cieszę się, że zakończyliśmy rundę zasadniczą zwycięstwem w Bielsku-Białej, bo tutaj wiele drużyn z czołówki zaliczało potknięcia. Nasłuchiwaliśmy wieści z Warszawy. W przerwie dowiedzieliśmy się, że Pogoń prowadzi, więc wiedzieliśmy, że musimy docisnąć i strzelić bramkę.


Gdy Legia objęła prowadzenie, spiker na stadionie Podbeskidzia celowo poinformował o tym w trakcie meczu. Czy w jakikolwiek sposób was to zdeprymowało?
Nawet tego nie słyszałem. Cały czas miałem nadzieję, że wynik meczu w Warszawie jest dla nas korzystny, a o tym że Legia wygrała dowiedziałem się dopiero po zejściu z murawy. Nie wiem, w jaki sposób miałoby to nas zdeprymować (śmiech). Cieszymy się, że wygraliśmy, bo rywale o tytuł nam nie uciekli i w tabeli jesteśmy bardzo blisko.


W Bielsku-Białej Lech swoją grą nie rzucił na kolana, ale to był chyba taki mecz, który trzeba było wywalczyć i wybiegać.
Mecz był strasznie brzydki, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Dużo było zwykłej kopaniny. Szkoda, że momentami nie umieliśmy nad tym zapanować, ale też musieliśmy się po części dostosować do gry przeciwnika. Na szczęście udało nam się wybronić. Oczywiście nie ma co analizować spotkania z Podbeskidziem pod kątem finału w Warszawie. To będzie zupełnie inny mecz.


Na ile istotny jest fakt, że w lidze zagracie z Legią na wyjeździe, a nie przy Bułgarskiej?
To nie jest dla nas bardzo ważne. Wiadomo, że chcieliśmy po tej kolejce awansować na miejsce lidera, ale przecież nie martwimy się, że się nie udało. Jesienią udowodniliśmy, że potrafimy walczyć z Legią także w Warszawie, gdzie byliśmy bliscy zwycięstwa. Liczę, że teraz pokażemy to dwukrotnie – najpierw w Pucharze Polski, który teraz jest dla nas najważniejszy.


W koszulce Lecha masz już na koncie już grubo ponad sto meczów, ale jedyne trofeum zdobyłeś pięć lat temu w sezonie 2009/2010, gdy dopiero wchodziłeś do pierwszej drużyny. Głód zwycięstw rośnie?
Oczywiście, że tak. I to nie tylko u mnie, ale u wszystkich kolegów z szatni i kibiców w Poznaniu. Nie chcemy, żeby przylgnęła do nas łatka wiecznie drugich. Od ostatnich sukcesów Lecha minęło już sporo czasu i najwyższy czas, by coś wygrać. W tym sezonie mamy na to znakomitą szansę, bo w naszym zasięgu są dwa trofea. Zrobimy wszystko, by trafiły one na Bułgarską.


Przed sobotnim starciem na Stadionie Narodowym macie kłopoty kadrowe. Zdaniem trenera Macieja Skorży niemal na pewno nie zdąży się wyleczyć Gergo Lovrencsics, a pod znakiem zapytania stoi występ Paulusa Arajuuriego.
To są dla nas bardzo ważni zawodnicy, ale przecież musimy sobie radzić w takich sytuacjach. Gdyby Lech zależał od jednego lub dwóch zawodników, to nie mielibyśmy prawa myśleć o trofeach. Po to mamy szeroką kadrę, żeby się na takie wypadki ubezpieczyć.


Dwumecz z Legią w Pucharze Polski i Ekstraklasie potraktujecie jako moment definiujący cały ten sezon?
Szczególnie ważny jest dla nas mecz na Stadionie Narodowym, bo to on zadecyduje o tym, kto zdobędzie Puchar Polski. A mistrzostwo rozstrzygnie się w siedmiu kolejkach, a nie po spotkaniu przy Łazienkowskiej. Na pewno jednak zwycięzca zyska przewagę psychologiczną. Wygrana w sobotę nie tylko dałaby nam trofeum, ale też takiego pozytywnego kopa, który pomógłby nam w walce o tytuł. Jedziemy do stolicy z wiarą, że tak właśnie się stanie.


Rozmawiał Przemysław Drewniak


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)