Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Korona wciąż się nie obudziła

Korona wciąż się nie obudziła

Piłka nożna | 19 maja 2015 23:10 | Damian Wiśniewski

fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news

Trwa fatalna passa podopiecznych Ryszarda Tarasiewicza w rundzie finałowej tego sezonu T-Mobile Ekstraklasy. Korona Kielce przegrała trzecie spotkanie z rzędu, tym razem 1:3 przed własną publicznością z Górnikiem Łęczna.


Szkoleniowiec kielczan znów musiał się porządnie nagimnastykować, aby jako-tako sklecić formację defensywną. W tym spotkaniu nie mogli zagrać tradycyjnie Golański i Dejmek (tego nie zobaczymy już do końca sezonu), a dodatkowo wypadł Lukas Klemenz. Piotr Malarczyk wrócił więc na środek defensywy, a jego miejsce na prawej obronie zajął Aleksandrs Fertovs, nominalny środkowy pomocnik. To nie mogło się dobrze skończyć i się nie skończyło.


Goście prowadzenie objęli błyskawicznie, w drugiej minucie gry. Po rzucie rożnym piłka odbiła się od Hasaniego i wtoczyła się do bramki. Gospodarze byli w szoku i przez długi okres gry nie potrafili nawet wyjść z własnej połowy boiska. Efekt tego był taki, że kilka minut po tym zdarzeniu Cerniauskas musiał ratować swój zespół. Korona nie wyglądała na zespół, który stać na podjęcie walki.


Z czasem jednak kielczanie próbowali coraz śmielej atakować bramkę Prusaka, a najbliżej wyrównania byli po jednym ze stałych fragmentów gry. Najpierw bramkarz Górnika świetnie obronił strzał Kapo, a piłka po dobitce Cebuli odbiła się od poprzeczki. Kiedy mecz zaczął się wyrównywać, do Nikitović strzelił gola na 0:2 i było po sprawie.


Na pochwałę zasługiwał dzisiaj Radosław Pruchnik, który świetnie spisywał się w środku pola. W drugiej połowie był może nieco mniej widoczny, ale i tak zaliczył kilka niezwykle ważnych przechwytów. W pewnym momencie kielczanie strzelili mimo wszystko gola kontaktowego (ładna główka Kiełba), ale za sprawą jednej z wielu kontr, na które się nadziewali, przegrali 1:3.


Obie ekipy kończyły mecz w dziesiątkę, bo za przepychanki między sobą po czerwonej kartce dostali Carlos i Bielak (choć ten drugi dostał po prostu dwie żółte w tej samej akcji - jedna za faul, druga za zbyt agresywne zachowanie) i trzy punkty powędrowały do Łęcznej.






Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)