Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Zawisza pokpił utrzymanie?

Zawisza pokpił utrzymanie?

Piłka nożna | 23 maja 2015 10:43 | Hubert Błaszczyk
Alvarinho kręcił rywalami.
fot. x-news / T-Mobile Ekstraklasa
Alvarinho kręcił rywalami.

Piątkowy mecz z Górnikiem Łęczna piłkarzom Zawiszy Bydgoszcz będzie odbijać się na koniec sezonu czkawką. Bydgoszczanie prowadzili przez 85 minut. Nie wykorzystali dwóch świetnych sytuacji na podwyższenie wyniku. Jedenastki na Alvarinho nie gwizdnął też sędzia Mariusz Złotek. Wystarczył jeden błąd – gapiostwo przy stałym fragmencie gry i wyrównał Veljko Nikitović, poważnie zmniejszając szanse Zawiszy na utrzymanie.


Przez długi czas wydawało się, że Zawisza rozgrywa ten mecz modelowo. Wypoczęci piłkarze, których Rumak oszczędzał w meczu z Cracovią prezentowali się zdecydowanie lepiej na tle Górnika. Dłużej utrzymywali się przy piłce i grali bardzo uważnie w defensywie, nie dopuszczając gości do dogodnych sytuacji.


Mecz ustawiła bramka Alvarinho. Portugalczyk otrzymał świetne prostopadłe podanie od Kamila Drygasa, za daleko wypuścił się z piłką, ale będącemu w dużym gazie pomocnikowi Zawiszy nie przeszkodziło to w ośmieszeniu Sergiusza Prusaka. Bramkarz Górnika w wielu sytuacjach w tym sezonie ratował swój zespół, ale przy bramce dla Zawiszy mógł zachować się zdecydowanie lepiej.


Kolejne minuty upływały według podobnego scenariusza. Gra toczyła się głównie w środkowej części boiska. Zbyt dużo było strat. Gości mogła podłamać fatalna kontuzja Grzegorza Bonina. Pomocnik Górnika upadł na bark po faulu Sebastiana Ziajki i przez kilka sekund wydawał przeraźliwe jęki. Trudno spodziewać się, żeby Bonin pojawił się boisku jeszcze w tym sezonie.


Bez Bonina łęcznianie mieli ogromne kłopoty, żeby dostać się pod pole karne Zawiszy. Nie funkcjonowały skrzydła. Wysunięty Shpetim Hasani nie mógł zbyt wiele zrobić. Zauważył to Jurij Szatałow, który z ławki wprowadził Josu. Hiszpan rozruszał grę Górnika. To właśnie on dośrodkowywał z rzutu rożnego do Hasaniego, który przedłużył do niepilnowanego Nikitovica, a ten zdobył drugą bramkę w drugim kolejnym spotkaniu T-Mobile Ekstraklasy.


Wcześniej jednak swoje szanse miał Zawisza. Idealnej okazji na podwyższenie nie wykorzystał Majewskij. Białorusin z okolic jedenastego metra posłał piłkę obok słupka. W 74. minucie bydgoszczanie byli o włos od strzelenia drugiej bramki. Piłkę z linii bramkowej w ostatniej chwili wybił Szmatiuk. Chwilę przed golem wyrównującym dla Górnika faulowany w polu karnym gości był Alvarinho. Gwizdek Mariusza Złotka jednak milczał.


Zawisza nie ma w tym sezonie szczęścia do sędziów. Bydgoszczanie są jedynym zespołem, który nie wykonywał rzutu karnego. Zwalanie winy za remis na Mariusza Złotka byłoby dużym uproszczeniem. Bydgoszczanie we frajerski sposób wypuścili wygraną z rąk. Mieli przecież dużo czasu i okazji, żeby podwyższyć na 2:0. A Górnik? W swoim siermiężnym stylu zdobył kolejne wyjazdowe punkty, które w końcowym rozrachunku mogą okazać się kluczowe. Tu należy podkreślić rolę Veljko Nikitovica. Zawodnika, który dla tego klubu jest niezbędny.


Zawisza Bydgoszcz – Górnik Łęczna 1:1 (1:0)
1:0 Alvarinho 14’
1:1 Nikitović 85’


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)