Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Różnica klas w meczu na dnie. Popis Zawiszy, Bełchatów o krok od spadku

Różnica klas w meczu na dnie. Popis Zawiszy, Bełchatów o krok od spadku

Piłka nożna | 30 maja 2015 19:48 | Przemysław Drewniak
Mariusz Rumak ma powody do zadowolenia. Zawiszy brakuje sześciu punktów do utrzymania
fot. x-news/T-Mobile Ekstraklasa
Mariusz Rumak ma powody do zadowolenia. Zawiszy brakuje sześciu punktów do utrzymania

Mecz na dnie Ekstraklasy okazał się lepszym widowiskiem, niż większość spotkań rozgrywanych w ramach grupy spadkowej. Dobre tempo, składne akcje, dużo bramek... Te elementy w Bełchatowie zagwarantowali nam jednak tylko piłkarze Zawiszy Bydgoszcz. Podopieczni Mariusza Rumaka znów zdominowali "Brunatnych" na ich boisku i zmierzają po utrzymanie, na które GKS ma już tylko matematyczne szanse.


Mecz w Bełchatowie był bliźniaczo podobny do ostatniego starcia GKS-u i Zawiszy, w którym bydgoszczanie wygrali… 4:1. Wtedy też obie drużyny przystępowały do spotkania z podobnych pozycji w tabeli, ale różnica w podejściu mentalnym była między nimi kolosalna. Bełchatowianie byli przestraszeni, schowani i bezradni, a podopieczni Mariusza Rumaka pewni siebie i zdeterminowani. Trener Zawiszy powtarzał przed tym spotkaniem, że wszystko znów rozegra się w głowach piłkarzy i nie pomylił się – od pierwszych minut jego zawodnicy znów byli silniejsi, zdominowali rywala i już po 11 minutach prowadzili dwoma golami.


Dobre nastawienie było oczywiście poparte piłkarskimi umiejętnościami, którymi najbardziej imponował Mica. To Portugalczyk był centralną postacią niemal wszystkich akcji ofensywnych swojego zespołu. Najpierw wykorzystał świetne prostopadłe podanie Jakuba Wójcickiego, a później sam precyzyjnie dograł przed bramkę do Josipa Barisicia. Chorwat z bliskiej odległości ukarał bełchatowian za totalny chaos w defensywie i dla gospodarzy mecz właściwie się skończył, zanim na dobre zdążył się rozpocząć.


Po GKS-ie kompletnie nie było widać pozytywnego impulsu, jaki miała dostać drużyna Kamila Kieresia po efektownym zwycięstwie w Chorzowie. Po stracie dwóch bramek gospodarze byli kompletnie zagubieni. W ataku nie wychodzili sobie na pozycje, nie mieli pomysłu na rozegranie piłki, zaś w defensywie pozostawiali rywalom mnóstwo przestrzeni. Zawisza starał się to wykorzystać i gdyby nie Emilijus Zubas, losy spotkania byłyby rozstrzygnięte już przed przerwą. Litewski bramkarz trzy razy ratował swój zespół przed utratą gola, podczas gdy przy linii wściekał się Rumak – wiadomo, że jak się prowadzi 2:0 i nie wykorzystuje setki na 3:0, to…


… to wystarczy kontaktowy gol, by rozpoczął się comeback Bełchatowa. Wydawało się, że gospodarze nie mają go z czego zrobić, ale wtedy Maciej Małkowski wybrał sobie doskonały moment na swoją pierwszą udaną i zakończoną golem akcją w tym roku. Zanim jednak drużyna Kieresia zdołała nabrać wiatru w żagle, Zawisza znów pokazał charakter i w przeciągu trzech minut zamknął mecz. Na 3:1 podwyższył Barisić po prostopadłym zagraniu Kamila Drygasa i drzemce w defensywie Damiana Zbozienia, a wynik spotkania ustalił główką po stałym fragmencie gry rezerwowy Jakub Świerczok.


Wydaje się, że w decydującym momencie sezonu Zawisza wraca do gry, dzięki której wygrzebał się z głębokiej dziury po rundzie jesiennej. Znów błysnął Mica, skuteczny był Barisić, a w środek pola zdominowali Drygas i Majewskij. Po zwycięstwie w Bełchatowie bydgoszczanie nie wydostali się jeszcze ze strefy spadkowej, ale dzięki temu, że w następnej kolejce dojdzie do bezpośredniego spotkania Podbeskidzia z Górnikiem Łęczna, podopieczni Rumaka są w pełni zależni od siebie. Zwycięstwa z Piastem (u siebie) i Ruchem (na wyjeździe) zapewnią im utrzymanie.


W Bełchatowie nastroje są grobowe i wydaje się, że triumf z Ruchem był tylko ostatnim tchem konającego. Od piłkarzy Kieresia odwrócili się już kibice, którzy po trzecim golu dla Zawiszy przestali ich dopingować. Doprawdy już trudno znaleźć argumenty przemawiające za tym, że „Brunatni” unikną spadku. No, może poza takim, że w Ekstraklasie wszystko jest możliwe.


OCENY SPORT4FANS (w skali 1-10):


GKS Bełchatów: Emilijus Zubas (5) – Damian Zbozień (2), Paweł Baranowski (3), Marcin Flis (3), Adam Mójta (3) – Łukasz Wroński (3), Patryk Rachwał (4), Piotr Witasik (4), Kamil Wacławczyk (3), Maciej Małkowski (5) - Arkadiusz Piech (2).
Rezerwowi: Paweł Komołow (3), Andreja Prokić (4), Sebastian Olszar (3).


Zawisza Bydgoszcz: Grzegorz Sandomierski (5) – Jakub Wójcicki (6), Andre Micael (6), Luka Marić (6), Cristian Pulhac (5) – Bartłomiej Pawłowski (6), Iwan Majewskij (7), Kamil Drygas (7), Mica (8), Alvarinho (6) – Josip Barisić (7).
Rezerwowi: Jakub Świerczok (7), Jakub Smektała grał zbyt krótko.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)