Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Lech wygrywa przy Łazienkowskiej. Kolejorz liderem!

Lech wygrywa przy Łazienkowskiej. Kolejorz liderem!

Piłka nożna | 09 maja 2015 17:34 | Hubert Błaszczyk
Darko Jevtić strzelił pierwszego gola dla Lecha.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Darko Jevtić strzelił pierwszego gola dla Lecha.

Lech Poznań pokonał 2:1 Legię Warszawa w hicie 31. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Kolejorz dzięki zwycięstwu przesunął się na fotel lidera rozgrywek.


Pierwsza połowa meczu przy Łazienkowskiej 3 nie zachwyciła. Legia w bocznych sektorach boiska zostawiała Lechowi dużo miejsca, ale Barry Douglas i Tomasz Kędziora nie wykorzystywali tego należycie. Brakowało klarownych sytuacji. Więcej z gry mieli przyjezdni, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce i rozgrywali swoje akcje na połowie Legii. Niewiele z tego jednak wynikało. Najlepszą sytuację miał Kasper Hamalainen. Niepilnowany Fin fatalnie spudłował z piętnastu metrów.


Najwięcej emocji wzbudziła… maska Michała Żyro. Pomocnik Legii ściągnął ją po 20 minutach. Jak sam tłumaczył nie mógł w niej oddychać. Żyro podjął ryzyko i dograł pierwszą połowę. W przerwie wraz z lekarzem warszawian, Maciejem Tabiszewskim zdecydował, że będzie kontynuował spotkanie.


Lech po przerwie rozpoczął od mocnego uderzenia. Po rzucie rożnym w 47. minucie eksplodował z radości Darko Jevtić. Serb najlepiej zachował się w zamieszaniu podbramkowym i strzelił obok bezradnego Kuciaka. Dwie minuty później było już 2:0. W środkowej strefie boiska Linetty wyłuskał piłkę od Vrdoljaka, przebiegł nieatakowany dwadzieścia pięć metrów i oddał fantastyczny strzał sprzed szesnastki. Kuciak nie miał najmniejszych szans na udaną interwencję. To były dwa nokautujące ciosy Kolejorza!


Legia nie poddała się i dążyła do wyrównania. Piłkarze Lecha popełniali błędy przy stałych fragmentach gry. Pierwsze nieporozumienie Buricia i Arajuuriego nie miało dla Lecha większych konsekwencji. Przy kolejnym rzucie rożnym w bramce został Burić, a Kamiński przegrał główkę z Vrdoljakiem, który w trudnym położeniu uderzył bardzo precyzyjnie i zdobył gola dla Legii.


Lech z fatalnego krycia nie wyciągnął żadnych wniosków. Przy rzutach rożnych postrach budził Vrdoljak, a na poziomie Macieja Gostomskiego z finału Pucharu Polski zaczął grać Jasmin Burić. Bośniak zaliczył kilka pustych przelotów, które mogły fatalnie zakończyć się dla jego drużyny. Kulało też rozegranie piłki. Lekkomyślnie pod własną bramką zachowywali się Jevtić i Kamiński, którzy swoimi zagraniami mogli wsadzić na minę bośniackiego golkipera. Problemy w defensywie zauważył Maciej Skorża. Szkoleniowiec Lecha ściągnął Dawida Kownackiego i wprowadził do gry Tamasa Kadara. Węgier nie wprowadził spokoju w defensywie. Praktycznie przy każdym stałym fragmencie gry było niebezpiecznie pod bramką Lecha. Po jednym z nich groźnie uderzał Tomasz Jodłowiec.


W 60. minucie bezproduktywnego Marka Saganowskiego zmienił Orlando Sa. Portuglaczyk trzynaście minut później groźnie uderzył głową na bramkę Buricia, ale Bośniak zaliczył najlepszą interwencję w tym spotkaniu. Ponownie spóźniony był Marcin Kamiński. Gol dla Legii wsiał jednak w powietrzu. Poznaniacy mieli ogromne problemy z wyjściem z własnej połowy. Bardzo słabo grał Szymon Pawłowski, a po bramce do gry nie pokazywał się Jevtić. Futbol bywa przewrotny. O geniusz otarł się Zaur Sadajew. Czeczen z ostrego kąta podciął piłkę nad Kuciakiem i trafił w słupek.


Na 7 minut przed końcem niezdecydowanie Kędziory i Buricia mógł wykorzystać Michał Kucharczyk. Pomocnik warszawian w pełnym biegu nie zdołał trafić w bramkę. Jeszcze lepszą sytuację w ostatniej akcji meczu miał Guilherme. Brazylijczyk dostał idealną piłkę z bocznego sektora boiska i fatalnie przestrzelił z jedenastu metrów.


Lech wygrał przy Łazienkowskiej i został liderem T-Mobile Ekstraklasy. Teraz piłkarze Macieja Skorży mają wszystko w swoich rękach. Muszą jednak wyeliminować przestoje w grze. Po bramce na 2:0 rozpoczęła się obrona Częstochowy. Błędy zaczęli popełniać Kamiński, Burić i Kędziora. Gdyby Kolejorzowi nie dopisało szczęście mecz w Warszawie mógł zakończyć się zupełnie innym wynikiem.


Legia Warszawa – Lech Poznań 1:2 (0:0)
Bramki:
0:1 Jevtić 47’
0:2 Linetty 49’
1:2 Vrdoljak 54’

 

Oceny wkrótce.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)