Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Przypadek Pana Pardew

Przypadek Pana Pardew

Piłka nożna | 28 maja 2015 13:10 | Mateusz Dziopa
Czy Alan Pardew pokona Newcastle w przyszłym sezonie?
fot. Oficjalny profil Facebook Crystal Palace
Czy Alan Pardew pokona Newcastle w przyszłym sezonie?

Alan Pardew – człowiek, który posiada wielkie umiejętności taktyczne. Człowiek mający mój szacunek mimo tego, że w Premier League nie poprowadził jeszcze żadnej z silniejszych ekip. Po czym poznać więc jego zdolności? Po świetnych wynikach z ligowymi średniakami.


Historia Pardew jako szkoleniowca drużyny Premier League zaczyna się po sezonie 2004/2005, kiedy to West Ham, drużyna prowadzona właśnie przez niego, cieszy się z awansu do najwyższego szczebla rozgrywek piłkarskich w Anglii. Ówczesny skład Młotów może nie był przebojowy, ale na pierwszy rzut oka mógł wystaczyć do utrzymania się w Premier League. Teddy Sheringham, Yossi Benayoun, Paul Konchesky, Nigel Reo-Coker, Marlon Harewood to tylko kilka nazwisk, które kibice ligi angielskiej z pewnością kojarzą. Drużyna ta w pierwszym swoim sezonie po awansie uplasowała się na 9 pozycji nie przegrywając wówczas z Arsenalem. Pardew długo miejsca w ekipie West Ham nie zagrzał, bo już od grudnia następnego sezonu prowadził Charlton Athletic. Niestety drużynie tej nie udało się utrzymać w Premier League, a Pardew znów wylądował w Championship.


Angielski szkoleniowiec powrócił do najwyższej ligi angielskiej w grudniu w 2010 roku. Drużyna Newcastle była wówczas solidnym średniakiem ligi i plasowała się na 13. pozycji. Pardew rozpoczął od solidnego uderzenia – kilka dni po nominacji pokonał Liverpool 3-1. Ten triumf plus cały styczeń bez porażki przyniósł Srokom awans na 8. pozycję w Premier League! Newcastle pozycję w pierwszej dziesiątce straciło dopiero w marcu, kiedy to zostali pokonani przez drużyny Stoke i Evertonu. Końcówka sezonu w wykonaniu podopiecznych Pardew była, jak na średniaka przystało, średnia. Były niezbyt przyjemne porażki w spotkaniach z Liverpoolem i Aston Villą, były przykre remisy z Blackpool i West Brom, ale były też takie remisy, które cieszyły fanów Srok – z Chelsea i Manchesterem United. Do tego zestawu doszły jeszcze dwie wygrane – z Wolves i z Birmingham, co przełożyło się na 12.miejsce w końcowej tabeli sezonu 2010/2011.


Po sezonie Pardew pozostał w Newcastle, co przyniosło nadspodziewanie dobre efekty. W kolejnym sezonie drużyna w składzie z Papissem Cisse, Dembą Ba przez cały sezon szokowała całą Premier League. Do połowy listopada drużyna Pardew była niepokonana, odbierając punkty m.in. Arsenalowi, Tottenhamowi i Evertonowi. Dawało to wówczas 3 miejsce w tabeli! Później przyszły jednak porażki z Manchesterem City, Chelsea, Norwich i West Brom, remis z Manchesterem United oraz Swansea, co poskutkowało utratą kilku pozycji i rok 2011 Sroki kończyły na 7. pozycji. Mecze na początku roku to znów huśtawka nastrojów – od pokonania Manchesteru United 3-0, do porażki z Tottenhamem 0-5. Pogrom ten jednak przyćmił świetny finisz podopiecznych Pardew. 7 z 10 ostatnich spotkań w sezonie Newcastle wygrało, co dało im ostatecznie 5. miejsce w Premier League.


Na sezon 2012/2013 kibice Srok nie mogli się doczekać, ich ulubieńcy mieli grać nie tylko w Premiership, ale i Lidze Europejskiej. Niestety był to sezon rozczarowań. Podopieczni Alana Pardew ewidentnie nie udźwignęli ciężaru, jakim były wówczas występy zarówno w lidze jak i europejskich pucharach. O ile na występ w rozgrywkach kontynentalnych kibice nie mogli narzekać – porażka dopiero w ¼ finału w meczu przeciwko Benfice, o tyle postawa w Premier League pozostawiała wiele do życzenia. Newcastle miało wielki problem z pokonywaniem słabszych od siebie drużyn, przez co sezon zakończyło dopiero na 16. miejscu. Zamiast walki o czołówkę ligi, kibice doczekali się walki o utrzymanie. Na szczęście udanej.


Sezon 2013/2014 to sezon powrotu do normy – Newcastle powróciło na pozycję ligowego średniaka. Pomimo kilku wpadek (porażka ze Swansea 0-3 i z Manchesterem City 0-4) pierwsza część sezonu wyglądała nieźle w wykonaniu zespołu pod wodzą Pardew. Wygrane z Chelsea, Tottenhamem, z Manchesterem United i rozgromienie 5-1 Stoke na pewno dały kibicom powody do radości. Niestety, później coś złego zaczęło się dziać z drużyną Srok. Porażki z Arsenalem, Manchesterem City, West Brom, remis z Norwich...nie tego kibice spodziewali się po Pardew. Najdotkliwsza jednak była porażka z największym rywalem – z Sunderlandem. 0-3 w kiepskim stylu sprawiło, że podczas spotkania doszło do dość niecodziennego incydentu – jeden z fanów Newcastle wybiegł na murawę, by oddać Pardew swój karnet na trwający sezon. Kibic został unieszkodliwiony, ale angielski szkoleniowiec czuł niechęć kibiców do siebie. Od tego incydentu Newcastle przegrało jeszcze 10 z 14 spotkań i zakończyło sezon na 10. pozycji.


Ostatni sezon dla Pardew był przełomowy. Konflikt z kibicami i z zarządem Newcastle sprawił, że ten angielski szkoleniowiec na koniec roku pozostawił drużynę Srok i przeszedł do Crystal Palace. Klubu, dla którego grał będąc jeszcze zawodnikiem. Wiadomość o tej zmianie zaskoczyła pewnie niejednego fana angielskiej piłki. Jak można odejść z klubu zajmującego 10. miejsce do ekipy ze strefy spadkowej? Jose Mourinho pod koniec swojej przygody z Realem Madryt powiedział, że przejdzie do klubu, w którym go kochają. Mam wrażenie, że podobnie myślał Pardew. Miał dość wojenek z kapryśnymi fanami Srok i wolał odejść do miejsca, które znał i szanował. I to zaprocentowało. Kibice i zarząd Newcastle zostali ukarani za swoją postawę. Sroki do końca walczyły o utrzymanie i szczęśliwie udało im się pozostać w Premier League. A Crystal Palace i Pardew? No cóż… 10 zwycięstw, 2 remisy i 7 porażek to chyba niezły bilans jak na drużynę walczącą o utrzymanie? Pardew startował z miejsca 18., a skończył na swoim ulubionym w Premier League – 10., poraz kolejny pokazując swoją wyższość. I chyba tylko zabrało zwycięstwa nad Newcastle (było 1-1), ale kto wie czy pełna zemsta Pardew nie ziści się w następnym sezonie.

 

MATEUSZ DZIOPA
TWITTER - @Mateusz_Dziopa

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)