Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ciepła temperatura źle wpływa na działaczy Podbeskidzia. Pech Ojrzyńskiego trwa dalej

Ciepła temperatura źle wpływa na działaczy Podbeskidzia. Pech Ojrzyńskiego trwa dalej

Piłka nożna | 30 kwietnia 2015 23:38 | Damian Wiśniewski

fot. x-news

Wydawać się mogło, że po dość dziwnym i zaskakującym pożegnaniu z pracą w Koronie Kielce, pech Leszka Ojrzyńskiego został ostatecznie wyczerpany. Nic z tych rzeczy. Tym razem charyzmatyczny szkoleniowiec pożegnał się z pracą w Bielsku i budzi to wcale niemniej emocji.


W skrócie można powiedzieć, że Ojrzyński znów stał się niewolnikiem osiąganych przez siebie wyników. W Koronie zaliczył świetny sezon, który zastąpił nieco słabszym i kiepskim początkiem jeszcze następnego. Efekt? Wymówienie, mimo fantastycznej atmosfery w zespole i wytworzeniu przez kielczan niepowtarzalnej marki. „Bandę Świrów” w stolicy Świętokrzyskiego do tej pory wspomina się bardzo ciepło.


Pora się zastanowić i to poważnie, czego tak naprawdę oczekiwali w tym sezonie właściciele Podbeskidzia. Niektórzy chyba zapomnieli, że ten klub praktycznie co sezon walczył o utrzymanie w lidze i choć za każdym razem je osiągał, to robił to praktycznie rzutem na taśmę. W trwających właśnie rozgrywkach „Górale” mieli ten komfort, że jeszcze do wczoraj bili się o grupę mistrzowską. Ta zmiana, którą zauważa każdy, najwyraźniej nie wystarczyła.


Dobre wyniki powinny stawiać trenera na wysokim stopniu, ale czasami bywa zgoła odwrotnie. Dobra gra bielszczan w pierwszej części sezonu obudziła apetyty i uznano, że półfinał Pucharu Polski z walką do samego końca o grupę mistrzowską, to za mało. Jasne, Ojrzyński dostał dość sporą swobodę na rynku transferowym, ściągnął piłkarzy na których mu zależało (w tym paru z Korony Kielce, w której wcześniej pracował), ale takie jest prawo każdego szkoleniowca. Wyniki osiągane przed Podbeskidzie powinny go bronić, nie sprawiać, że stracił pracę.


Jasne, skład personalny w porównaniu z wiosną ubiegłego sezonu jest lepszy. Jest Korzym, jest Chmiel, jest Demjan, jest Iwański, ale przede wszystkim nie został rozwiązany problem z bramkarzem. Zarówno Pesković, jak i Zajac prezentowali tak żenująco niski poziom, że aż dziw bierze, iż zamiast ściągania średniej jakości zawodników z pola, nie zainwestowano w porządnego goalkeepera. Gdyby udało się uniknąć kilku niefortunnych interwencji, to można by było dopisać parę punktów więcej i bielszczanie kończyliby ten sezon w górnej połówce tabeli.


Podbeskidzie nie grało ostatnio dobrze, tego ukryć się nie da. Porażka 0:3 z Piastem Gliwice mówi wiele, a na pewno to, że w porównaniu ze świetną jesienią, drużyna ewidentnie obniżyła loty. To wszystko prawda, to iż Ojrzyński sprowadził łącznie czternastu zawodników do Podbeskidzia, również, ale nie można wymagać cudów. W większości (zdecydowanej) byli to zapewne piłkarze, na których akurat było ten klub stać. Bez większego wybrzydzania szkoleniowiec zdecydował się więc na sprowadzenie na przykład Stano i Korzyma, których bardzo dobrze znał z czasów pracy w Kielcach. Nie były to może strzały w środek tarczy, jednak trudno mówić i jakichś wielkich zawodach.


Zaskakująca jest również inna sprawa. Kiedy Ojrzyński odchodził z Korony, to murem stanęli za nim nie tylko kibice, ale również piłkarze. Wszyscy, co do jednego, byli zgodni, że decyzja właścicieli jest niesłuszna oraz, że szkoleniowiec powinien utrzymać swoją posadę. Tymczasem Michał Trela na Twitterze zacytował jednego z zawodników Podbeskidzia, który miał powiedzieć: Cała Polska jest zdziwiona zwolnieniem Ojrzyńskiego? To znaczy, że nikt nie oglądał naszych meczów.


Widać więc, iż trener Ojrzyński miał problemy ze stworzeniem tak dobrej atmosfery w innym zespole niż Korona. Sytuację na tę chwilę wygląda jednak tak, że Podbeskidzie na szybko musi znaleźć teraz odpowiedniego szkoleniowca, który będzie w stanie ogarnąć zespół od środka i uchronić go przed spadkiem. Przewaga nad piętnastą drużyną wcale nie jest taka duża, a przed nami jeszcze siedem następnych kolejek. Wiele jeszcze może się wydarzyć. Już raz głupio zwolniono Czesława Michniewicza i się po tym kajano. Zobaczymy, czy teraz będzie podobnie


A Ojrzyński? Stawiamy dolary przeciw orzechom, że wyjdzie on na całym tym zamieszaniu dużo lepiej niż klub. Na początku przyszłego sezonu będziemy go pewnie widzieli w innym ekstraklasowym zespole, w którym znów będzie budował swoją niepowtarzalną atmosferę.


Obserwuj autora na Twitterze: @Wisniewski_D2


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)