Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Piast blisko utrzymania, Podbeskidzie wciąż stoi w miejscu

Piast blisko utrzymania, Podbeskidzie wciąż stoi w miejscu

Piłka nożna | 24 maja 2015 19:29 | Przemysław Drewniak
Richard Zajac popełnił kolejny błąd, który przyczynił się do porażki Podbeskidzia
fot. M. Karczewski/Superstar.com.pl
Richard Zajac popełnił kolejny błąd, który przyczynił się do porażki Podbeskidzia

Po zwycięstwie nad Podbeskidziem Piast jest już niemal pewny utrzymania w lidze. Gliwiczanie nie zagrali wielkiego spotkania, ale po przerwie potrafili przycisnąć anemicznie grających „Górali” i zasłużenie zdobyli komplet punktów. Podopieczni Dariusza Kubickiego człapią do zakończenia sezonu u wszystko wskazuje na to, że o ich losach w Ekstraklasie zadecydują dwa następne spotkania.


Pierwsza połowa spotkania w Gliwicach była koszmarna. Umówmy się – nasze oczekiwania w stosunku do tego meczu nie były wygórowane, ale mieliśmy nadzieję, że chociaż jego stawka (zwycięstwo oznaczało niemal pewne utrzymanie) zmobilizuje piłkarzy do żwawej gdy. Nie było jednak żwawo, bo tempo gry było momentami wręcz zatrważające. Piłka płakała turlając się po murawie od nogi do nogi, bo zawodnicy nie dość, że wymieniali podania bardzo powoli, to jeszcze na ogół niedokładnie. W pierwszej połowie warto było zwrócić uwagę tylko na strzał z dystansu Damiana Chmiela, który sparował na rzut rożny Jakub Szmatuła i nieliczne szybsze akcje w wykonaniu gospodarzy, nie dające jednak zagrożenia pod bramką Richarda Zajaca.


Do rozruszania widowiska potrzebny był rzut wolny Konstantina Vassiljeva. Tym razem Estończyk nie trafił bezpośrednio do bramki, ale oddał strzał, który sprowokował Zajaca do popełnienia kolejnego w tym sezonie błędu. Słowak sparował piłkę tuż pod nogi Heberta, a ten z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki, strzelając swojego trzeciego gola w tym sezonie. Dwa poprzednie zdobył w meczach… z Podbeskidziem.


Można by znów pastwić się nad Zajacem, ale to nie jego błąd był główną przyczyną porażki Podbeskidzia. Problemem jest gra podopiecznych Dariusza Kubickiego, którzy w drugim kolejnym spotkaniu zagrali bardzo słabo. Trudno oprzeć się wrażeniu, że bielszczanie płacą za zły moment zmiany szkoleniowca. W najważniejszym momencie sezonu nic im nie wychodzi, tak jakby był problem z przełożeniem na meczem tego, co nakreśla na tablicy Kubicki. I nie można się temu dziwić, biorąc pod uwagę, jak mało czasu miał na pracę w nowym zespole. Trudno odczytać, jaką koncepcję ma Podbeskidzie na atakowanie bramki rywala. W meczach z Ruchem i Piastem powtarzał się scenariusz, w którym bielszczanie próbują grać po ziemi, ale gdy im to nie wychodzi, zaczyna się gra na aferę i liczenie na to, że z przodu ugra coś Robert Demjan. Słowak robi co może, ale od dwóch meczów nie otrzymał ani jednego podania, po którym miałby stuprocentową okazję do zdobycia bramki. Jakość sytuacji stwarzanych przez Podbeskidzie pozostawia sporo do życzenia.


W poczynaniach Podbeskidzia widać też problem natury mentalnej. W kolejnym spotkaniu po stracie gola u piłkarzy z Bielska-Białej nie ma żadnej pasji i werwy. W przeciwieństwie do Piasta, który od początku drugiej połowy rzucił się do ataku. Kamil Wilczek złapał wspólny język z Saszą Żivcem i obaj rozhulali ofensywę gliwiczan, korzystając z tego, że Podbeskidzie coraz więcej sił angażowało w ofensywę (bezskutecznie). Bielszczanie popełniali jednak fatalne błędy w obronie i w końcu skorzystał z tego Vassiljev, który trafił do bramki po ładnej akcji Żivca i Adriana Klepczyńskiego.


A w ostatnich minutach dostaliśmy jeszcze potwierdzenie tego, że piłkarze Podbeskidzia po stracie gola zbyt łatwo tracą wiarę w korzystny wynik. Gdy w doliczonym czasie gry ni stąd ni zowąd kontaktową bramkę zdobył Idrissa Cisse, goście nagle zyskali nowe siły, rzucili się do ataku i niewiele brakowało, by w ostatniej akcji wyrównali. Na to zabrakło jednak czasu i Piast zasłużenie sięgnął po komplet punktów.


W Gliwicach asekurują się mówiąc, że zwycięstwo nad Podbeskidziem nie daje jeszcze utrzymania, ale siedem punktów przewagi nad strefą spadkową chyba załatwia już sprawę. Przewaga Podbeskidzia nad Zawiszą wynosi za to tylko cztery oczka, a przed „Góralami” dwa spotkania przed własną publicznością z Cracovią i Górnikiem Łęczna. Biorąc pod uwagę, że w ostatniej kolejce bielszczanie jadą do Kielc (gdzie jeszcze nigdy nie wygrali), wydaje się, że to właśnie dwa następne mecze będą dla nich decydujące.

OCENY SPORT4FANS (w skali 1-10):

 

Piast Gliwice: Jakub Szmatuła (6) – Adrian Klepczyński (6), Csaba Horvath (6), Hebert (7), Paweł Moskwik (5) – Bartosz Szeliga (5), Konstantin Vassiljev (6), Carles Martinez (5), Sasa Żivec (6), Łukasz Hanzel (5) – Kamil Wilczek (6).
Rezerwowi: Tomasz Mokwa, Kornel Osyra i Ruben Jurado grali zbyt krótko, by ich ocenić.


Podbeskidzie Bielsko-Biała: Richard Zajac (3) – Tomasz Górkiewicz (2), Pavol Stano (4), Bartłomiej Konieczny (4), Piotr Tomasik (4) – Marek Sokołowski (3), Adam Deja (4), Kristian Kolcak (5), Maciej Iwański (3), Damian Chmiel (3) – Robert Demjan (5).
Rezerwowi: Bartosz Śpiączka (5), Dariusz Kołodziej (4), Idrissa Cisse grał zbyt krótko.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)