Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Jedyny taki mecz, czyli finał Pucharu Polski

Jedyny taki mecz, czyli finał Pucharu Polski

Piłka nożna | 01 maja 2015 20:05 | Tomasz Chomczyk

fot. superstar.com.pl

Co do tego, że Lech Poznań i Legia Warszawa to dwaj najpoważniejsi aktorzy na polskiej scenie piłki nożnej, chyba nikt nie ma wątpliwości. Właśnie te drużyny zmierzą się ze sobą w sobotnim finale Pucharu Polski. Zaplanowane na godzinę 16:00 spotkanie, ekip liderujących w T-Mobile Ekstraklasie, zapowiada się fascynująco. Nasuwa się jednak spytanie - Czyj spektakl obejrzymy - piłkarzy czy kibiców?

 

Historia

 

Bedzie to piąty finał Pucharu Polski rozgrywany pomiędzy Legią, a Lechem. Pierwszy miał miejsce w 1980 roku, kiedy piłkarze ze stolicy rozprawili się z rywalami aż 5:0. Następne starcie odbyło się 8 lat później i tym razem to Lechici byli górą. Po zwycięskiej serii jedenastek, mogli wznieść w górę upragnione trofeum. Finał Pucharu Polski z sezonu 2003/2004 znacząco różnił się od poprzednich, bo rozgrywany był systemem mecz-rewanż. "Kolejorz" wygrał pierwsze starcie 2:0 i choć rewanż przegrał 1:0, to zaliczka bramkowa wystarczyła, aby raz jeszcze sięgnąć po wymarzone trofeum. Ostatni raz oba zespoły spotkały się 4 lata temu i po chyba najbardziej wyrównanym starciu, lepsi okazali się warszawiacy.

 

Droga do finału

 

Przed sezonem, sztab szkoleniowy i piłkarze zapowiadali, że Lech Poznań zamierza walczyć na dwóch frontach. Rzeczywiście tak jest, albowiem podopieczni Macieja Skorży zajmują drugie miejsce w lidze, a rozgrywkach Pucharu Polski idą twardo po swoje. Kolejorz w tym sezonie nie miał łatwych rywali na swojej drodze. Aby dojść do finału musiał pokonać Wisłę Kraków, Jagiellonię Białystok, Znicz Pruszków oraz rewelację rozgrywek - Błękitni Stargard Szczeciński. Warto powiedzieć słowo o Błękitnych, którzy byli o krok od sprawienia sensacji. Po zwycięstwie 3:1 na własnym terenie, przyjeżdżali do Poznania z wielkimi nadziejami. Niestety, mimo dobrej gry nie udało im się awansować dalej. Lech zgodnie z oczekiwaniami pokazał dlaczego zajmuje 2 pozycję w Ekstraklasie i pewnie zwyciężył 5:1.

 

Legia również nie miała drogi wysłanej różami. Najpierw była gładka przeprawa przez Miedź Legnica, potem wyszarpane zwycięstwo w dogrywce z Pogonią Szczecin, następnie rozstrzygnięty w karnych dwumecz ze Śląskiem Wrocław, a w półfinale zwycięska batalia z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Rywalizacja ze Śląskiem była chyba momentem kluczowym dla ekipy Henninga Berga. O mały włos, a byliby za burtą Pucharu Polski. Ostatecznie jednak, to Legioniści zachowali więcej zimnej krwi i zdecydowanie zasłużyli na jutrzejszą potyczkę na Stadionie Narodowym.

 

Argumenty

 

To najlepszy finał, jaki mogli sobie wymarzyć postronni fani polskiej piłki. Dwie najlepsze drużyny oraz zaryzykuje nawet stwierdzenie, dwóch najlepszych obecnie trenerów na polskich boiskach, skonfrontują się na Stadionie Narodowym. Czego możemy oczekiwać po tym spotkaniu? Na pewno dobrej piłki, bo skoro grają najwięksi, to chyba możemy oczekiwać, że mecz będzie wyjątkowy. Mimo, iż w tym sezonie Legia nie wygrała z Lechem (2-2,1-2 w lidze), to chyba nikt nie ma złudzeń, że to gracze ze stolicy są faworytem. Dlaczego? To Legia jest pierwsza w tabeli, to Legia pokazała świetną grę w LE, to Legia ma jakościowo lepszą drużynę i to Legia jest mistrzem Polski. Co przemawia na korzyść Lecha? Przede wszystkim bilans spotkań obu ekip w tym sezonie i forma jaką prezentuje ostatnio Kolejorz. Podopieczni Macieja Skorży nie przegrali od 6 ostatnich spotkań, a Legioniści nie tak dawno zgubili punkty w Gdańsku.

 

Co jest na stole?

 

Zwycięzca jutrzejszego starcia wygra przede wszystkim piękne trofeum, gigantyczną gratyfikację finansową oraz w przypadku blamażu w lidze, miejsce w europejskich pucharach. Nie wolno nam jednak zapominać, że do wygrania jest jeszcze coś - duma i pewność siebie. Już za tydzień obie ekipy stoczą kolejną, równie ważną potyczkę. Ligowe starcie będzie arcyważne w kontekście układu tabeli. Triumfator jutrzejszego spotkania może zdobyć również przewagę psychologiczną przed kolejnym starciem. Jeżeli Legia przegra zarówno Puchar Polski, jak i mecz przy Łazienkowskiej, to 2 punkty w ligowej tabeli są do nadrobienia. Jeżeli natomiast Lech przegra Puchar Polski i spotkanie ligowe, to obawiam się, że piłkarze, kibice i włodarze mogą się załamać, a kozłem ofiarnym zostanie trener Skorża.

 

Bydło do zagrody

 

Nie ma co się oszukiwać, że kibice Lecha i Legii nie darzą się wzajemnie miłością. Tak jak wspominałem wcześniej, historia pamięta już nie jedną rozróbę podczas starć tych zespołów. Pytanie czy kibice obu ekip uszanują miejsce, w jakim będą się znajdować, gości i atmosferę wielkiego święta polskiej piłki. Wydaje mi się, że nie i zakończy się to wszystko jednym wielkim skandalem. Nie trzyma się Pitbulla i Rottweilera w jednej klatce. Już teraz sporo kontrowersji wzbudza sposób dystrybucji biletów na to spotkanie. Większość z nich trafiła do Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa, czyt. ludzi z żylety. Jeżeli Legia przegra mecz, to mogą dziać się różne, nieprzewidziane sytuacje.

 

Słowo na sobotę

 

Wydaje się, że nikogo nie trzeba specjalnie namawiać, aby jutro o 16 usiadł na Stadionie Narodowym, albo przed odbiornikiem telewizyjnym. Spotkanie na pewno będzie bardzo dobre, bo skoro spotykają się dwie najlepsze drużyny, to muszą pokazać kawałek fajnej piłki. Kto wygra? Wygra lepszy. Nie wiem czy będzie to Lech czy Legia, ale więcej wskazuje na Mistrzów Polski. Mam jednak nadzieję, że wygra futbol, a nie kibicowskie rozruchy.

 

Typ SPORT4FANS: Zwycięstwo Legii po rzutach karnych.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)