Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Sędzia bohaterem spotkania przy Łazienkowskiej

Sędzia bohaterem spotkania przy Łazienkowskiej

Piłka nożna | 20 maja 2015 23:40 | Tomasz Chomczyk
Sędzia Gil powinien dostać czerwoną kartkę.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Sędzia Gil powinien dostać czerwoną kartkę.

Spotkanie Jagiellonii Białystok i Legii Warszawa miało być daniem kolejki. Rzeczywiście, oba zespoły grały jak równy z równy, choć to chyba nie jest komplement dla Mistrzów Polski. Przy Łazienkowskiej działo się wiele, ale zdecydowanie najlepsze było ostatnie 5 minut, kiedy wynik na 1-0 ustalił sędzia Paweł Gil.

 

Początek meczu wyglądał bardzo apetycznie. Atak za atakiem. Raz Jagiellonia, raz Legia. Kuciak z pewnością z pierwszej połowy zapamięta grozny strzał Macieja Gajosa z rzutu wolnego i kąśliwe uderzenie z główki Patryka Tuszyńskiego. Drągowski również nie mógł narzekać na brak pracy. Najczęściej zatrudniał go Jodłowiec, ale swoje okazje miał również Orlando Sa. Nie były to okazje 100%, ale wszystko co ciekawe miało się wydarzyć w drugiej częśći.

 

Lepiej drugą połowę rozpoczęli goście. Świetnie po lewej stronie prezentował się Mackiewicz, który kilkukrotnie stwarzał okazję kolegom poprzez dobre wejścia/dośrodkowania. Właśnie po dwójkowej akcji z Tuszyńskim wyłożył piłkę na 5 metr dla Grzyba, aby ten dopełnił formalności. Kapitan Jagiellonii, tylko ze znanych mu przyczyn, uderzył w słupek. Podłamana Jagiellonia oddała pole rywalom. Legia miała kilka znakomitych okazji, ale fenomenalnie w bramce "Jagi" prezentował się Drągowski. Bez dwóch zdań, to był kolejny, niesamowity mecz "Drążka". Gdyby nie on, warszawiacy mogli prowadzić nawet kilkoma bramkami. W 75 minucie mecz został przerwany, albowiem kibice Legii w kolejnym meczu z rzędu odpalili race. Dym uniemożliwił grę i Pan Gil wstrzymał mecz. Po wznowieniu znowu obie ekipy wymieniały ciosy jak bokserzy. Ponownie to Legia miała lepsze okazje. Probierz zareagował i chcąc dowieźć rezultat do końca wprowadził Tarasovsa i Popchadze.

 

Ze względu na przerwę doliczono aż 11 minut, jednak to co najlepsze miało się dopiero zdarzyć. Rzut rożny dla Legii wybija Pazdan i Jagiellonia wychodzi z kontrą. Piłkę dostaje Tuszyński i wypuszcza Frankowskiego jeden na jeden z Kuciakiem. Frankowski jest lekko kopnięty przez wracającego Lewczuka, pada na murawę, ale Pan Gil nie decyduje się na 11. Piłka wraca na połowę Jagiellonii. Akcja rozrzucona do boku, podanie z lewej strony i piłka przypadkowo trafia w rękę Popchadze, który ewidentnie chciał ją schować. Pan Gil? Jedenastka dla Legii! Sa strzela po rękach Drągowskiego i na 2 minuty przed końcem Legia wychodzi na prowadzenie.

 

Kilka wypowiedzi odnośnie zaistniałej sytuacji:

Wojciech Kowalczyk, ekspert Polsatu Sport - "Gil do zamrażarki na cały sezon, plus dwa lata w okręgówce."

Sławomir Stępniewski, ekspert Canal+ - "Widać, że ręka jest przypadkowa."

Krzysztof Stanowski, weszło.com - "Dla mnie skandalem to było uznanie gola Legii we Wrocławiu. Dzisiaj duża kontrowersja. Różnica: tam pierwsza połowa, tu ostatnia minuta"

 

Legia Warszawa 1-0 Jagiellonia Białystok

97' Orlando Sa

MVP wg. SPORT4FANS: Bartłomiej Drągowski

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)