Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Mecz niegodny Ekstraklasy. Ruch prawie pewny utrzymania po zwycięstwie w Łęcznej

Mecz niegodny Ekstraklasy. Ruch prawie pewny utrzymania po zwycięstwie w Łęcznej

Piłka nożna | 30 maja 2015 17:57 | Przemysław Drewniak
Grzegorz Kuświk zdobył w Łęcznej swoją czternastą bramkę w tym sezonie
fot. x-news/T-Mobile Ekstraklasa
Grzegorz Kuświk zdobył w Łęcznej swoją czternastą bramkę w tym sezonie

Uff, trudno się to oglądało. Jeżeli ktoś z własnej, nieprzymuszonej wolał śledzić mecz Górnika Łęczna z Ruchem Chorzów, a nie pojedynek Vive Kielce z Barceloną, to musi być zafiksowanym na punkcie futbolu koneserem. Pierwsze sobotnie starcie w Ekstraklasie stało na bardzo słabym poziomie, a różnicę zrobiło w nim jedyne trafienie Grzegorza Kuświka.

Jeszcze niedawno mówiło się, że nieprzewidywalny jest Lech Poznań, ale „Kolejorz” z czasów trenera Mariusza Rumaka to pod tym względem nic w porównaniu do Górnika Łęczna. Zespół Jurija Szatałowa z całą pewnością można określić jako najbardziej chimeryczny w Ekstraklasie. W zasadzie trudno przewidzieć, czego się po nim spodziewać. Jedyną wskazówką jest fakt, że znacznie lepiej niż u siebie prezentuje się ostatnio na wyjazdach. Kibice Podbeskidzia, drżyjcie.

W Łęcznej Górnik znów pokazał swoją gorszą twarz. Choć tak jak jesienią starał się prowadzić grę i narzucić przeciwnikom swój styl, to jednak nic z tego nie wynikało. 0 celnych strzałów przy 61-procentowym posiadaniu piłki to wyczyn wręcz niewiarygodny. Ale przy tak powolnym i niedokładnym rozgrywaniu w ataku pozycyjnym, jak najbardziej możliwy.

Ruch w tym spotkaniu wcale nie był lepszy. Przed przerwą chorzowianom udała się tylko jedna akcja, gdy po kontrataku zakończonym strzałem Łukasza Surmy pierwszy raz ubrudzić się musiał Sergiusz Prusak. W drugiej połowie zmianie uległa pogoda (w przerwie nad Łęczną przetoczyła się solidna ulewa), ale nie obraz gry obu zespołów. Siedem minut po wznowieniu gry ni stąd ni zowąd jak królik z kapelusza pojawił się niewidoczny do tej pory Grzegorz Kuświk. Napastnik Ruchu otrzymał piłkę na lewej flance, ściął do środka i skorzystał z dobrego ruchu bez piłki Pawła Oleksego, oddając strzał zza pola karnego. Niezbyt udaną interwencją popisał się Prusak i futbolówka wpadła pod poprzeczkę jego bramki. 


Gol zmienił oblicze meczu? Nic bardziej mylnego. Po objęciu prowadzenia Ruch jeszcze bardziej skupił się na defensywie, a nieporadny w ataku Górnik wciąż bił głową w mur. Ale ani Tomasz Nowak, ani Fiodor Cernych czy zaskakująco skuteczny w ostatnich kolejkach Shpetim Hasani nie potrafili zawiązać choć jednej składnej akcji, która rozerwałaby szyki obronne „Niebieskich”. Najbliżej szczęścia był niechciany w Chorzowie Wołodymyr Tanczyk – Ukrainiec po wrzutce rozpaczy miał świetną okazję w ostatniej minucie doliczonego czasu gry, ale po jego strzale świetnym refleksem wykazał się Matus Putnocky.


Dzięki zwycięstwu Ruch jest już prawie pewny utrzymania w Ekstraklasie. Losy Górnika rozstrzygną się w dwóch ostatnich spotkaniach – wyjazdowym z Podbeskidziem i u siebie z GKS-em Bełchatów.


OCENY SPORT4FANS (w skali 1-10):


Górnik Łęczna: Sergiusz Prusak (4) – Lukas Bielak (4), Maciej Szmatiuk (5), Tomislav Bożić (5), Patrik Mraz (4) – Fiodor Cernych (3), Radosław Pruchnik (4), Veljko Nikitović (5), Tomasz Nowak (3), Paweł Sasin (4) – Shpetim Hasani (3)
Rezerwowi: Josu (3), Wołodymyr Tanczyk (4), Filipp Rudik grał zbyt krótko.


Ruch Chorzów: Matus Putnocky (6) – Martin Konczkowski (5), Rafał Grodzicki (6), Michał Helik (6), Paweł Oleksy (5) – Jakub Kowalski (4), Bartłomiej Babiarz (4), Łukasz Surma (5), Filip Starzyński (4), Marek Zieńczuk (4) – Grzegorz Kuświk (6).
Rezerwowi: Eduards Visnakovs i Michał Efir grał zbyt krótko.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)